Witryna Czasopism.pl

nr 19 (101)
z dnia 12 lipca 2004
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

BOHATER KONTRA SUPERBOHATER

„Zgadnijcie, kto w tym tygodniu przekroczył milion?” Wyobrażam sobie, że takim pytaniem szef działu marketingu firmy dystrybucyjnej rozpoczyna cotygodniowe zebranie. Chodzi o branżę filmową, oczywiście, i liczbę widzów, którzy przyszli do kina. Śledzenie wyników box office należy dziś do rutynowych zadań szanującego się marketingowca. Zresztą nie tylko on lubi zestawiać wyniki poszczególnych filmów, porównywać, jak to było przed rokiem, wyliczać, kto pobił rekord, a kto zawiódł oczekiwania. Na jednym z portali filmowych w dziale wydarzenia niemal codziennie możemy przeczytać, jak się kształtuje światowy box office, a jak to wygląda u nas w kraju. Tym, którzy czytają serwisy filmowe, a i pewno tym, którzy specjalnie takich doniesień nie śledzą, nie muszę chyba mówić, kto jest bohaterem ostatniego tygodnia. Shrek. Zielony ogr, który idzie jak burza. Serwisy donoszą: „… milion widzów szóstego dnia”, a siódmego – pewno odpoczynku nie będzie.

W Polsce mamy bohatera, za oceanem mają superbohatera. Jest nim Spider-Man 2. Co prawda kiedy Amerykanie ekscytują się milionami, to mają na myśli wpływy, a nie widzów, ale zapewne przy milionowych zyskach nie ma co się martwić o liczbę tych, którzy przyszli do kina. Spider-Man 2 po sześciu dniach zebrał ponad 180 milionów dolarów i prawdziwie zasługuje na miano produkcji z superbohaterem. Ale tylko w warunkach amerykańskich. U nas póki co się ów superbohater nie sprawdził. Kiedy w 2002 roku pojawiła się na naszych ekranach pierwsza część przygód Człowieka-Pająka, udało się zgromadzić w kinach zaledwie trochę ponad 400 tysięcy widzów. Skoro Spider-Man nie osiągnął kasowego sukcesu, nic nie wskazuje na to, żeby Spider-Man 2 (polska premiera będzie 20 sierpnia 2004) spowodował oblężenie kin. W warunkach polskich to raczej Shrek będzie superbohaterem, a Człowiek-Pająk tylko bohaterem, bohaterem przygodowego sequela.

Dlaczego Spider-Man nie cieszy się u nas aż tak wielką popularnością, ledwo osiągając widownię przeciętnego kina rozrywkowego, na reklamę którego wydaje się miliony? Skąd przytłaczający sukces zielonego ogra, o którym można by mówić w kategoriach fenomenu? Obydwaj bohaterowie są obcymi, w tym sensie, że nie wywodzą się z żadnej polskiej baśni, legendy, opowieści. A jednak Shreka pokochaliśmy całym sercem (no, może nie wszyscy, ale wiemy już, że przynajmniej milion z nas), podczas gdy do Spidermana nie czujemy aż takiego pociągu, o czym świadczy liczba zakupionych biletów. W rozważaniach nad takim stanem rzeczy pewien trop stanowią dwa teksty z „Kultury Popularnej” (nr 1, 2004): „Comicsy” w służbie imperializmu Piotra Zwierzchowskiego i Shrek jako nauczyciel? O edukacji w dobie postmodernistycznej kultury wizualnej Alicji Sadownik.

Spiderman to bohater popularnego komiksu, który po 40 latach „ożył” w filmie fabularnym. W Stanach Zjednoczonych superbohaterowie rodzili się na kartach rysunkowych historyjek i dość szybko rozkochiwali w sobie zgłodniałą nieprzeciętnych osobowości publiczność. Niezwykła popularność komiksowych bohaterów za oceanem jest osobną kwestią, tekst Piotra Zwierzchowskiego przynosi analizę sytuacji komiksu w Polsce. Już sam zapis słowa „comics” w tytule świadczy o tym, że mamy do czynienia z czymś obcym, nierodzimym, a dalsze „w służbie imperializmu” wywołuje skojarzenia z nowomową. Istotnie komiks stał się narzędziem walki z wrogiem klasowym. Rozmyślnie nie wprowadzono spolszczonej wersji słowa w publikowanych tekstach na temat komiksów, pozostając przy dziwnie wyglądającym „comics”, by tym samym podkreślić obcość, a jednocześnie nieprzystawalność tego wybryku kultury imperialistycznej do kultury polskiej. Nie było nawet potrzeby, by poddawać komiksy jakiejkolwiek analizie kulturowej, wystarczyło, że odgórnie ustalono ich niską wartość i wykorzystywano jedynie w celach propagandowych. Używano np. pojęcia komiks jako pejoratywnego wyrażenia, za pomocą którego oceniano inne zjawisko. Kiedy chciano coś ośmieszyć albo odebrać czemuś znaczenie, można było posłużyć się komiksem jako punktem odniesienia. Samo przywołanie wystarczało za negatywną ocenę. Nie lepszy los spotykał samych bohaterów komiksowych opowieści.

Co prawda najgorzej miał Superman, ale wyobrażam sobie, że to, co o nim pisano – że został „uwikłany w zimnowojenne działania”, że jest „personifikacją amerykańskiej wersji faszyzmu”, że jest po prostu wrogiem – kładło się cieniem na pozostałych komiksowych bohaterów. Jak zatem w takiej nieprzychylnej atmosferze Polacy mogli polubić Spidermana? Człowiek-Pająk mógł być jeszcze gorszym wynaturzeniem: nie dość, że się przeobrażał, to jeszcze w obrzydliwego owada. Gdyby w tamtym czasie bohaterem komiksów był także Shrek, dziś, kto wie, może nie szlibyśmy tak ochoczo do kin.

Tymczasem nie udało się na stałe zaszczepić w nas niechęci do amerykańskich superbohaterów. A i Shrek jest bohaterem innej doby. Jak próbuje nas przekonać Alicja Sadownik – jest to doba postmodernistycznej kultury wizualnej, w której taki bohater jak Shrek przynosi dobro; nie jest wrogiem, a sprzymierzeńcem. Dzięki niemu bowiem możemy się zdystansować do tego, co oglądamy, w co dotąd wierzyliśmy, do powszechnie funkcjonujących stereotypów. To Shrek nas uczy, że pod pozorami odgrywanej społecznie roli kryje się zupełnie inna osobowość. Zdaniem autorki konstrukcja tego filmowego bohatera może być sprzymierzeńcem w edukacji szkolnej wówczas, gdy nauczyciele chcą pokazać uczniom, jak krzywdzące bywają stereotypy, w które wpisujemy ludzi. Innym rysem Shreka, który jest nam bliski, bo doświadczamy tego samego, jest jego uwikłanie w „postmodernistyczną rzeczywistość kulturową”: zmienną, przeładowaną informacjami, trudną do ogarnięcia. Przywołując postać Shreka, Alicja Sadownik pokazuje, na czym może polegać edukacja w dobie kultury wizualnej, przed którą stoi zadanie wpisania się w na nowo zdefiniowaną relację: jednostka – media elektroniczne. Wybór postaci filmowej jako przykładu kogoś, kto spełnia kryteria postulowanej edukacji, jest znamienny. Shrek stał się rzeczywiście bohaterem, wpisał się bowiem w nasze życie nie tylko jako produkt komercyjnej rozrywki, ale także jako przykład pożądanej na nią reakcji.

Agnieszka Kozłowska

Omawiane pisma: „Kultura Popularna”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
FOTOGRAFICZNA PAMIĘĆ
Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
BŁĘDNE KOŁA I SPRZECZNOŚCI

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt