Witryna Czasopism.pl

nr 3 (156)
z dnia 22 stycznia 2006
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

EUROPA – LĘKLIWA CZY GBUROWATA?

Najnowszy i kto wie, czy nie ostatni (Goethe-Institut nie będzie już finansował projektu) numer bezpłatnego pisma środkowoeuropejskiego „Kafka” (16/2005) przedstawia sprawozdanie ze stanu wartości i cnót w obecnej Europie. Znajdziemy tu wypowiedzi współczesnych humanistów, którzy swoją środkowoeuropejskość traktują jako przytomny wybór, nie zaś jarzmo losu. Dzięki temu ich spojrzenie na kondycję starego kontynentu jest w szczególny sposób trzeźwe, wybiega z prowincji ku centrum, ocenia z odsuniętej od głównego nurtu wydarzeń wysepki, która w związku z tym nie boi się mieć swojego zdania ani stawiać sprawy na ostrzu noża. To pierwsze, co uderza podczas lektury – nie ma korowodów ani ceregieli. Nadzwyczaj suwerenny i dobitny w sądach jest zwłaszcza Roger Willemsen w swoim eseju o oburzeniu Pochwała gniewu albo o wyjściu z siebie. Pochwała gniewu to sprzeciw wobec szerzącej się obojętności, skrytej pod warstwą pozornej tolerancji. Willemsen pisze gniewnie o tym, że na świecie jest coraz mniej gniewu, że nie spotyka się już tych romantycznych pieniaczy, zadziornych pyskaczy, szalonych gwałtowników i kłótników. Gdzieś przepadli, zniknęli, dość nagle i niespodziewanie. Na ich miejsce przyszli cisi, mali ludzie, którzy „wolą się nie narażać”, „nie chcą kłopotów”, „cenią sobie spokój i wygodę” i nie są w stanie z tej wygody zrezygnować nawet wtedy, gdy deptane są wyznawane przez nich wartości i zasady. Za ładnie brzmiącym słowem „dystans” skrywa się idolatria komfortu, za słowem „neutralność” – papkowata indyferencja, za „indywidualizmem” – narcystyczny egoizm, a za „opanowaniem” – ordynarne tchórzostwo. Oto smutny pejzaż moralności naszych czasów. Zdaniem Willemsena, oczywiste skutki braku wrażliwości moralnej nie oddziałują jedynie na życie społeczne, lecz także na ducha, który nie jest zdolny do takich wzlotów, do jakich popychał go dawniej gniew. Rozwścieczenie, święte oburzenie napędzało pióra wielu wybitnych, przypomnijmy za wszystkich Bertolta Brechta i Augusta Strindberga. Wniosek namiętnej obrony gniewu jest taki, że ten, kto się wścieka czy oburza, nie jest fundamentalistą ani psychopatą, lecz człowiekiem, któremu jeszcze o coś chodzi i któremu nie zatkała ust wszechoblepiająca kasza miałkiego relatywizmu. Dlatego powinniśmy darzyć go szacunkiem, a nie odsuwać się z przestrachem.

Kawałek dalej Rüdiger Dammann w eseju Ucywilizowanie albo bliskość i dystans pisze o czymś odwrotnym – o ginącej cnocie powściągliwości. Wedle Dammanna, umiejętność zachowania dyplomatycznego dystansu względem obcych jest w Europie coraz rzadsza. Uważana dawniej (np. przez Kanta) za oznakę ucywilizowania i kultury osobistej jest dziś coraz powszechniej traktowana jako staroświeckie, zupełnie zbędne sztywniactwo. Należy raczej wyrażać swoje emocje, otwierać się, przekraczać dystans itd., zgodnie z duchem olśniewających odkryć dzisiejszej psychologii dla gospodyń. Tyle że rozszerzając tę zasadę na całość stosunków społecznych, szykujemy sobie niezgorsze piekiełko, ponieważ za hasłami wielce emocjonalnej inteligencji, reagującej w dodatku spontanicznie, kryje się zamach na naszą wolność. Odwrotnością euforii pospólnego spoufalania jest zagrożenie prawa do prywatności – wizja niczym niehamowanego obciążania się nawzajem swoimi uczuciami i nastrojami przerazi każdego, kto ceni integralność własnej osoby.

Więc jak: bądźmy gniewni i bądźmy powściągliwi? Oburzajmy się i krzyczmy, ale w żadnym razie nie bądźmy natrętni? Twierdzenia Willemsena i Dammanna, choć obydwaj są bardzo przekonujący, przeczą sobie: gniew jest wartościowy i powściągliwość jest wartościowa, a przecież są to antynomie. Nie da się być powściągliwie gniewnym i gniewnie powściągliwym. Albo-albo. Czy zatem któryś z nich się myli? Jak tego dowieść? Nie ma miarki powściągliwości lub gniewu, która obiektywnie dowiodłaby racji któregoś z tych zachowań. A skoro wyczuwamy rację u obydwu, to może należy zrezygnować z alternatywy i poszukać innego wyjścia. Na przykład sytuacyjnego. Bo przecież w istocie wszystko zależy od okoliczności – są sytuacje, w których jedyną właściwą reakcją jest gniew. Ale są też takie, kiedy należy być zdystansowanym. Błędem byłoby nie wpaść w gniew na widok miernoty, która żeby zrobić karierę, przyznaje we wszystkim rację innej, wyżej postawionej miernocie. Tak samo błędem byłoby wpadanie w furię, gdy ktoś pomyłkowo wykręcił nasz numer telefonu. Słowem, reakcje powinny być współmierne do sytuacji. Choć oczywiście nie zawsze można określić, jakie zachowanie w danym momencie jest odpowiednie. To już kwestia indywidualnego osądu, cnoty, o której starożytni Grecy mówili to kairos, znaj właściwą chwilę, czyli działaj stosownie do okoliczności – to jest cnota, której być może brakuje nam, Europejczykom, w równym stopniu, co cywilizowanej powściągliwości i żywiołowego furiactwa.

Igor Kędzierski

Omawiane pisma: „Kafka”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
WKŁAD W PRZEKŁAD
ZNAD STOŁÓW MINIONYCH…
POSZUKIWACZE PIENIĘDZY

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt