Witryna Czasopism.pl

nr 5 (207)
z dnia 5 marca 2008
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

ODGRZEWANE KOTLETY

Odgrzewane kotlety – tak w dwóch słowach można określić dział komiksowy w trzecim numerze krakowskiego kwartalnika kulturalnego „Splot”, bowiem duża część zaprezentowanych w nim artykułów ukazała się już w innych miejscach. Redaktor działu, Jakub Oleksak, poszedł po linii najmniejszego oporu, publikując teksty znane już z prowadzonej przez siebie strony internetowej „Below Radars” (www.belowradars.com), z serwisu „Nowa Gildia” (www.komiks.gildia.pl) oraz przedrukowując dwa wywiady z serwisu „Poltergeist” (www.komiks.polter.pl). Strefa komiksu w „Splocie” nie ma żadnej myśli przewodniej, sprawia wrażenie przypadkowej zbieraniny tekstów, powyciąganych z różnych szuflad po to, by zapełnić przeznaczone miejsce w piśmie.


Niestety, taki a nie inny harmonogram wydawniczy powoduje, że publikacje zawarte w magazynie, nawet jeśli premierowe, to i tak okazują się być raczej nieświeże. Bo jak inaczej nazwać przedruki i recenzje komiksów, które ukazały się pół roku temu? Na marginesie należy dodać, że „Splot” ma bardzo niedoskonałą dystrybucję. Mimo że trzeci numer anonsowano pod koniec ubiegłego roku, w sprzedaży pojawił się dopiero w połowie lutego roku bieżącego – być może tu spoczywa wina, że materiał się nieco „przeleżał”.


Dział poświęcony historyjkom obrazkowym można w czasopiśmie podzielić na trzy części. Recenzje (zawsze o objętości około jednej strony), publicystyka (dłuższe artykuły i wywiady) oraz komiks (Solo Filipe'a Abranchesa). Zdecydowanie najciekawsza okazuje się część publicystyczna, której najmocniejszym punktem jest artykuł O Golemie i Gwiazdach Dawida Jamesa Sturma Tomasza Pstrągowskiego (naczelnego magazynu „Komikz” – www.komikz.pl) – autor dogłębnie interpretuje komiks Jamesa Sturma Golem i Gwiazdy Dawida. Tekst ten jest pracą zaliczeniową autora, co poniekąd potwierdza tezę o przypadkowości artykułów zamieszczonych w „Splocie” – nie zostały one napisane z myślą o publikacji w magazynie, ale ukazały się w nim „przy okazji”. Pstrągowski bardzo sprawnie „rozbiera” komiks Sturma, analizując poszczególne elementy fabuły i ich znaczenie dla całościowego wydźwięku dzieła (czyli próby sportretowania małomiasteczkowych społeczności amerykańskich w latach 20.). Golem i Gwiazdy Dawida opowiada o żydowskiej drużynie baseballowej, która jeździ z miasteczka do miasteczka, potykając się z lokalnymi zespołami. Omawiając konkretne sceny i sylwetki bohaterów, Pstrągowski nadzwyczaj dokładnie pokazuje złożoność konstrukcji komiksu. W najważniejszym miejscu artykułu porusza kwestię imigracji ludności do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia. Imigranci, zostawiając za sobą różne problemy, nie mogą się jednak uwolnić od dawnych przyzwyczajeń i uprzedzeń. W Stanach Zjednoczonych antysemityzm (i rasizm – ale w tym wypadku chodzi jednak o coś innego, wszak Ameryka długo borykała się z problemem niewolnictwa i faktycznej eksterminacji rdzennej ludności) nie jest niczym niezwykłym, a przecież to od tego zjawiska uciekali europejscy Żydzi. Tekst Pstrągowskiego nie jest wolny od drobnych usterek stylistycznych oraz logicznych – zdarza się, że autor kilka razy powtarza to samo innymi słowami. Mam również wrażenie, że artykułu nie dotknęła ręka korektora, tak jak i pozostałych tekstów w dziale komiksowym.


Podczas lektury publicystyki komiksowej w „Splocie” miałem podobne odczucia, jak przy poprzednim numerze magazynu „KZ” [48 (2007)] – a więc właśnie braku redakcji. Jako przykład niech posłuży recenzja Zabić Hellboya? Patryka Kaczmara, w której autor rozwodzi się nad komiksem Hellboy: Wyspa i inne opowieści. Kaczmar, po dość sprawnym i napisanym lekkim piórem omówieniu treści, w zbyt małym stopniu ustosunkowuje się do strony graficznej albumu – co zresztą wydaje się być częstą wadą artykułów w „Splocie”. Tak jakby publicyści zapominali, że mają do czynienia z komiksem, czyli połączeniem warstwy tekstowej z rysunkami. Recenzując komiks, nie można odnosić się wyłącznie do sfery fabularnej, należy także omówić grafikę i jej połączenie z tekstem. Kaczmar kończy recenzję w taki oto sposób: „Może więc Hellboy Mike'a Mignoli się wyczerpał? Może autor powinien zakończyć tę serię i zaprosić swoich kolegów po fachu do wspólnego stworzenia finalnego tomu – antologii Piekielnego Chłopca? Może by tak zabić Hellboya?”. Kaczmar być może o tym nie wie, ale Mignola już zauważył, że historie o Hellboyu gryzą własny ogon. Próbą wyjścia z impasu jest seria (znana również u Polsce) „B.B.P.O.”, opowiadająca o przygodach pozostałych agentów Biura Badań Paranormalnych i Obrony (do którego należy Hellboy), a tworzona już przez innych twórców.


W pozostałych tekstach również zdarzają się drobne błędy, zarówno merytoryczne, jak i konstrukcyjne. Autorom mylą się przywoływane komiksy – np. Sebastian Rerak w recenzji Galijski tort urodzinowy, poświęconej albumowi W hołdzie Albertowi Uderzo – Asteriks i przyjaciele, wywołując do tablicy Freda Beltrana, pisze: „nawet Fred Beltran, którego odpicowanych cyfrowo ilustracji nie mogłem zaakceptować w Technokapłanach (…)”. Podczas redagowania tekstu ten błąd powinien zostać poprawiony: Beltran bowiem tylko kolorował rysunki Zorana Janjetova w Technokapłanach, natomiast ilustracje tworzył do innego komiksu – Megalex. Wszak obie serie pisze ten sam scenarzysta – Alexandro Jodorowsky – można było nie zauważyć...


Być może to wina redakcji, ale tekst Kuby Oleksaka Łódź pod rządami dymka i kadru, wcześniej opublikowany już w „Below Radars”, w „Splocie” ukazał się (w nieco zmodyfikowanej formie) jako dzieło Juliana Kwietnia (czyżby alter ego?). Artykuł, będący relacją z Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi, jest subiektywny i niedopracowany. Autor zaznacza, że na imprezie odbyła się celebracja jubileuszy serii Thorgal i Tytus, Romek i A'Tomek, ale pomija fakt wystaw retrospektywnych i pojawienia się specjalnych wydawnictw poświęconych seriom (które to nie były pominięte w wersji internetowej artykułu). W tekście znalazł się za to dość kontrowersyjny fragment. Oleksak-Kwiecień pisze: „Jednak MFK równie dobrze mogłoby się obyć bez sesji gier planszowych i bitewnych, a także bez bloku mangowego. Co innego wychodzić poza swoje getto, a co innego próbować przyciągnąć miłośników niszowych i pogardzanych w naszym kraju rozrywek”. Przyznam, że gdy przeczytałem ten fragment, ręce mi opadły. Jestem w stanie zrozumieć, że Oleksaka-Kwietnia nie interesują gry, jestem nawet w stanie zrozumieć, że nie lubi mangi (manga to japońska odnoga komiksu). Ale odmawianie mandze, a więc komiksowi, prawa bytu na imprezie komiksowej, to – delikatnie mówiąc – „nieporozumienie”. A poza tym, skąd się wzięły brednie o małym zainteresowaniu oraz pogardzie dla gier i mangi? Śmiem twierdzić, że gry mają w Polsce więcej fanów niż komiks, a manga często sprzedaje się w większych nakładach niż komiksy tradycyjne. Na pewno też żadna z tych dziedzin nie jest pogardzana.


Dział komiksowy w „Splocie”, niestety, jest niedoskonały. Abstrahując od niedostatecznie zredagowanych tekstów, należy również zwrócić uwagę na niską jakość reprodukcji okładek (to zarzut dotyczący także pozostałych działów) oraz na niekonsekwentne ułożenie tekstów. Czytelnikom zaproponowano dwa wywiady, oba przeprowadził Maciej Reputakowski: z Maxem Anderssonem (Coś pod powierzchnią) oraz z Marzeną Sową i Sylvainem Savoią (Ciężko iść na kompromis). Zaprezentowano także recenzje komiksów tych autorów. Recenzja komiksu Sowy i Savoia została umieszczona przy wywiadzie, natomiast recenzja komiksu Anderssona gubi się pomiędzy innymi recenzjami. Dlaczego nie została umieszczona przy wywiadzie? Dzięki temu efekt byłby lepszy, powstałyby też dwa minibloki. A tak, mamy kolejny argument przemawiający za przypadkowością i brakiem namysłu przy tworzeniu działu. Wyeliminowania tych słabości życzę redaktorom w następnym numerze „Splotu”, ponieważ potencjał jest, brakuje jednak wykończenia. Ale najważniejsze, by dział komiksowy opierał się na tekstach specjalnie dla niego napisanych, a nie na przedrukach. Odgrzewane kotlety nigdy nie będą tak dobre, jak świeże.

Daniel Gizicki

Omawiane czasopismo: „Splot”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
felieton__ĆWICZENIÓWKA Z WYGNANIA
CENTRUM JAKO PROCES
SZTUKA W WERSJI LIGHT

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt