Witryna Czasopism.pl

PIERWSZY KWIETNIA 2007
z dnia 1 kwietnia 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

POZYTYWIZM ZAWSZE RULEZ!

Niespodziewany prezent dla wielbicieli utylitaryzmu i pracy u podstaw. Otóż do saloników prasowych siłą wdziera się nowy literacki miesięcznik „Lajfa, ha- dla młodzieży pozytywistycznej”. Ten o dziesięciotysięcznym nakładzie periodyk ma za zadanie propagować to, czego nam, Polakom, zawsze brakuje: pozytywistyczno-racjonalistyczne podejście do rzeczywistości.

Lakierowana okładka, autorstwa znanej internetowej artystki Ejno, przedstawia wybitną pisarkę, Elizę Orzeszkową, trzymającą pęczek rzodkiewek. Pomysłodawcy projektu jasno dają nam do zrozumienia, co teraz będzie trendy. Koniec z cyberkulturą i postmodernizmem, to były tylko puste lansiarskie hasła, grzmią pomysłodawcy projektu. Wszystko, co dobre, wynika z obserwacji dnia codziennego i realnych, społecznych faktów, nie zaś wymyślonych, abstrakcyjnych bzdur.

Redaktor naczelny, Piotr Marencki, we wstępie pisze: „Prawda jest tylko jedna. Ludzie, robotnicy, górnicy, wracając po godzinach ciężkiej pracy do domu, pragną sztuki. Pragną tej samej sztuki – życia, chcą widzieć te same styrane twarze i miejsca, których dzień w dzień są świadkami. Pragną widzieć Polskę B i C. Po godzinach spędzonych pod ziemią, chcieliby zobaczyć to samo w telewizji. Te same podziemne kładki i brud. Realizm, realizm; sztuka powinna odtwarzać rzeczywistość. Powinna oddawać atmosferę panującą w społeczeństwie. Literatura musi posiadać cel społeczny. Bez tego jest pusta.”

I trudno się z jego zdaniem nie zgodzić. Pierwszy, kwietniowy numer (1/2007) bombarduje nas lekko zapomnianymi tekstami najwybitniejszych polskich pozytywistów. W poezji odnajdziemy wiersze Adama Asnyka i Felicjana Faleńskiego. Dział prozy, poza jednym słynnym Antonim Sygietyńskim, opanowany został przez kobiety. Jednakże, o dziwo, autorką najlepszego tekstu w numerze nie jest poczytna Eliza Orzeszkowa, to nawet nie Maria Konopnicka świeci jak najjaśniejsza gwiazda.

To Marta Spear, niespełna dwudziestosześciolatka, znana na polskim rynku autorka dwóch poważnych i wybitnych powieści, przedstawia nowy, smakowity, z pierwszej ręki kąsek. Już niedługo wyda kolejną, ponad osiemdziesięciostronicową przejmującą powieść, pod tytułem Matko, odchodzisz?. Opowiadać będzie ona o egzystencjalnej rozłące matki, pracownicy hipermarketu, ze swoją córką pozostawioną w przysklepowym przedszkolu dla dzieci, przedszkolu styranizowanym przez wyjałowionych emocjonalnie, żądnych seksualnych sukcesów męskich czterolatków. Marta Spear kolejny raz ukazuje kunszt swojej poetyki, eliminując z tekstu wszelkie niepotrzebne metafory i epitety. Poprzestaje na tym, co czytelnik lubi najbardziej, na powierzchowności przekazu.


„Poszłaś. Zostawiłaś mnie tutaj. I zanim się zorientowałam napatoczył się zwykły facet. Bądź trendi. Miej stajla dziewczyno. I wyszedł. Ona nigdy nie ma orgazmu.”


Nie inaczej dzieje się w poezji, gdzie wszystkich zakasował Jaś Zespół, sumienie współczesnej młodzieży, znany małopolski performator, tym razem pojawiający się z wierszem poruszającym egzystencjalne problemy dwudziestolatków:


„Poszedłem grać w ping-ponga z Marenckim / kolega powiedział, że Grubba nie żyje / Maciąg zrobi mi laskę”


Zaskakujące z pozoru jest pozostawienie działu recenzji książkowych objawieniu polskiej prozy, Jakubowi Menelczykowi. Trzeba jednak oddać mu honor, ponieważ udało się Menelczykowi zrecenzować ponad sto czterdzieści pozycji, głównie klasyki nowelistyki. Określając Siłaczkę „mocnym tworem metafazy” czy też Faraona „oszukiwaniem piaskowego dziadka w dziurce od klopa”, przyczynia się do efektywnego tworzenia nowego, odkrywczego języka krytyki literackiej i na pewno już wkrótce wpisany zostanie do grona krytyków pozytywizmu najwybitniejszych w całym XXI wieku.

Ostatnie strony „Lajfy ha-…” zarezerwowane zostały dla Poradnika młodego Lejka Ivana Zekwiszefskiego. Młody lejek, jak to lejek, ma wlot i odcięty dzióbek. Ukształtować da się łatwo i mało myśli. A jako że mało myśli, to trzeba go myśleć nauczyć. A najlepszym specjalistą od myślenia jest myśliciel Ivan Zekwiszefski. Tak więc, Ivan Z, nie używając kropek nad i pod literami, na ostatnich pięciu stronach przedstawia wywód, jak dobrze być małym lejkiem. I dobrze mu tak. Mądry ten myśliciel. Dobrze kształtuje Lejki.

Jeżeli nawet to nie przekonało Was do zakupu gorącego jeszcze, pierwszego numeru pro-pozytywistycznego pisma, niech przekona was bonus. Mianowicie, do numeru dołączono pierwszy tom z serii krytyki potylicznej, Źródła moralności Aleksandra Świętochowskiego. Utwór, który każdy mały Lejek (i nie tylko) przeczytać wreszcie powinien.

Marcin Bałczewski

Omawiane pismo: „Lajfa ha- dla młodzieży pozytywistycznej”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
SUCHY TRENING INTELEKTUALNY
felieton___SEKS W DOBIE INTERNETU
TRZEBA MIEĆ KLASĘ, BY BYĆ W MASIE!

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt