„Przegląd Polityczny” – „Tygiel Kultury” – „Midrasz”
Sentencja o historii, która powtarza się jako farsa, przywoływana bywa aż nazbyt często. Ostatnie lata przyniosły jednak mieszkańcom Europy Środkowej inne, pokrewne doświadczenie: kwestionowania lub wręcz wywracania na nice bezkrytycznie dotąd cenionej przeszłości. Czy dzieje się tak za sprawą ducha dochodzenia prawdy, czy podszytego przekorą „rewizjonizmu historycznego”? Myślę, że oba dążenia mają w tym swój udział. Na naszych oczach ckliwą niewinność traci II Rzeczpospolita (Wyprawa w Dwudziestolecie Miłosza), kresy polsko-ukraińskie czy, może najdotkliwiej, legenda polskiego społeczeństwa lat wojny wolnego od Quislingów, Petainów i szmalcowników. Dzieje się tak zresztą nie tylko w Polsce: malownicza, wręcz cukierkowa Wspólnota Wyszehradzka, koncepcja korzeniami tkwiąca jeszcze gdzieś w „Solidarności Polsko-Czeskiej” i spotkaniach nielegałów na granicy, zachwiała się, jeśli nie rozsypała, w rezultacie sporu o dekrety Benesza.
Zjawisko to dotknęło nawet miasto, które wydawało się być emblematem bezpiecznej nostalgii: Wiedeń. Pamięć felix Austrii dominowała dotąd w tekstach o tym kraju: począwszy od niedoścignionego Josepha Rotha, C.K. czasy ożywały pod piórem niezliczonych sierot po Mitteleuropie. W cieniu tych tekstów znikł jakby międzywojenny Wiedeń: stolica nagle zmalałego i niepewnego siebie państwa, najczęściej wspominana przy okazji rozważań nad dziejami psychoanalizy czy filozofii analitycznej.
Dziś przyszedł czas na rewizję mitu i zakwestionowanie niewinności międzywojennej i powojennej Austrii. W Polsce zdecydowały się na to niemal jednocześnie co najmniej trzy pisma: przedostatni „Przegląd Polityczny” (52-53/2001) oraz najnowsze edycje „Tygla Kultury” (4-5/2002) i „Midrasza” (7-8/2002). Ale też rzeczywiście, w czasach, kiedy historycy coraz śmielej rozważają kwestię „konstruowania tożsamości” trudno o bardziej wdzięczny temat do rozważań niż Austria, która po 1918 roku musiała niejako „wymyślić się na nowo”. Nie zawsze z dobrym skutkiem.
Z przygód austriackiego ducha w XX wieku rzetelnie zdaje sprawę Robert Menasse w eseju Kraj bez właściwości. Najlepszą rekomendacją tego musilowskiego z ducha szkicu opisującego kolejne próby samookreślenia podejmowane w Grazu i Salzburgu jest fakt, że jego dwie (różne!) części zostały opublikowane zarówno przez pismo gdańskie, jak łódzkie; nie są to zresztą jedyne powtarzające się tam nazwiska. Zdaniem wiedeńskiego prozaika, poczucie tożsamości narodowej Austriaków jest nadal kruche. Pierwsza Republika zakończyła się popartym przez ogromną większość mieszkańców kraju Anschlussem (zresztą również obecnie wcielenie Austrii do Niemiec uważa za uprawnione aż 45% jej obywateli!). Współczesna nam Druga Republika stanowi zdaniem wielu jedynie „kulisy folklorystycznej sztuki o narodzie gościnnych restauratorów i hotelarzy (…), wdzięczne za uwolnienie spod okupacji radzieckiej, służalcze i spragnione zysku Muzeum Operetki i Biszkoptów”.
Kłopotom z tożsamością towarzyszy – co można by uznać za ironiczną, pozagrobową zemstę jednego z tysięcy uchodźców z Wiednia lat 30., dra Zygmunta F. – wyparcie z pamięci okresu nazizmu i niemal powszechnej z nim kolaboracji. Przyjęta w ramach przedjałtańskich jeszcze rozgrywek deklaracja Wielkiej Trójki z 1943 r., w której Austrię określono jako „pierwszy wolny kraj, który padł ofiarą agresji hitlerowskiej”, została z wdzięcznością zaakceptowana przez powojenne elity polityczne. W rezultacie – pisze, wspominając dzieciństwo w Bad Hall, Walter Falmer („Przegląd”), „faszyzm i II wojna światowa były dla nas stale obecne w osobach naszych dziadków, uczestników wojny lub pomniejszych funkcjonariuszy partii faszystowskiej, którzy nadal trzymali swe naładowane pistolety w szufladach stolików nocnych, a w bieliźniarce flagi ze swastyką”. Joanna Jabłkowska („Tygiel”) zwraca uwagę na dysproporcję między stanem rzeczy w Niemczech, gdzie co najmniej od lat 60. trwają „wewnętrzne rozrachunki”, z niemal całkowitym brakiem tego rodzaju debat w Austrii, gdzie do niedawna toczyły się one jedynie – zastępczo? – na gruncie literatury.
Redaktorzy dwóch edycji poświęconych „austriackiej pamięci” skupiają się przede wszystkim na kwestiach zgodnych z podstawowym obszarem zainteresowań swych pism: „Przegląd Polityczny” zamieszcza cierpki pamflet głośnego w ostatnich latach Franzobela, szkice o przewrotnej ewolucji ustawodawstwa denazyfikacyjnego, rozważania Dorona Rabinovici (Pamięć na smyczy) o meandrach pamięci o „poległych w czasie wojny” (jak się okazuje, pamięć ta obejmuje również członków Waffen SS), debatę o „zapominaniu i pamiętaniu” czy wreszcie poruszający „reportaż polityczny” Wernera Vogta o austriackich psychiatrach, którzy w latach wojny podejmowali decyzje o eutanazji chorych psychicznie: starania o ich ukaranie pozostawały przez długie lata bezskuteczne. „Tygiel Kultury” traktuje o losach powojennej literackiej awangardy, a także jej najgłośniejszych autorach, uznanych za przedstawicieli „literatury antyojczyźnianej”: Thomasie Bernhardzie, Elfridzie Jellinek czy Peterze Handke; znalazło się w nim również miejsce dla bloków współczesnej prozy (Berhard, Menasse, Franzobel, Jellinek) i liryki (niekiedy tak ściśle związanej z kwestią, jak krótki wiersz Roberta Schindla: „Jestem Żydem z Wiednia, a miasto to / gorące serca, moje też, w ślepej kiszce ma / Najpiękniejsze miasto świata nad Lety brzegiem / Tu żyję, i wciąż śmiech mnie ogarnia // Niegdyś światowa stolica antysemityzmu, dziś się stała / Stolicą zapomnienia. Śmieją się w niej ludzie / Którym ledwo łez starcza na gołe życie / Siedzą w ciemnych kuchniach, obciążeni połową świata”). Obie redakcje nie dokonywały jednak na szczęście swych wyborów do końca konsekwentnie: w gdańskim kwartalniku znalazło się miejsce dla ironicznych szkiców wspomnieniowych Schindla i Musikanta, w łódzkim miesięczniku – dla analizy ideologii i ewolucji „haiderowskiej” FPÖ pióra znanego historyka, Antona Pelinki.
Midrasz wydaje się w tym towarzystwie „młodszym bratem” wyżej wspomnianych tytułów. Po części bierze to się na pewno z faktu, że gdańska i łódzka redakcja wysoko stawiają poprzeczkę, po części ze względu na skromniejszą objętość warszawskiego miesięcznika. Na jego łamach dominują publikacje o charakterze informacyjno-encyklopedycznym, począwszy od reportażu Piotra Pazińskiego (Naddunajska współczesność), w którym autor z rzetelnością i esprit biegłego księgowego prezentuje „spis inwentarzowy” współczesnych instytucji wspólnoty żydowskiej w Wiedniu, poprzez nazbyt jednak syntetyczne noty traktujące o stosunku Habsburgów do ich żydowskich poddanych czy „żydowskich prozaikach” Wiednia przełomu wieków. Może właśnie to „rozstrzelenie” tematów sprawiło, że czytając Midrasz miałem wrażenie pewnej przypadkowości lub wręcz niedowładu kompozycji: blok „Wiedeńczycy” wydaje się chwilami zestawieniem najdowolniej wybranych „wątków żydowskich” (muzyka Mahlera i Schönberga; rozterki młodego Wittgensteina; los kupca Morgensterna, w początkach wieku marchanda Hitlera, co nie uchroniło go przed śmiercią w obozie). Okazji do porównań dostarczają także wspomnienia ocalonych z Holocaustu: fragmenty Przetrwać Ruth Klüger, zamieszczone w „Tyglu Kultury”, zostały spisane nieporównanie bardziej własnym językiem niż równie dramatyczna, lecz dużo bardziej stereotypowa Złamana gałąź Lore Segal, która znalazła się w „Midraszu”. Trudno powiedzieć, czy stało się tak za sprawą zbyt szczupłej palety autorów, czy popularyzatorskich ambicji redakcji. Jeden jej wybór okazał się jednak znakomity: szkic Alana Janika i Stephena Toulmina o Karlu Krausie. Autor Ostatnich dni ludzkości jako pierwszy tak przenikliwie spojrzał na Wiedeń końca belle epoque: dzisiejszym krytykom naddunajskiego mitu przyda się wiedza o jego korzeniach.
wersja do wydrukowania
- zobacz w najnowszym wydaniu:
- Może się zacznie robić ciekawie…
- Ukąszenie popowe
- Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
- „Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
- Rokendrol w państwie pop
- KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
- POTOP POP-PAPKI
- WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
- Czas kanibalów
- Przystanek „Paryż”
- Spodziewane niespodzianki
- Złudny i niebezpieczny
- Faszyzm czai się wszędzie
- OD KOŃCA DO POCZĄTKU
- O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
- Dreptanie wokół czerwonej zmory
- Rozkoszne życie chełbi
- Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
- Zielono mi
- Roczniki siedemdziesiąte?
- Od rytuału do boiska piłkarskiego
- O potrzebie rastryzmu
- Sen o Gombrowiczu
- Pozytywnie
- Manewry z dźwiękami
- Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
- Co tam, panie, na Litwie?
- Literatura – duch fartowny czy hartowny?
- Nostalgiczne klimaty
- Wyostrzony apetyt
- Szanujmy wspomnienia
- Papier kontra ekran
- Nie zagłaskać poety
- Papier czy sieć?
- Rutynowe działania pism fotograficznych
- Papiery wartościowe
- Kolesiowatość
- MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
- Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
- Zimowa trzynastka
- Popkultura, ta chimeryczna pani
- Patron – mistrz – nauczyciel?
- Rita kontra Diana
- Słodko-gorzkie „Kino”
- O produkcji mód
- Gorące problemy
- GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
- Bigos „Kresowy”
- W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
- KRAJOBRAZ MIEJSKI
- Z DOLNEJ PÓŁKI
- KINO POFESTIWALOWE
- MATERIALNOŚĆ MEBLI
- ŹLE JEST…
- NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
- MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
- JAZZ NIE ZNA GRANIC
- WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
- KINO I NOWE MEDIA
- PO STRONIE WYOBRAŹNI
- AMERYKAŃSKIE PSYCHO
- CZEKAJĄC NA PAPKINA
- MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
- SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
- IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
- MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
- CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
- MAŁA, UNIWERSALNA
- Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
- ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
- TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
- NASZE ULICE
- Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
- KRAJOBRAZ PO GDYNI
- O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
- KOMPUTER DO PODUSZKI?
- NA USŁUGACH CIAŁA
- WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
- PARADA STAROŚCI
- INKOWIE A SPRAWA POLSKA
- CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
- POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
- 2002 W KINIE
- GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
- Widoki z pokoju Morettiego
- NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
- CZAR BOLLYWOODU
- ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
- NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
- W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
- GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
- WYRODNE DZIECI BACONA
- CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
- BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
- MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
- O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
- JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
- ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
- DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
- PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
- ANTENOWE SZUMY NOWE
- BOOM NA ALBUM
- O BŁAZNACH I PAJACACH
- EKSPRESJA W OPRESJI
- BARIERY DO POKONANIA
- UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
- NATURA WYNATURZEŃ
- ZABAWNA PRZEMOC
- DLATEGO RPG
- WIEKI ALTERNATYWNE
- CZARODZIEJ MIYAZAKI
- DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
- WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
- MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
- BO INACZEJ NIE UMI…
- PORTRET BEZ TWARZY
- BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
- MODLITWA O KASKE
- ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
- CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
- OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
- TORUŃSCY IMIGRANCI
- OFFOWA SIEĆ FILMOWA
- BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
- Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
- KONFERANSJERKA
- CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
- BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
- GRY WOJENNE
- WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
- ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
- MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
- DEMONTAŻ ATRAKCJI
- POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
- W CIENIU ZŁOTYCH PALM
- 3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
- WSZYSCY Z HRABALA
- NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
- FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
- MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
- ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
- ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
- CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
- DALEKO OD NORMALNOŚCI
- NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
- ŁYDKA ACHILLESA
- DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
- LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
- PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
- KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
- KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
- PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
- CZAS GROZY
- KOMU CYFRA?
- APIAT’ KRYTYKA
- NASZA MM
- UWIERZCIE W LITERATURĘ!
- W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
- ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
- FRAZY Z „FRAZY”
- TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
- UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
- WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
- IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
- NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
- I FOTOGRAFIA LECZY
- STANY W PASKI
- MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
- POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
- CZACHA DYMI...
- DYSKRETNY UROK AZJI
- PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
- FORUM CZESKIEGO JAZZU
- NADAL BARDZO POTRZEBNE!
- KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
- PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
- DEKALOG NA BIS
- SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
- WYBIJA PÓŁNOC?
- A PO KAWIE SADDAM
- TRZECIE OKO
- ANGLIA JEST WYSPĄ!
- CO W ZDROWYM CIELE
- CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
- PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
- SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
- PASJA
- KOGO MASUJĄ MEDIA?
- DWAJ PANOWIE A.
- NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
- ULEGANIE NA WEZWANIE
- BERLIN PO MURZE
- I WCZORAJ, I DZIŚ
- MOJE MIASTO, A W NIM...
- WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
- TYLKO DLA PAŃ?
- TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
- NIE TAKIE POPULARNE?
- FOTOGRAF I FILOZOF
- MODNIE SEKSUALNA RITA
- KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
- MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
- POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
- NARODZINY SZPIEGOSTWA
- ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
- NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
- „KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
- MADE IN CHINA
- Proza pedagogicznych powikłań
- „NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
- MY, KOLABORANCI
- zobacz w poprzednich wydaniach:
- MODNIE SEKSUALNA RITA
- Literatura – duch fartowny czy hartowny?
- NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
|
|