Witryna Czasopism.pl

nr 12 (165)
z dnia 5 czerwca 2006
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

DZIEŁA PO MĘSKU CYTOWANE: O CZYM MARZY PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA?

Nie odmówiłem sobie przyjemności wzięcia (do siebie) gazety o intrygującym temacie przewodnim wyrażonym pytaniem: O czym marzy prawdziwy mężczyzna?. Dlaczego miałbym zachować się inaczej, skoro wszystkich okazji (nie tylko czytelniczych) do spełnienia nie wykorzystałem? Zawsze można dowiedzieć się czegoś więcej o ukrytych pragnieniach – cudzych i własnych. Czy zostałem uświadomiony przez piszące (one!) do „maszyny interpretacyjnej” o sugestywnej nazwie „(op.cit.,)”? Dużo by o tym mówić i pisać, a mnie wypada się skupić na lekturze czasopisma.

W „(op.cit.,)” nr 1 (28 ) 2006 znajdziemy artykuły dłuższe i krótsze, mniej lub bardziej odstające od form charakterystycznych dla tekstu artystycznego bądź też takie, które zawierają w sobie „coś” zadowalającego inaczej… np. powodującego narodziny „innych” dyskursów.

I tak: Sławomir Sikora szuka przejawów „intymizacji języka w opisie doświadczenia” na przykładzie Rolanda Barthesa (Czy istnieje intymność w nauce?), Aleksandra Burek prezentuje wpływ nie/wrażliwej sugestii na ogarnięte fobiami masy (Testowane nie na zwierzętach), Marta Skwirowska przedstawia funkcjonowanie w odległych cywilizacjach berdache, czyli „pół mężczyzny, pół kobiety” (Trzecia płeć). Uwagę czytelnika przykuwa też Ewa Maciejowska-Mroczek (Tożsamość Wiktorii), intrygująco odpowiadając na list 16-letniej czytelniczki „Twista”, która po zerwaniu z chłopakiem zastanawia się nad własnym… lesbianizmem.

Tyle gratek dla czytelników bez większego za/angażowania. Dla mnie istotą pierwszego w 2006 roku numeru dwumiesięcznika „(op.cit.,)” pozostaje próba odkrywania i werbalizowania męskich pragnień, a potem uchwycenia ich sensu dla płci – myśląc stereotypowo i samokrytycznie – brzydkiej.

O czym marzy prawdziwy mężczyzna? – zastnawia się w artykule przewodnim Magdalena Radkowska. Teza – do udowodnienia (?) lub obalenia (!) – brzmi: „sztuczna kobieta” służy mężczyźnie do zaspokojenia pragnień. Autorka wstępnie diagnozuje:

„Marzenie o posiadaniu doskonałej, pięknej, niezobowiązującej i niewymagającej kochanki jest marzeniem bardzo starym. Protoplastą dzisiejszych panów wolących imitacje od oryginału był na swój sposób Pigmalion, który wyrzeźbił piękną Galateę, by zaraz obdarzyć ją miłością. Jak się wydaje, zakochał się jednak nie tyle w pięknie lalki, posągu, ile we własnym dziele. Był Pigmalion może i większym narcyzem niż sam Narcyz. I ojcem konstruktorów androidek pojawiających się w literaturze od XIX w., w kinie niemal od początku jego istnienia, a ostatnio coraz częściej na sklepowych półkach”.

Rozwinięcie i dowody (literackie, filmowe, „obyczajowe”) na słuszność stwierdzenia znajdziemy (?) w szkicu Radkowskiej.

„[…] twórca androidki […] rekompensuje sobie fakt, że sam nie ma możliwości rodzenia. Równocześnie jednak neguje biologiczne metody reprodukcji. […] w wielu współczesnych opowieściach o cyborgach i robotach doskonałość może być jedynie skutkiem pracy dwóch mężczyzn. Jest wynikiem ich związku”.

Facet jako istota dwoista: złożenie przeciętnej męskiej psyche (id, ego, superego) i libido w akcie sublimacji? Skoro tak nas widzą i piszą kobiety, nie będę negował ich odczuć. Chwilami jednak przestaję myśleć o sobie jako osobniku męskim. Zostaję pogrążony – w osobistym wynaturzeniu… Nie odpowiada mi rola pisana przez Magdalenę Radkowską!

„Mężczyzna chce lalkę, która będzie pozorowała życie”? Zdradza skłonności mizoginistyczne, postulując „wymianę na boskie androidy kobiet skażonych czasem i fałszywą sztucznością, kobiet, które są puste”? Hm, zastanowię się, nim zaneguję ciąg dalszy takich do(na)mysłów.

„To mężczyźni ze względu na rozdęte pojęcie ja, ze względu na nadmiar siebie w stosunku do świata muszą tworzyć coś, co będzie w ich mniemaniu znacznie bardziej tożsame z nimi niż kobieta, kwintesencja obcości, wieczna tajemnica. Mężczyzna – konstruktor pięknych lalek, chce się kochać tak naprawdę z samym sobą”.

Jedno/znacznie antymęski obraz…

„Z wnętrza […] cyborga nie ma prawa wydostawać się brud, pot, fizjologia – automat, który się wypróżnia, to przecież czysta wulgarność”.

Szukamy zbliżenia z ideałem?! Sięgamy po nierealne, by poczuć smak życia? A może to kobiety – podobnie jak mężczyźni – są dalekie od „ideału”…?! Taki wniosek wysnuwam w opozycji do Magdaleny Radkowskiej.

Jakie to szczęście, że autorka O czym marzy prawdziwy mężczyzna operuje fikcją literacką i wizjami reżyserów, a nie ujednoliconą wizją rzeczywistości… Przecież ani filmy, ani książki nie muszą być zwierciadłem przechadzającym się po gościńcach męskich pragnień. A wyrażanie jakichkolwiek tez na piśmie stanowi tylko propozycję lektury świata-człowieka.

Tomasz Charnas

Omawiane pisma: „(op.cit.,)”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
CIAŁO I DUSZA W ŚWIĄTECZNYM KONTEKŚCIE
STO LAT... I OBY WIĘCEJ!
felieton__BOŻY ZWIERZYNIEC, CZYLI DOŚĆ PRYMITYWNY GATUNEK SSAKÓW

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt