Witryna Czasopism.pl

nr 33 (150)
z dnia 22 listopada 2005
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

„LAMPA” ŚWIECI PEŁNYM BLASKIEM

Bez wahania mogę stwierdzić, że listopadowa „Lampa” jest najlepszą, jaką udało się Pawłowi Dunin-Wąsowiczowi do tej pory wydać. Czytam to pismo z niezachwianą regularnością, jednak od pewnego czasu lektura przynosiła rozczarowanie coraz mniejszą ilością ciekawych, atrakcyjnych artykułów reprezentujących wyższy poziom. A tym razem jednak wreszcie jestem mile zaskoczona. Ostatni numer „Lampy” proponuje świetne wywiady, namiętne rozmowy i, jak niemal zawsze – dobre opowiadanie, oraz, jak zawsze – dużo recenzji.

Wprowadzeniem do tego rogu kulturalnej obfitości jest rozmowa naczelnego z Michałem Kaczyńskim, Magdaleną Patryas, Jarosławem Klejnockim (również w tym numerze jego tekst Dziesięć powodów..., długa rozprawa o niezrozumieniu twórczości Adama Zagajewskiego), Łukaszem Gorczycą, Marcinem Świetlickim, Cezarym Ostrowskim i Zbigniewem Liberą, rozmowa o Broniewskim. O Broniewskim jako ,,rewolucyjnym poecie” i o wystawie Broniewski, którą można oglądać w warszawskiej galerii Raster (Warszawa–Berlin 5.11-10.12.2005). Nie bez powodu wymieniam tutaj te wszystkie nazwiska, każde z nich jest równie ważne, przynajmniej dla tej rozmowy, a raczej burzy mózgów, choć określenie to wydaje się dość delikatne. Trudno bowiem mówić w tym przypadku o kulturalnej konwersacji. Są momenty, gdy wszyscy wypowiadają się jednocześnie, wchodzą sobie w zdanie, przerywają, dopowiadają, kłócą się i wspólnie recytują Elegię o śmieci Ludwika Waryńskiego. To tak, jakby ludziom o różnych poglądach – bo przecież jest tu i Świetlicki, który sam przyznaje, że pisze w stylu Broniewskiego, i Kaczyński, który tego nie potrafi, i Klejnocki, który mówi o Broniewskim z perspektywy szkolnego nauczyciela – trudno było wspólnie spokojnie rozmawiać o poecie, którego dziś nie ma na liście szkolnych lektur i którego „książki zniknęły z księgarń”. Mimo to budzi wiele kontrowersji, sprzecznych odczuć, jego poezja jest zarazem przestarzała i wciąż aktualna. Ta rozmowa pozostawia czytelnikom otwarte drzwi. Możemy się zgodzić z którąś z opinii o Władysławie Broniewskim, bo każda teza jest silnie podparta argumentami, ale możemy też pozostać przy swoim zdaniu – nawet zupełnie odmiennym – rozmówcy bowiem nie próbują wspólnymi siłami przeciągnąć nikogo na ,,swoją” stronę, powiedzieć, że Broniewski wielkim poetą był i kropka.

Natomiast w zupełnie innym tonie utrzymany jest artykuł dotyczący filmu Nocna straż. Można wręcz powiedzieć, że jest lekki, łatwy i przyjemny, co nie umniejsza faktu, że zawiera wiele ciekawych informacji. To właśnie o nim myślałam, pisząc o namiętnych rozmowach… I to o wspomnianym wyżej rosyjskim filmie rozmawiają ze sobą Konrad T. Lewandowski i Kazimierz B. Malinowski. Co w tym ciekawego? Przede wszystkim rzadko kiedy „Lampa” poświęca tyle miejsca na omówienie filmu (zazwyczaj są to krótkie recenzje), a ten naprawdę warty jest skomentowania. Zgadzam się z Malinowskim, że nie można go „skwitować wzruszeniem ramion” i zgadzam się z Lewandowskim, że wszyscy jesteśmy „w układ umoczeni”. Fanką fantasy nie jestem, a Matrix był dla mnie niekończącym się koszmarem, dlatego też nie będę zachwycać się Nocną strażą (choć film był dla mnie więcej niż „,znośny”). Niemniej jednak wymiana uwag duetu Lewandowski i Malinowski roztacza przede mną – całkowitym laikiem, jeśli chodzi o fantasy – nowe aspekty i możliwości odbioru tego filmu, trochę tłumaczy i wyjaśnia, a na dodatek panowie robią to w rewelacyjny sposób – bawią się językiem (nie tylko polskim) i oczywiście nawiązują do historii (również nie tylko polskiej). Dobrze przeczytać ten artykuł przed obejrzeniem filmu, bo przede wszystkim przybliża tło polityczne, a przy okazji pomaga widzowi w rozwiązywaniu konfliktu między Ciemnymi a Jasnymi.

A jeśli już przy pochwałach jesteśmy, i tym razem nie zawiódł mnie Sewcio Podróżnik, odkrywając zakątki Gwatemali i Salwadoru. Debiutanckie opowiadanie Galicyjskość Łukasza Saturczaka też zasługuje na uznanie, choć momentami wydaje się przydługie… I to, co bardzo cenię w „Lampie” - recenzje, zwłaszcza że redaktorzy skupiają się na naprawdę wartościowych pozycjach. I tak przykuła moją uwagę recenzja płyty Marii Peszek, równie ciepła i pozytywna, jak cały krążek. Niestety Marek Włodarski poświęcił więcej miejsca opisowi dnia, w którym zdobył płytę i po raz pierwszy usłyszał Moje miasto, niż samej muzyce. Również zbyt obszerne cytaty z piosenek (których przecież sami możemy posłuchać) uniemożliwiły autorowi dłuższą, a przede wszystkim głębszą analizę całej płyty. Mimo to opinia Włodarskiego zaprasza do sięgnięcia po ten krążek, choć według mnie tak naprawdę Maria Peszek sama najlepiej się reklamuje i zachęca do słuchania swoim charakterystycznym głosem…

O tym wydaniu „Lampy” nie mogę powiedzieć złego słowa i niezmiernie mnie to cieszy – jest coś bardzo ambitnego, rozmowy krytyków, a na deser dobra debiutancka poezja i omówienia nowości wydawniczych. Teraz pozostaje jedynie sięgnąć po nowy (reklamowany na ostatniej stronie „Lampy”) miesięcznik – „Arte” – i sprawdzić, czy redaktorzy równie dobrze dają sobie radę z omawianiem ,,kulturowej rzeczywistości” jak załoga Pawła Dunin-Wąsowicza.

Joanna Pachulska

Omawiane pisma: „Lampa”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
PLANETA PRL
O KOBIETACH JASNO I WYRAŹNIE
PRZYGODNE FABUŁY TEORETYCZNEGO UMYSŁU

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt