Witryna Czasopism.pl

nr 15 (217)
z dnia 5 sierpnia 2008
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

DE-FREUD-ACJE

Więc otwieram „oczy poematu”.

Zaglądam do środka; lecz w nadziei na co?

Na to, że tu właśnie Ciebie odnajdę; w Słowie,

Obrazie, brzmieniu Zdania.

„Wokół cytatu z Briana Pattena” (fr.) /Robert Mielhorski/


Krytyk literacki, sięgający po jakikolwiek tekst, ma pod ręką wiele wypracowanych i sprawnych narzędzi teoretycznoliterackich do jego „obróbki” interpretacyjnej. Powyższy cytat obrazuje doskonale cel, jaki przyświeca każdej interpretacji – poszukiwanie Sensu. Mając to na względzie, wszystkie interpretacje możemy podzielić na dwie zasadnicze grupy: te, które wyprowadzają Sens z bezpośrednio danych elementów dzieła (np. strukturalizm) i te, które doszukują się Sensu niejawnego, schowanego w Tajemnicy. Do drugiej grupy należy m.in. psychoanaliza, która przebyła długą drogę od czasów jej ojca – Zygmunta Freuda.

Możliwości twórczego wykorzystania psychoanalizy są ogromne. Można np. zrekonstruować z jej pomocą to, co głęboko ukryte, wydobyć na światło dzienne to, co pragnie pozostać poza świadomością. Czyli różnego rodzaju traumy. Zakładamy, że to, co łatwo dostępne, jest zniekształconą i przeniesioną na inny poziom reakcją na przeżycia, które, gdyby nie zostało zepchnięte w nieświadomość, byłyby zagrożeniem dla integralności naszej psychiki. Przekładając tę teorię na kanwę literatury, można powiedzieć, że pisarz jest neurotykiem, który dzięki tworzeniu tekstu dokonuje autoterapii, neutralizuje swoje traumy, doprowadzając się dzięki temu do stanu katharsis.

W najnowszym numerze „Kresów” [1-2 (73-74) 2008] na kozetkę psychoanalityka zaproszony został wybitny poeta katastroficzny, Józef Czechowicz (Józef Czechowicz na kozetce teoretyka literatury Kariny Bonowicz). Radził on sobie ze swoimi traumami, uciekając w świat mitu. Widoczne jest to na kilku płaszczyznach – powracający motyw arkadyjski neutralizuje traumę nieszczęśliwego dzieciństwa, naznaczonego chorobą psychiczną ojca. Komplementarny wobec niego jest równie częsty motyw zagłady, który przez swoją wyrazistą obecność ma zniwelować przeżycie wojny. I wreszcie mitologizacja samego siebie – w postaci Henryka, alter ego (wszak drugie imię poety to właśnie Henryk) – Czechowicz rozprawia się w ten sposób z nieszczęśliwymi miłościami homoerotycznymi.

Jednak sublimowanie traum możliwe jest nie tylko dzięki kreacji fantastycznej. Za medium może równie dobrze posłużyć dziennik. Philippe Lejeune, wybitny teoretyk tego gatunku, mówi o systemie odpowiedniości między autorem, bohaterem a narratorem, który nazywa paktem autobiograficznym. Zakładając, że ma rację, dopuszczamy możliwość psychoanalizy na jeszcze ciekawszym poziomie, jakim jest życie pisarza widziane jego oczami. W ten sposób znacząco zbliżamy się do niego, choć należy wziąć pod uwagę, że kwestia „fabularyzowania” opowieści w różnym stopniu zniekształca „prawdę” przekazu. (Pomijam tu takie zjawiska, jak np. dziennik Gombrowicza, który de facto jest niczym innym jak kolejną powieścią.)

Pisarzem, któremu psycholog polecił terapię poprzez prowadzenie dziennika, był Jan Lechoń. Był to człowiek głęboko uwikłany w sprzeczności i konflikt między własną orientacją homoseksualną a ortodoksyjnie katolicką społecznością emigracji. Kryzys tożsamościowy Lechonia znalazł odbicie w dzienniku – podobnie jak Czechowicz stworzył swoje alter ego, wyposażone w cechy, jakich pożądał. Równie ciekawie przedstawia się dziennik Jarosława Iwaszkiewicza (omawiany w numerze przez Rafała Szczerbakiewicza w tekście Autoportret z Gidem w tle). Także ten pisarz okazuje się być pełen sprzeczności – jako przedwojenny intelektualista i esteta z jednej strony, z drugiej zaś sybaryta, uzależniony bytowo od reżimu komunistycznego. Najbardziej interesujące jest tu porównanie z francuskim pisarzem, André Gide’em, którego Iwaszkiewicz krytykuje. A jednak, poprzez te często niepochlebne opinie przebija dziwna fascynacja. Być może wynika ona z podobnego jak u Gide’a poczucia alienacji. A może to inwersja seksualna Iwaszkiewicza została przełożona na sposób jego lektury pism Gide’a?

Na koniec psychoanaliza w trochę innej wizji – jako język emigracji po 1945 roku. Tomasz Mizerkiewicz przedstawia w swoim artykule Psychoanaliza jako język niezbędny w literackich autoportretach polskiej emigracji dwie różne re-wizje psychoanalizy widziane oczami dwóch teoretyków – Tymona Terleckiego i Konstantego Jeleńskiego. Nowe spojrzenie na ten nurt psychologii wymuszone jest poprzez doświadczenie wojny i traumę totalitaryzmu, a przedmiotem dyskusji staje się uczestnictwo w nowoczesności. Czy ma się owa nowoczesność samoograniczać, czy raczej dynamizować? Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku. Bo z jednej strony trzeba przechować pewne wartości tradycji, a z drugiej – spojrzeć odważnie w przyszłość.

Psychoanaliza, czyli analiza psyche, głęboko sięga w jaźń pisarza. Pozostaje tylko pytanie, czy jest nieomylna. W końcu, jak mówi Umberto Eco, interpretacje mają swoje granice i jeśli zostaną one naruszone, staną się nad-interpretacjami. Krytyk literatury, biorący jakikolwiek tekst na warsztat, nie może o tym zapomnieć.

Dagna Kruszewska

Omawiane pisma: „Kresy”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
UKRAIŃSKIE AKCENTY
WIĘCEJ NIŻ SOLIDNIE
felieton__GDY MOŻESZ TO ROBIĆ

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt