Witryna Czasopism.pl

nr 6 (208)
z dnia 20 marca 2008
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | wybrane artykuły | autorzy | archiwum

KRAKÓW MIASTO PAPIESKIE

Kraków, w potocznej wyobraźni miasto papieskie, przywołuje i kontynuuje wielowiekowy symboliczno-mityczny obraz miasta szczególnego, wzmocniony opowieścią o bohaterze narodowym i współczesnym świętym.

Miasta mają swoje mity i miasta stają się same mitami. Przestrzeń miejska obrasta opowieściami, a zarazem te opowieści współtworzy. Ci, którzy żyją w mieście, odwiedzają je czy o nim piszą, nieustannie wskrzeszają znaczenia dawne i przydają mu znaczeń nowych. Tak tworzy się i żyje genius loci – duch miejsca, będący przede wszystkim zjawiskiem społecznym i kulturowym.


Mój Kraków


Karol Wojtyła, niegdysiejszy arcybiskup krakowski, student Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w czasie wojny robotnik w krakowskich zakładach Solvay oraz kleryk w tajnym seminarium duchownym, za każdym razem, gdy jako papież przybywał do Krakowa, podkreślał swój bliski i bardzo emocjonalny stosunek do miasta i jego mieszkańców. „Miasto moje umiłowane” (Kraków, parafia św. Jadwigi Królowej, 9 czerwca 1997), „Kraków, moje miasto rodzinne” (Kraków Błonia, 10 czerwca 1987), „Mój Kraków, miasto mojego życia” (Kraków Błonia, 10 czerwca 1987) – to cytaty dziś chętnie przywoływane przez wielu krakowian i powielane w nowych krakowskich przewodnikach. Liczne wypowiedzi papieża, który urodził się i do 18. roku życia mieszkał nie w Krakowie, ale w oddalonych o 50 km od Krakowa Wadowicach, świadczą o jego olbrzymim przywiązaniu do miasta i sankcjonują spopularyzowane, zwłaszcza od chwili śmierci Jana Pawła II, określenie Krakowa jako „miasta papieskiego”. Sam papież, przemawiając do ludzi nauki, tak opisywał swoją drogę do Krakowa: „Moja miłość do Krakowa jest starsza niż mój pobyt w Krakowie. Państwo wiedzą, że urodziłem się poza Krakowem, ale żyjąc na co dzień poza Krakowem, w Wadowicach, stale do Krakowa tęskniłem i uważałem za wielki dzień w moim życiu, kiedy po zdaniu matury w 1938 r. już się tu na stałe przeprowadziłem i zacząłem uczęszczać na Uniwersytet Jagielloński” (Kraków Skałka, 8 czerwca 1979).

Jeden z popularnych krakowskich „przewodników śladami Jana Pawła II” tak oto zachęca do odwiedzenia miasta i pamiątek związanych z papieżem: „Są na świecie trzy miasta, o których Karol Wojtyła – Jan Paweł II – mógł mówić »moje miasto«: Wadowice, Kraków i Rzym. Jednak tylko o Krakowie powiedział »miasto mojego życia«. To najpiękniejsze określenie, jakie Kraków mógł otrzymać po ponad tysiącu latach swej historii”.

W potocznych tekstach o Krakowie typowe stało się wyliczanie postaci Karola Wojtyły w jednym szeregu z innymi „krakowskimi atrakcjami”: „Kraków – królewska stolica […]. Historię tworzyli tutaj wielcy ludzie – monarchowie, uczeni, artyści. Jest więc Kraków wśród wielu polskich miast grodem szczególnym […]. Dziś o atmosferze tego uniwersyteckiego miasta (od 1364 roku!) decydują pospołu zarówno wspaniałe zabytki, muzealne kolekcje, duch historii, który ma godnych kontynuatorów współczesnych. Kraków to miasto, w którym godność arcybiskupa sprawował […] Papież Jan Paweł II. Tu powstawały wybitne dzieła sztuki (m.in. gotycki ołtarz Wita Stwosza), tu działały i działają awangardowe sceny teatralne. To miasto wielkiej atmosfery, która oparła się zmianom czasu”.

„Papieskość” Krakowa szczególnie podkreślają przewodniki zagraniczne i strony internetowe skierowane do zagranicznych turystów. Postać Jana Pawła II – dla Polaków narodowego i mitycznego bohatera – stała się w świecie swego rodzaju ikoną Polski. Dlatego – jak przekonują współczesne bedekery – warto zobaczyć miasto, w którym pozostały papieskie ślady, miasto, o którym mówi się, że „zawładnęło sercem Papieża Jana Pawła II na długo przed tym, gdy zdecydował się podążyć za głosem swego kapłańskiego powołania”, a zarazem „jedyne miasto na świecie, które w swej materialnej tkance posiada miejsca związane niemal z całym życiem Jana Pawła II”. W folderach objazdowych wycieczek po Europie Wschodniej i Środkowej opis Krakowa sprowadza się nierzadko do zaprezentowania miasta, które wydało papieża. Często te krótkie opisy epatują językiem mitologicznym, niekiedy dopuszczają się historycznych nieścisłości: „Lech Wałęsa i niedawno zmarły Papież Jan Paweł II to dwie największe postacie polskiego panteonu. Podczas gdy Lech Wałęsa zostanie na zawsze związany ze stocznią gdańską, gdzie zrodził się ruch »Solidarność«, Papież jest ściśle związany z Krakowem. To tutaj młody Karol Wojtyła pracował jako ksiądz podczas brutalnej okupacji nazistowskiej. Gdy otrzymał kapelusz kardynalski, wygłosił swoje kazanie ze szczytu Wzgórza Wawelskiego. Wkrótce po wyborze pierwszego od czterech stuleci niewłoskiego papieża jedna trzecia komunistycznej nadal Polski zgromadziła się wokół wałów zamku wawelskiego, by słuchać jego głosu. Tutaj, pomiędzy gotyckimi arcydziełami, między niezliczonymi świątyniami, na średniowiecznym rynku możecie poczuć powiew wiary i historii, które kiedyś ukształtowały Polskiego Papieża”.


Symboliczna przestrzeń, mityczny język


Nie o historyczną ścisłość jednak chodzi. Język mitu, symbolu potrzebuje wielkich słów, wielkich wydarzeń, znaczących miejsc. Kraków – miasto, które w mitologii polskiej obrosło legendami jak żadne inne miejsce na mapie Polski, miasto, które w dyskursie ukształtowanym w XIX w. jawi się jako skarb narodowy i wielkie kulturowe dziedzictwo – jest niewątpliwie miastem predestynowanym do pełnienia funkcji miejsca, które wydało na świat i ukształtowało największego współczesnego bohatera narodowego. Wyobrażenie „papieskiego miasta” łączy zatem w sobie wiele wątków, które składają się na legendarium krakowskie. Z jednej strony to wymiar narodowy, wizja królewskiego, stołecznego dziedzictwa połączona z XIX-wiecznym obrazem panteonu narodowych bohaterów. Z drugiej zaś obraz miasta świętego, przepełnionego duchem chrześcijańskim, miasta świątyń i świętych, których groby i relikwie przez stulecia przyciągały pielgrzymów. Co ciekawe, Jan Paweł II doskonale zdawał sobie sprawę z wagi i potęgi owego mitologicznego wymiaru miasta i sam w swych przemówieniach i pismach owym mitologicznym i symbolicznym językiem operował, nieraz nazywając Kraków „polskim Rzymem”, czy też opisując go jako „szczególną syntezę wszystkiego, co polskie i chrześcijańskie”.

Równocześnie w okresie pontyfikatu Jana Pawła II sam papież stał się w potocznym odbiorze postacią mityczną, romantycznym herosem, ucieleśnieniem wizji i marzeń narodowych. Genius loci przestrzeni miejskiej zadziałał zatem raz jeszcze zgodnie z regułą samospełniającej się przepowiedni. Połączenie symbolicznej przestrzeni Krakowa z mitycznym obrazem bohatera narodowego i największą współczesną opowieścią hagiograficzną dokonało się zgodnie z zasadami budowania tradycji, której wymiar mityczny, jak zauważa Czesław Robotycki, „wynika z tego, że jest ona wywołana emocjami. Jest bliska, bezpośrednia, nie potrzebuje racjonalnych uzasadnień. Osadza równocześnie w przeszłości i przestrzeni”.


„Jego serce pasowałoby na Wawelu…”


Moment śmierci Jana Pawła II w sposób szczególny uświadomił symboliczne zespolenie postaci i miejsca. Oficjalne inicjatywy wspierane przez władze kościelne czy samorządowe splatały się, a nierzadko podążały szlakami, które w sposób całkowicie spontaniczny wyznaczali ludzie – mieszkańcy miasta i przybysze, którzy w tym czasie zawieszenia, liminalności pragnęli odwiedzić „miasto papieskie”. Mit narodowego herosa ożył zwłaszcza w chwili, gdy pojawiły się pogłoski o możliwości wawelskiego pogrzebu Jana Pawła II, a potem o rzekomej propozycji przekazania serca papieskiego do krakowskiej katedry. Panującą wówczas atmosferę ilustruje poniższa wypowiedź zanotowana w maju 2005 r.: „Serce papieża powinno zostać sprowadzone do Polski, jest u nas wiele szczątków znanych Polaków (np. na Wawelu). Jan Paweł II był najbardziej związany z Krakowem i okolicą. Jego serce pasowałoby na Wawelu”.

Inicjatywa budowania papieskiego kopca (wciąż niezrealizowana, jednak powracająca od czasu do czasu w publicznej debacie) – na wzór XIX-wiecznej „mogiły naczelnika Kościuszki” – to kolejny przykład włączenia postaci Jana Pawła II w szereg narodowych, a zarazem krakowskich (kopce to przecież krakowska specjalność) bohaterów. Po śmierci papieża pojawiły się nawet pomysły zmiany herbu miasta – tak by umieścić w nim herb papieski.


Po papieskich ścieżkach


Postać Jana Pawła II wrosła w Kraków. Już w 2002 r. Wydział Promocji Urzędu Miasta Krakowa oznakował niektóre miejsca historycznie związane z Karolem Wojtyłą, tworząc turystyczny szlak zatytułowany „Ścieżkami Jana Pawła II”. Wkrótce po śmierci papieża, podczas konferencji prasowej, pełnomocnik prezydenta Krakowa do spraw turystyki mówiła: „Świat zobaczył [Kraków] i świat chce tu przyjeżdżać. Dokładnie w te miejsca, czyli »miejsca papieskie«. Zainteresowanie jest bardzo duże, do polskich biur podróży dzwonią touroperatorzy z kilkunastu krajów z zapytaniem, czy organizujemy pielgrzymki do Krakowa. Nie zwykłe wycieczki turystyczne, ale właśnie pielgrzymki”.

Rzeczywiście, przestrzeń miasta wzbogaciła się o nowe miejsca znaczące i tłumnie odwiedzane. Turyści-pielgrzymi przychodzą sami, ale też są coraz częściej przyprowadzani do „miejsc papieskich” przez przewodników miejskich. Trudno dziś znaleźć zorganizowaną wycieczkę, która zwiedzając Stare Miasto, nie skręci pod „papieskie okno” w Pałacu Biskupim czy podczas zwiedzania Wawelu nie usłyszy, że w krypcie św. Leonarda swą mszę prymicyjną odprawił Karol Wojtyła. Trzeba przyznać, że w ciągu roku po śmierci Jana Pawła II można było zaobserwować ożywienie i odkrycie szlaku „papieskich ścieżek”, który powstał przecież już kilka lat przed śmiercią papieża. Jednak dopiero kwiecień 2005 r., niezwykłe zbiorowe przeżycia, wspólnotowe emocje wydobyły, często wcześniej niedostrzegane, znaki papieskiego szlaku na światło dzienne. Podczas wszystkich ważniejszych świąt religijnych, w dni ważnych rocznic papieskich (np. dzień urodzin Karola Wojtyły czy rocznica wyboru na papieża, rocznica śmierci i pogrzebu), w Dzień Zaduszny poszczególne, mniej czy bardziej znane, „miejsca papieskie” ożywają. Pojawiają się tam świece, znicze, chorągiewki, plakaty, ręcznie wykonane laurki, zdjęcia i kwiaty. Niekiedy gwałtownie rosnąca popularność „papieskich miejsc” powoduje konflikty i duży dyskomfort stałych mieszkańców, którzy bywają wręcz napastowani przez nachalnych pielgrzymów, jak to się często dzieje w domu przy ul. Tynieckiej 10, gdzie Karol Wojtyła mieszkał ze swym ojcem po przyjeździe do Krakowa w 1938 r.

Zarówno oficjalnie zaprojektowane, jak i spontanicznie pojawiające się dekoracje wydobyły symboliczną funkcję przestrzeni miejskiej Krakowa w maju 2006 r., podczas pielgrzymki „nowego papieża”, Benedykta XVI. Chorągiewki i znicze pojawiły się wokół „papieskich miejsc”, a w niejednym oknie czy na wystawie sklepowej obok siebie zawisły zdjęcia „nowego” i „starego” papieża. Na krakowskich ulicach i słupach reklamowych pojawiły się niezwykle znaczące plakaty okolicznościowe, zamówione przez władze miasta. Plakaty zapowiadały wizytę papieża Benedykta XVI, a umieszczony na nich napis głosił: „Witamy w mieście Jana Pawła II”. Barwna ilustracja przedstawiała sylwetkę Benedykta XVI kroczącego po wyraźnie odciśniętych śladach, które w ziemi pozostawił jego poprzednik z Krakowa.

Papieska mitologia i jej życie w przestrzeni miejskiej stały się trwałym elementem współczesnego krakowskiego legendarium, obyczajowości, religijności i folkloru (liczne legendy miejskie), a także turystycznego marketingu. Zetknięcie dwóch naładowanych symboliką aspektów – przestrzeni miasta i postaci bohatera-świętego – stało się doskonałym polem budowania i ożywiania mitów wyobraźni zbiorowej. Kraków, jako „miasto papieskie”, przywołuje bowiem wielowiekowy, utrwalony kulturowo dyskurs o mieście, odnawiając go i przekształcając w nowym społecznym i historycznym kontekście, związanym z konkretną, a zarazem symboliczną postacią.

Anna Niedźwiedź

Artykuł pochodzi z czasopisma „(op.cit.,)” nr 4 (37) 2007.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
felieton__EDYP
POŻEGNANIE ZE ZŁOŚLIWOŚCIĄ
ODKRYWANIE TECZEK

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt