Witryna Czasopism.pl

nr 6 (232)
z dnia 20 marca 2009
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

„BO SZTUKA W SWOJEJ NAJCZYSTSZEJ POSTACI NIE MOŻE ODKRYĆ WSZYSTKIEGO…”

„Rita Baum” świętuje w 2009 roku swoje dziesięciolecie. Z tej okazji ukazał się nowy numer pisma [13/2009] poświęcony gnozie, a więc tematyce wyjątkowo drogiej sercu Marcina Czerwińskiego – redaktora naczelnego tego nieregularnika. A jednak omówienie pisma chcę poświęcić nie tematowi gnozy, a poezji. Co prawda, pisać o niej nie lubię, bowiem od dawna towarzyszy mi uczucie, że związki filozofii/filozofów z poezją wychodzą na niekorzyść tej drugiej. Tym razem muszę postąpić inaczej niż zazwyczaj i jednak skupić się na poezji, a to dlatego, że prezentowane w „Ricie Baum” wiersze i sylwetka Sudeepa Sena na długo przykuły moją uwagę. Jako że spotkałem się z tym autorem po raz pierwszy, sądzę, że warto przybliżyć nieco jego postać.


Osoba

Sena określić można jako Bengalczyka, Hindusa i obywatela świata (notabene, Bengalczyk, Hindus, obywatel świata to tytuł opublikowanego w „Ricie Baum” wywiadu z Senem, z którego pochodzą przywoływane poniżej cytaty). Urodził się w Delhi w rodzinie „klasycznie liberalnej (…), wywodzącej się z klasy średniej”. Dorastał w świecie trójjęzycznym: w domu posługiwał się językiem bengalskim, „na ulicach językiem hindi, a w szkole językiem angielskim”. Dojrzewał w kosmopolitycznym Delhi, gdzie w ciekawy sposób łączy się atmosfera „Pierwszego i Trzeciego Świata”. Okoliczności te spowodowały, że Sen czuje się obznajomiony z każdym miejscem, do którego zawita. Jego poezja „gładko przemieszcza się” między różnymi sferami, pozbawiona jest charakterystycznego dla twórczości „postkolonialnej” rysu wykorzenienia, unika zbyt jawnych i natrętnych nawiązań do polityki. Zapewne z tego powodu Sen nie jest poetą szczególnie docenionym i promowanym, aczkolwiek właśnie „bycie niedocenionym i cichym” uznaje za sytuację korzystną, ponieważ, omijając panujące w literaturze i humanistyce trendy, wymyka się zaszufladkowaniu. Swobodnie zmieniać może tematy, formy, rodzaje rymów, nieustannie uczyć się i dorastać.


Sedno

Istotę czy sedno wierszy Sena stanowi tajemnica. To, co sekretne, wydaje się Senowi bezgraniczne i ekspansywne, nieznane, nienaruszone i niezbadane. Jest tym, co „oczekuje uświadomienia, doznania i przyswojenia”, a więc uwolnienia w postaci twórczych pomysłów. Wyrazem tajemnicy jest w wierszu jego niedopowiedzenie i wielowarstwowość. Przy czym chodzi o to, by wszystkie plany były dla odbiorcy równocześnie czytelne.


Pisanie

Macierzą wiersza jest dla Sena pisanie traktowane jako spokojna czynność, „dzięki której czytelnik może przeczytać tekst, a następnie przejąć jego wolno uwalniający się efekt, tak jak fotografia z dłuższym okresem naświetlania. Jest to ten rodzaj stylu”, który trwale wpływa na odbiorcę, delikatnie oddziałując za pośrednictwem czasu.


Rzemiosło, struktura, wiersz

Według Sena dobra poezja to połączenie talentu i rzemiosła. Znajomość prozodii, stylistyki, techniki pozwala nadawać pożądany kształt twórczej ekspresji. Umożliwia tworzenie poezji, której nie da się przecież sprowadzić do zapisanego w formie kolumny zdania.

Akcentowane przez Sena znaczenie rzemiosła uwidacznia się doskonale w strukturze jego wierszy. Sen każdorazowo buduje ich topografię, którą opiera bądź o rym i rytm, bądź o to, co nazywa „rymami wizualnymi” (w pewnym uproszczeniu jest to wygląd zewnętrzny wiersza). Sprawę tę ilustruje dobrze utwór pt. Single Malt: posiada on – komentuje autor – „jedną linię gramatyczną, bez jakichkolwiek znaków przestankowych, imitując sposób, w jaki whisky wlewana jest delikatnie do kryształowych kieliszków, pieszcząc ich brzegi, a następnie podniebienie języka. Stąd też ograniczona linia pionu w strukturze tego wiersza”. Utwór został przedrukowany w „Ricie Baum”, można więc zobaczyć, w jaki sposób poeta zmaterializował swoje intencje.


Epitoma

Poezja Sena urzekła mnie przede wszystkim swoją sensualną konkretnością. Każdorazowo poeta skupia się na jakimś fragmencie rzeczywistości, wyodrębnionym przestrzennie i czasowo, przemijającym i niepowtarzalnym, można rzec – niemalże namacalnym. Poetyzacja, poprzez którą rozwija się wielowarstwowa i metaforyczna struktura wierszy Sena, pojawia się dopiero po skrupulatnym opisie konkretu, po jego zaistnieniu. Efekt ten osiągany jest zaś za pomocą eleganckiego, acz prostego języka, wolnego od manier, a także od modnych dziś wulgaryzmów i slangu. Właśnie postawienie na język codziennej komunikacji i na konkretno-sensualistyczny punkt wyjścia jest dla mnie największą siłą wierszy Sena. Siłą, która zaszczepia tajemnicę na tym, co wydaje się jej pozbawione.

Trafną i zwięzła charakterystykę twórczości Sena daje Ziaul Karim w tekście Cykliczne rymy. Pisze w nim, że „Sen uwielbia wyrażać się w sposób jasny, zwięzły, logiczny, układając swoje pomysły wers po wersie, strofa po strofie. Nie ulega przekonaniu, że wieloznaczność stanowi sedno poetyckiego piękna. Jego piękno poetyckie operuje na zupełnie innym poziomie. Niezależnie od tego, jak powstaje jego wiersz, rezultat końcowy stanowi zawsze zwarta struktura. Próbując rozwikłać jej nici, odkrywamy delikatne i subtelne powłoki, jakie nie mogły być dostrzeżone gołym okiem. Jego wiersze można porównać do skarbca – z pozoru prostego, mocnego i solidnego przedmiotu, jaki po otwarciu »powoli uwalnia« bezmiar sekretów, okazałości i darów”.


Skarbiec

Charakterystyka ta opisuje dobrze nie tylko twórczość Sena, ale także nowy tom „Rity Baum”. Na numer, pozornie poświęcony po prostu gnozie, składa się bowiem bogactwo tematów i wątków. Wystarczy wspomnieć przy tej okazji choćby bloki tekstów: rumuński (Eliade, Nośca, Tzara) i ekscentryczny (m.in. Taksonomia rogactwa Charlesa Fouriera). Do pisma dołączono bonus w postaci debiutanckiego tomiku Konrada Góry oraz mapy poetyckiej roczników 80. Końcową zachętą do lektury niech będzie jednak jeden z erotyków Sena:


„Pewnej księżycowej grudniowej nocy

przyszłaś, stukając do mych drzwi,

nie spieszyłem się otwierać.

Kiedy to zrobiłem,

był tylko jedwabny szal,

postrzępiony, na wpół uwięzły w zatrzasku”.


Nec plus ultra.

Marcin M. Bogusławski

Omawiane pisma: „Rita Baum”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
O MATERII SNÓW I SNACH MATERII
LITERATURA AUSTRIACKA W „TOPOSIE”
POPROSZĘ AUTOGRAF

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt