Witryna Czasopism.pl

nr 12 (214)
z dnia 20 czerwca 2008
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

POWOLI DO PRZODU

Gdy cofniecie się Państwo o kilka wydań „Witryny”, natraficie na tekst, w którym opisywałem dział komiksowy trzeciego numeru kwartalnika kulturalno-naukowego „Splot” (nr 3/2007, ODGRZEWANE KOTLETY). Ubolewałem nad wieloma usterkami, które przeszły niezauważone przez redakcyjne sito; pisałem o niskiej jakości reprodukcji okładek, publikowaniu tekstów, które nie zaznały ręki ani redaktora, ani korektora, oraz o błędach merytorycznych czy o braku ogólnego pomysłu na kształt działu. Trzymam właśnie w ręku czwarty numer krakowskiego kwartalnika [4(1)/2008] i z niejaką ulgą mogę przyznać, że redakcja wyeliminowała część niedoskonałości. Ale jednak tylko część.

Tym razem na dział komiksowy (który wydaje się być lepiej przemyślany niż w poprzednim numerze „Splotu”) składa się całkiem spora liczba recenzji, wywiad oraz – zdecydowanie najciekawszy – blok poświęcony komiksowi portugalskiemu. Zresztą, część, w której przedstawia się polskiemu czytelnikowi praktycznie nieznany dorobek Portugalii, znalazła stałe miejsce w „Splocie”, z czego się bardzo cieszę, gdyż inicjatywa to niezwykle cenna i interesująca.

Recenzje podzielono na krótsze i dłuższe. Te drugie mieszczą się na jednej lub dwóch stronach, krótsze zaś zajmują na ogół jedną kolumnę i są ułożone po dwie na stronie – jedna na białym, a druga na szarym tle. Po prawej stronie każdego tekstu znajdują się reprodukcje okładek (tym razem w dobrej jakości) i kilka informacji wydawniczych. W ten sposób prezentowane są wszystkie krótkie recenzje także w innych działach „Splotu”, dzięki czemu odniosłem wrażenie spójności i edytorskiej konsekwencji pisma. Teoretycznie tematem numeru jest „Adaptacja”, z którą jednak nijak nie korespondują teksty komiksowe. A przecież powinny i mogłyby – ukazuje się mnóstwo filmowych adaptacji komiksów; autorzy recenzują nawet komiksy, które zostały przełożone na język filmu (Jestem Legendą, Persepolis), dlaczego więc nie pokusili się o omówienia adaptacji?

Znów można zgłaszać pretensje o aktualność zamieszczanych recenzji. Skoro czwarty numer „Splotu” ukazał się na początku maja, a poprzedni pod koniec zeszłego roku, dobrze by było, gdyby obecny numer zdominowały teksty dotyczące tytułów, które ukazały się w pierwszym kwartale 2008. Tymczasem tylko dwie z dwunastu recenzji omawiają komiksy wydane w tym roku i tylko trzy z grudnia roku poprzedniego (ich obecność można tłumaczyć faktem, że nie zmieściły się w poprzednim wydaniu kwartalnika). Najstarszą z recenzowanych pozycji wydano w kwietniu 2007! Rozumiem myślenie, że wszystkie ukazujące się tytuły zasługują na recenzję, ale czy przypadkiem teksty jak najświeższe nie powinny stanowić większości?

Kolejną piętą achillesową działu jest redakcja tekstów. Często recenzje pozbawione są rzetelnej (a czasem jakiejkolwiek) oceny graficznej strony komiksów (gatunku, który jest nierozerwalnym połączeniem sfery ikonicznej i werbalnej). Ich autorom zdarza się pomijać fakty lub dopasowywać i naginać je do własnych koncepcji. Julian Kwiecień w tekście Powieść ilustrowana (recenzja komiksu Steve’a Nilesa i Elmana Browna Jestem legendą, powstałego na podstawie książki Richarda Mathesona) pisze: „Najpierw była książka, potem adaptacja komiksowa, a wreszcie film z Willem Smithem w roli tytułowej”. Troszkę z logiką kłóci się wspomniana „rola tytułowa” Smitha (czyżby bohater nazywał się „Jestem Legendą”?), co jednak ciekawsze, autor tekstu zapomniał wspomnieć, że jeszcze zanim powstała wersja komiksowa, historia została dwukrotnie sfilmowana najpierw w 1964 roku (Ostatni człowiek na ziemi), a następnie w 1971 (Człowiek Omega). Znalezienie tych informacji w Internecie zajęło mi około dwóch minut... Hubert Kubit w recenzji antologii prac Konstantyna Komardina pt. Syberyjskie Sny wypowiada następujące słowa: „Wydawałoby się, że polski rynek jest wyjątkowo oporny, jeśli chodzi o wchłanianie komiksografii państw europejskich”. No to Kubitowi się źle wydaje. Na przestrzeni kilku ostatnich lat pojawiły się u nas komiksy autorów pochodzących z Francji, Niemiec, Włoch, byłej Jugosławii, Czech, Austrii, Szwajcarii, Belgii, Holandii, Portugalii, Szwecji, Finlandii…

Niektóre recenzje napisano z użyciem tylu skrótów myślowych lub niewłaściwie zastosowanych terminów, że sens staje się zupełnie niejasny. Kwiecień w przywoływanej już recenzji pisze: „Nie jest regułą oddanie scen dynamicznych za pomocą kadrów a statycznych opisów za pomocą słów”. Cokolwiek to znaczy… Zaś Kuba Oleksak w recenzji Neil Gaiman poleca traktującej o komiksie Lucyfer: Diabeł na progu stwierdza: „Konstrukcja fabularna trzech opowieści składających się na album – Lucyfer również przypomina Morfeusza”. Nie ma komiksu Morfeusz. Jest za to Sandman, z głównym bohaterem – Morfeuszem, a którego to komiksu kontynuacją jest Lucyfer. Najwyraźniej wkradł się tu błąd, skrót myślowy, być może odnoszący się do poprzedniej wersji jednego ze zdań. Niezrozumiały jest też tekst Nosił Wilq razy kilka… i nabawił się wilka, będący recenzją jednego z zeszytów serii Wilq Superbohater, którego autorka, Greta Wierzbicka, tak zaplątała się w opisywaniu treści i przywoływaniu co śmieszniejszych fragmentów, że jakikolwiek sens artykułu zagubił się w ogólnym chaosie. Pragnę też zwrócić uwagę na nieprawidłową formę zapisu tytułów (to tyczy się całego „Splotu”). W języku polskim tytuły zwyczajowo zapisuje się kursywą (a nie wytłuszczeniem i podkreśleniem, jak ma to miejsce w krakowskim kwartalniku), a w tytułach czasopism używa się cudzysłowu, choć także zapis wszystkich tytułów za pomocą cudzysłowu jest dopuszczalny.

Na uwagę zasługuje na pewno bardzo ciekawa recenzja Sebastiana Reraka Podróże po wstędze Moebiusa. Autor, opisując jedną z serii wykreowanych przez Jeana „Moebiusa” Girauda, sprawnie prezentuje obie warstwy znaczeniowe komiksu (obraz i tekst), wzbogacając swój artykuł o kilka ciekawych faktów związanych z owym komiksem.

Jednak prawdziwym rarytasem nazwę blok dotyczący komiksu portugalskiego. Składają się nań: krótka, ośmioplanszowa historia Drugie życie autorstwa Pedro Brito (znalazła się tam również krótka notka biograficzna autora) oraz szkic przedstawiający historię komiksu w tym kraju. Tekst Niewymierny świat. O komiksie portugalskim został napisany przez Adalberto Barreto i Marcosa Farrajota i przetłumaczony przez Joannę Łątkę. Podczas lektury tego artykułu trudno się oprzeć wrażeniu, że pomiędzy rynkiem polskim i portugalskim widnieje wiele analogii, takich jak podporządkowanie komiksu propagandowym treściom narzucanym przez bezwzględny reżim, po załamaniu się którego nastąpiły artystyczne poszukiwania niezależnych twórców niemających wielu możliwości publikacji, czy wreszcie zapaść przeżywającego chwilowy rozkwit rynku i powolne spychanie komiksów do kulturowego getta. Portugalczycy – w odróżnieniu od nas – zadbali jednak o stworzenie własnego muzeum komiksu i sieci bibliotek komiksowych, w czym Polacy powinni ich naśladować. W tekście znalazłem wszakże jeden mocno nieaktualny fragment (znów zawiniło niedbalstwo redaktorów „Splotu”): „Dobrze przyjęty przez publiczność i krytykę A Pior Banda do Mundo Jose Carlosa Fernandesa, po publikacji w Hiszpanii zostanie wydany w Polsce przez wydawnictwo Taurus Media”. Napisano to w piśmie wydanym w maju 2008, tymczasem Najgorsza Kapela Świata zdążyła się ukazać w lutym 2008…

Komiksowy dział w „Splocie” staje się coraz lepszy, wciąż jednak natrafiam na kilka poważnych usterek, które należy wyeliminować. Niedbalstwo, nierzetelność, nieaktualność. A przede wszystkim brak redakcji. Jeśli każdy tekst będzie kilkakrotnie czytany przez kilku redaktorów, na pewno uda się wyłapać wszystkie błędy. W komiksowym dziale „Splotu” drzemie duży potencjał, który na razie nie zostaje wykorzystany.

Daniel Gizicki

Omawiane czasopismo: „Splot” nr 4(1)/2008.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
KOŚCIÓŁ NA INTENSYWNEJ TERAPII
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
FILISTERSTWO KULTURY I SZTUKI

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt