Witryna Czasopism.pl

nr 23 (176)
z dnia 20 listopada 2006
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

LILIPUTY WŚRÓD KSEROKOPIAREK

Cudzoziemcy postrzegali Jana Pawła II w różnorodny sposób: od głowy Kościoła katolickiego przez wielkiego erudytę i myśliciela do polityka, który odwrócił bieg historii krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz istotnie wpływał na politykę reszty świata. Relatywnie mniej interesował ich Karol Wojtyła – literat oraz charyzmatyczny duchowny.

Na drugim biegunie myślenia o polskim papieżu znajdowaliśmy się my, jego rodacy, widzący w papieżu przewodnika życiowego, autorytet moralny, nauczyciela i ambasadora Polski (vide raporty i sondaże przeprowadzone po jego śmierci, na które powołuje się Tomasz Żukowski w Raporcie o czasie wyjątkowym opublikowanym w „Teologii Politycznej”, nr 3/2005-2006). Z czasem, kiedy coraz wyraźniej wiekiem i fizyczną niemocą przypominał starca, zaczęliśmy mówić o nim z czułością jak o ojcu lub dziadku i cierpiącym przyjacielu.

Wobec opozycji „my i pozostali”, która w polskich badaniach nad znaczeniem zamkniętego w kwietniu 2005 roku pontyfikatu rysuje się w przedstawiony wyżej sposób, trudno odmówić racji – przynajmniej częściowo – zarzutom sformułowanym przez Marka A. Cichockiego i Dariusza Karłowicza w artykule „Jan Paweł II w krainie liliputów”. Przy ocenie bogatej działalności Ojca Świętego, wartość polskiej perspektywy interpretacyjnej wynika z faktu, że – jak zakładają obcy uczeni – właśnie my powinniśmy nazwać i zakorzenić w rodzimej tradycji i myśleniu wiele papieskich decyzji. Tymczasem Polacy, konstatują redaktorzy „Teologii Politycznej”, „przypominają karłów, którzy choć spędzili życie w cieniu giganta twierdzą, że w ich okolicy z pewnością żadnych olbrzymów nie ma” i mają w nosie dochodzenie do prawdy o Janie Pawle II. Herbem polskich badaczy-liliputów jest kserokopiarka (!) – maszyna umożliwiająca szybkie powielanie wiedzy o „cudzych olbrzymach i cudzych nadziejach i troskach”, przyspieszająca kompilowanie napisanych już tekstów w zwartą całość, poświadczone stopniem naukowym i uniwersyteckim etatem.

Marek Cichocki i Dariusz Karłowicz wytoczyli prawdziwe działa pod adresem stołecznej kadry akademickiej UW oraz PAN (ta głównie absorbuje ich uwagę), zarzucając obu brak instytutów badających myśl i dzieło polskiego papieża. „Kto chce postudiować myśl papieską, niech jedzie do Stanów Zjednoczonych, do Włoch lub do Niemiec”, sugerują autorzy, mając częściowo rację: biorąc pod uwagę bogactwo materiału źródłowego, liczba wnikliwych publikacji „papieskich” na rodzimych gruncie powinna wzrosnąć.

Redaktorzy postulują konkretną tematykę badań – obaj wyraźnie oczekują tekstów prowadzących do zrozumienia natury polskiej polityczności. „Chodzi zwłaszcza o metapolityczną i polityczną rolę Jana Pawła II w Polsce. Jego myślenie o kształcie Rzeczypospolitej, jej przeszłości i przyszłości, republikańskich tradycjach, o jej miejscu w świecie, fundamentach, architekturze i misji były nie tylko działalnością intelektualną, ale działalnością sprawczą.” Jeśli na sercu leży nam kształt Europy przyszłości, jej międzynarodowej społeczności, rynku i demokracji, odrzućmy kserokopiarki, apelują Marek Cichocki i Dariusz Karłowicz, sięgnijmy po papieskie dziedzictwo intelektualne w tych kwestiach.

Bieżący numer „Teologii Politycznej” ma ułatwić dotarcie do sedna koncepcji Jana Pawła II dzięki tekstom krytycznym zawartym w dwóch blokach: Papież w Sejmie – preambuła polskiej konstytucji (wystąpienie Ojca Świętego w parlamencie RP 11 czerwca 1999 roku) oraz Papież i polityka. Już po ich lekturze warto zajrzeć do zapisu dyskusji, która odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego 30 maja 2005 roku z udziałem redaktorów pisma, polityków, naukowców, dziennikarzy i duchownych. Opatrzona tytułem Polska po kwietniu, prezentuje panoramę zachowań indywidualnych i grupowych, zjawisk językowych, działań mediów oraz akcji społecznych obserwowanych w „Wielkim Tygodniu Papieskim”. Wielowątkowość dyskusji każe mi wybrać jeden aspekt, rzadko poruszany w „pokwietniowych” dyskusjach, a mianowicie polityczny sens zawiązanej wówczas wspólnoty.

Dla Dariusza Gawina miała ona ewidentnie charakter konserwatywno-liberalny. „Konserwatywny w sensie silnych wartości, a liberalny – bo była bardzo nowoczesna. Można powiedzieć, że to było ponowoczesne w formie, te SMS-y, wszystko to, co odpowiadało lewicowym wręcz definicjom ruchów sieciowych, a jednocześnie wszystko bardzo tradycyjne w treści. Polska rzeczywistość objawiła się ponownie jako z ducha republikańska”, zauważa dyskutant. Jego tezę potwierdza w swoim raporcie Tomasz Żukowski, pisząc o zgromadzeniach towarzyszącym odchodzeniu Jana Pawła II jako „chyba najpowszechniejszym ruchu społecznym w historii Polski”. Jego wyjątkowość opierała się – wbrew pesymistycznym prognozom części wieszczów cywilizacji informacyjnej – na wykorzystaniu instrumentów „wirtualu” zgodnie z oczekiwaniami świata realnego. Owo ożywienie w narodzie stanowiło „pierwsze pospolite ruszenie czasów cywilizacji informacyjnej”, konkluduje autor raportu.

Pozostaje rozważenie, czy częstotliwość wydawania „Teologii Politycznej” pozwala jej na aktywne włączenie się w dyskusje dnia codziennego na tematy angażujące uwagę twórców pisma. A może sfera zainteresowań określona w tytule rocznika jest zaledwie ich tworem życzeniowym, odbiegającym od teologicznej i politycznej praktyki? Nie można odmówić im oryginalności pomysłów oraz skuteczności w łączeniu pozornie wykluczających się dziedzin wiedzy, wzmocnionych efektowną frazą. Czy ktoś przed Dariuszem Karłowiczem określił miniony rok od śmierci papieża mianem „roku bezkrólewia”, uznając Jana Pawła II za niekoronowanego i niekonstytucjonalnego, ale jednak rzeczywistego władcę Polski, do którego pielgrzymowali nasi prezydenci, legitymizując w ten sposób – lub nie – władzę, istniejący porządek oraz kierunek przemian (artykuł Pierwszy rok bezkrólewia)? To chyba „dobrze skrojona” diagnoza polskiej rzeczywistości.

Beata Pieńkowska

Omawiane pisma: „Teologia Polityczna”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
RÓŻNE ŚWIATY
HISTORIA JEDNEGO NOŻA
NIE TAKIE POPULARNE?

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt