Witryna Czasopism.pl

nr 15 (217)
z dnia 5 sierpnia 2008
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

SYLW(ETK)A RERUM

[1] Choć wakacyjny numer „Odry” (7/2008) jest prawdziwą silva rerum, to, co w nim najważniejsze, da się opisać jednym słowem – sylwetki. Nie chodzi przy tym wyłącznie o sylwetki ważnych, z kulturowego punktu widzenia, osób, lecz także o portrety poświęcone ideom oraz zjawiskom.

[2] Pod tytułem Świat przetrwa, ludzkość – niekoniecznie umieszczono w „Odrze” wywiad z prof. Tadeuszem Stawarczykiem, dyrektorem Muzeum Przyrodniczego Uniwersytetu Wrocławskiego. Hasła wywoławcze rozmowy to pytania o kierunek, w którym zmierza świat, a także o zdolność organizmów żywych do przystosowywania się i o zarabianie na przyrodzie. Stawarczyk nie boi się mocnych tez. Stwierdza na przykład, iż człowiek nie jest pasożytem, lecz niszczycielem, wywołującym „zubożenie bioróżnorodności Ziemi, ciągłe i nieodwracalne ubywanie z niej ogromnej liczby organizmów żywych”, z których połowie grozi zagłada w ciągu najbliższych stu lat! Interesujące wydają się także opowieści Stawarczyka o przykładach szalonego tempa ewolucji, o marginalizowaniu opinii biologów w debacie publicznej na temat ekologii, o niekompetencji polskich urzędników, a wreszcie o możliwej zagładzie ludzkości.

[3] Chciałbym także zwrócić uwagę na wywiad, jaki Rafał Włodarczyk przeprowadził z filozofem Leszkiem Koczanowiczem. Tytuł rozmowy – O wolności etycznej i polityce czasu – dobrze oddaje jej zasadnicze wątki. Wychodząc od „zwrotu etycznego”, jaki dokonał się w humanistyce w połowie lat 80., rozmówcy omawiają problem władzy w społeczeństwach ponowoczesnych, zastanawiają się nad kulturową rolą Oświecenia, debatują o sensie społeczno-politycznego zaangażowania intelektualistów. Ponadto poświęcają sporo uwagi związkom polityki i czasu, w tym zwłaszcza kwestii „jak dyskutować o przeszłości”. W związku z tym problemem Koczanowicz proponuje odróżnić „czas polityczny” od „czasu społecznego”. Przy czym przez „czas polityczny” rozumie on „po prostu używanie czasu w bieżącej walce politycznej”, a przez „czas społeczny” ogólne „nastawienie społeczeństwa do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości”. W opinii Koczanowicza kategorie te są dogodnym narzędziem do rozliczenia z polską przeszłością komunistyczną.

[4] W wakacyjnym numerze „Odry” na uwagę zasługują jeszcze dwa wywiady. Pierwszy, zatytułowany Człowiek renesansu, przybliża postać Keitha Botsforda, przyjaciela Saula Bellowa, pisarza, kompozytora, wydawcy i nauczyciela akademickiego. Botsford to człowiek błyskotliwy, dowcipny, umiejętnie korzystający z wpisanej w jego biografię wielokulturowości. Wciąga rozmówcę (i czytelnika) w barwny świat swojej wyobraźni oraz historii, w której znaleźć można bez liku odniesień do Polski i Polaków. Jako drugi wymieniłbym wywiad z Maciejem Masztalskim, Ewą Wodecką i Krzysztofem Kopką „Teatr e” i GENIUS LOCI. Dotyczy on działającego we Wrocławiu Teatru Enwironmentalnego, ostatnio zwanego po prostu „teatrem e”. Jego specyfika polega na „ścisłym energetycznym powiązaniu struktury spektaklu z miejscem, w którym się on odbywa. Struktura ta może być powiązana w sensie merytorycznym albo jeszcze mocniej, a więc w sposób bezpośredni, albo też na poziomie inscenizacyjnym”. Przez odejście od sceny pudełkowej na rzecz przestrzeni miejskiej Teatr Enwironmentalny jest niewątpliwie próbą powrotu do samych źródeł teatru. Próbą na wskroś offową, a więc pełną życia, pozbawioną charakterystycznej dla instytucji „inercji materii teatralnej, która przechodzi w inercję ludzką”.

[5] Najnowsza „Odra” to nie tylko interesujące wywiady. Uwagę warto zwrócić także na eseistykę i publicystykę. Wyróżniłbym szczególnie trzy teksty. Radosław Wiśniewski w szkicu Grunge process. O krytycznym życiopisaniu Karola Maliszewskiego próbuje opisać fenomen krytyki literackiej, jaką uprawia Maliszewski. Posługuje się w tym celu m.in. kategorią grunge’u, doraźności (to, co staje się tu i teraz) oraz figurą krytyka towarzyszącego. Warsztat krytycznoliteracki połączony z poetyką wyznania prezentuje z kolei tekst Jacka Łukasiewicza Z Szuberem. Osobne miejsce zajmuje artykuł Ignacego Rutkowskiego Taniec na linie. Odra 1982-1989. Były Naczelny periodyku podsumowuje w nim działalność pisma po ogłoszeniu stanu wojennego. Wypunktowuje zawiłości ówczesnej sytuacji, niejednoznaczność i problematyczność podejmowanych przez redakcję wyborów, komentuje także przyjętą przez „Odrę” strategię pomostowości.

[6] Pogoda raz sprzyja, raz nie sprzyja wakacyjnym podróżom. Jedno pozostaje dla mnie pewne – czy w fotelu, czy w plecaku, warto jest mieć przy sobie wakacyjny numer „Odry”.

Marcin M. Bogusławski

Omawiane pisma: „Odra”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
DYSKRETNA POTĘGA SYSTEMU, CZYLI WOKÓŁ DYSKUSJI O KANONIE
AUTOR ZAANGAŻOWANY

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt