Witryna Czasopism.pl

nr 19 (197)
z dnia 5 października 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

SZTUKA W WERSJI LIGHT

„Jeśli chodzi o mnie, jedynym moralnym wpływem, jaki wywiera na mnie muzeum, jest pokusa, aby je obrabować”, powiedział Nelson Goodman na dorocznym zebraniu Związku Amerykańskich Muzeów, na co – jak wieść niesie – szanowne grono muzealników jedynie pokiwało z politowaniem głowami. Z większym entuzjazmem przyjęliby taką deklarację rynkowi specjaliści od designu, profesjonaliści w dziedzinie budzenia i zaspokajania estetycznych pokus. O ile jednak po meandrach ponęt tzw. sztuki czystej (nieużytkowej) dziś dość łatwo znaleźlibyśmy przewodnika w osobie krytyka czy historyka sztuki, o tyle w dziedzinie wzornictwa przemysłowego nie byłoby to takie proste.

Współczesny polski design podobny jest do Herbertowskiego Pana Cogito, który idzie przez świat, „zataczając się lekko” na dwóch różnych nogach. Noga praktyki, cała „w uśmiechach mięśni”, nieraz udowadniała, że polskie wzornictwo stoi na najwyższym poziomie. Noga teorii, ta „szlachetnie sztywna” historia sztuki, na design zerka nadal niechętnie. Rynkowy produkt jako źródło estetycznych doznań, a szczególnie produkt jako dzieło sztuki – to hasło, które wielu jeszcze nie przechodzi przez gardło. Przyzwyczailiśmy się bowiem myśleć o dziełach sztuki jako o przedmiotach służących wyłącznie do kontemplacji, a ta wielu wydaje się niemożliwa w przypadku rzeczy o wyraźnej funkcji użytkowej, często przeznaczonych do masowej produkcji. Kaganek artystycznej oświaty w tej dziedzinie podjęła się nieść Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, m.in. przez wydawanie bezpłatnego czasopisma, „Notes.na.6.tygodni”.

„Notes”, wbrew sugerowanej w tytule regularności wydań, pojawia się w prasowym obiegu z pewnym poślizgiem. Wrześniowy numer (35/2007), który właśnie trzymam w ręku, trafił do klubów i kawiarni dopiero na początku października. To sprawia, że część informacji zawartych w kalendarium imprez wypełniającym pół „Notesu” traci na aktualności. Wielka szkoda, ponieważ „Notes” promuje wydarzenia niezwykle ciekawe i zazwyczaj niezbyt nagłośnione – wystawy, konferencje naukowe, akcje artystyczne – związane nie tylko ze wzornictwem przemysłowym.

Nietypowa nazwa nawiązuje do oryginalnej formy publikacji. „Notes.na.6.tygodni” to nie tylko zbiór artykułów i informacji kulturalnych, ale również kalendarz. W starszych numerach ta czysto użytkowa funkcja dominowała w publikacji, dziś została zepchnięta na kilka ostatnich stron. Nie tylko to się jednak zmieniło.

Fundacja Bęc Zmiana zaprzestała, niestety (jak wynika z redakcyjnej stopki) zapraszania do współpracy przy kolejnych numerach „Notesu” młodych, głównie mniej znanych artystów. Dzięki nim szata graficzna czasopisma była przygotowana zawsze na wysokim poziomie, a czytelnik, w związku z częstymi zmianami projektantów, był zaskakiwany wyglądem każdego kolejnego wydania. Dziś redakcja postawiła na pewną stabilność grafiki, a wiązało się to też zapewne ze wspomnianym przeformułowaniem funkcji czasopisma na głównie czytelniczą, a mniej kalendarzową.

Mimo to „Notesowi” daleko jeszcze do całkowitego upodobnienia się do zbliżonych tematycznie czasopism. Formuła prezentowanych tekstów znajduje swoje odniesienie w tytule całej publikacji – są to nie rozwlekłe artykuły, ale notatki, próbujące czytelnikowi jedynie coś zasygnalizować. Niezbyt długie wywiady i notki o aktualnych wydarzeniach kulturalnych składają się na całą treść „Notesu”.

Tematycznie czasopismo skupia się na realizacji statutowych celów Fundacji – promocji polskiego wzornictwa, poszerzając to o promocję sztuki współczesnej w ogóle. Na przykład: w najnowszym numerze znajdziemy nie tylko informację o zaczynającym się niebawem festiwalu Łódź Design, ale również recenzję publikacji na temat sztuki lat ostatnich, słowo o warszawskiej konferencji „Awangarda w bloku”, a także o wielu wystawach w Polsce i poza jej granicami. O wielu z tych wydarzeń nie dowiemy się z popularnych informatorów kulturalnych, często wieści o nich krążą jedynie w wąskich kręgach osób ze sztuką w różny sposób powiązanych – chociażby z tego powodu warto po „Notes” sięgać.

Sam w sobie może mniej zachwyca – do „Notesu” się zerka, czyta po łebkach, a za chwilę odkłada. Poświęcenie części „czytelniczej” samym wywiadom, a przez to oddanie głosu twórcom, owszem, jest ciekawe, brakuje mi jednak w „Notesie” analitycznych artykułów, które np. relacjonowałyby (dłużej niż przez trzy krótkie akapity) związane z designem targi, wystawy, konkursy.

Wywiady przeprowadzone głównie przez szefową Fundacji, Bognę Świątkowską, nieco ratują ten brak konkretnych artykułów. Zadawane artystom pytania o powinności sztuki wobec społeczeństwa, jej miejsca w przestrzeni publicznej czy społeczną pozycję twórców pokazują ich własne odczucia i przemyślenia, których w artykułach o artystach raczej nie znajdziemy.

W bieżącym numerze jednym z ciekawszych jest wywiad przeprowadzony z Joanną Rajkowską („Coś tu jest nie tak” – z Joanną Rajkowską rozmowa nie tylko o Dotleniaczu), już po tym, jak mieszkańcy okolic placu Grzybowskiego wywalczyli pozostawienie na miejscu zaprojektowanego przez nią stawu – „Dotleniacza”. Przeczytamy ponadto ciekawy artykulik Heleny Chmielewskiej-Szlajfer o niezwykłych losach dziś już zapomnianego artysty, Stefana Norblina (Nieznane karty dizajnu polskiego), a także wywiad z Grzegorzem Lewandowskim, właścicielem popularnej ostatnio klubokawiarni Chłodna25 (Chłodna z misją).

„Notes.na.6.tygodni”, gdyby zadbać o większą reklamę, miałby wszelkie predyspozycje do stania się wśród, jak nazywa tę grupę w wywiadzie z Rajkowską Bogna Świątkowska, „młodych tzw. kreatywnych” pismem niezwykle modnym. Samą formułą pisma-kalendarza, sygnalizowaną już w tytule, subtelnie przeciwstawia się uładzonym, zwyczajnym czasopismom. Pokazuje niszowe wydarzenia, które do takiej właśnie grupy są często kierowane; pojawia się w miejscach ich najczęstszego pobytu: klubach, kawiarniach i galeriach. Do popularności sponsorowanych przez tę samą Fundację różowych jelonków stojących pod gmachem Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego jest jednak „Notesowi” nadal daleko. A szkoda.

Aleksandra Kędziorek

Omawiane pisma: „notes.na.6.tygodni”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
BŁĘDNE KOŁA I SPRZECZNOŚCI

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt