Witryna Czasopism.pl

nr 24 (202)
z dnia 20 grudnia 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

POWSZECHNE ZMIANY

1. Zwykle w środę, idąc na autobus, który zawiezie mnie za miasto do pracy, wstępuję do małego kiosku In Medio na Garbarach, by kupić kolejny numer „Tygodnika Powszechnego”. Tak też było 5 grudnia, wszedłem do kiosku jak co tydzień, zbliżyłem się do regału, z którego biorę „Tygodnik”. Jednak w pierwszej chwili nie znalazłem tam „Tygodnika Powszechnego”. To znaczy – był, ale w innej szacie graficznej i formacie. Pomyślałem, że to jakaś pomyłka, a pan kioskarz zamiast mojej gazety wyłożył na półkę jedynie jakiś dodatek ze środka. Wziąłem „TP” do ręki, szybko przekartkowałem i już wiedziałem, że w końcu stało się, „katolickie pismo społeczno-kulturalne” podjęło nowe kroki, by stać się bardziej popularne/powszechne. Skoro nie jest to już mój „Tygodnik”, chciałem odłożyć go z powrotem, wykonałem nawet pół ruchu. Jednak uznałem, że nie wypada, bo format i szata graficzna nie są najważniejsze, że może kupię, przeczytam, a potem zastanowię się, czy warto kupować dalej. Kupiłem. Przeczytałem. Obejrzałem ze wszystkich możliwych stron. Tydzień później kupiłem kolejny numer.

2. Czytam „Tygodnik Powszechny” od czasów licealnych, czyli jakieś 15 lat. Pamiętam, że kilka razy redakcja robiła podchody, by zmienić format gazety. Rozpisano nawet ankietę wśród czytelników. Wynik był negatywny, nie chcieli zaakceptować nowego formatu. Właśnie – ankieta „wśród czytelników”! Zmiana formatu nie ma służyć stałym czytelnikom, bo ci, skoro czytają, nadal czytać będą. Zmiana formatu i szaty graficznej ma służyć przyciągnięciu czytelników nowych. Do kupna „Tygodnika Powszechnego” w obecnym kształcie ma ich zachęcić przyjazny format (zbliżony wielkością do „Gazety”), zszywane strony, przejrzysty layout, kolorowe zdjęcia, krótsze teksty, nowi, młodzi autorzy, nowe rubryki i lepszy papier, na którym drukuje się pismo.

Czy dzięki tym wszystkim zmianom i nowościom „Tygodnik” chce konkurować z „Niedzielą” bądź „Gościem Niedzielnym” o katolickiego czytelnika? – Nie jest to pytanie, na które muszę znać odpowiedź, jednak przemknęło mi ono przez głowę.

3. Największą wadę dotychczasowej wersji „Tygodnika” stanowił format – nieporęczny i monumentalny, wielkie płachty nie były zszywane i z racji tego rozpadały się podczas kartkowania, bardzo ciężko je było przewracać w powietrzu. Miało to bez wątpienia swój niepowtarzalny urok i czar, ale mogło irytować i drażnić, szczególnie wtedy, gdy nie czytało się w domu, ale w kawiarni, autobusie bądź w pociągu. Aktualny format (27 cm na 40 cm) jest poręczny i przyjazny. Strony są zszyte, więc nie ma mowy o samowolnym wylatywaniu kartek. Co, oczywiście, okazuje się wielkim plusem. Mimo to miałem ogromny sentyment do poprzedniego formatu. Co prawda, był staromodny i anachroniczny, może nawet, jak zauważył Naczelny: „w rezultacie więcej było tych, którzy go szanowali, aniżeli tych, którzy go czytali”, jednakże była w nim przyczajona stałość i pewność.

4. Ksiądz Adam Boniecki, redaktor naczelny, we wstępniaku do pierwszego numeru w nowej szacie [9 grudnia 2007, nr 49 (3048)] pisze: „Zmniejszyliśmy format »Tygodnika«, inne zmiany podejmujemy z wielką ostrożnością”. Jakie inne zmiany ma na myśli? Może zrezygnowanie z wyszczególnienia zawartości gazety na pierwszej stronie (szkoda). Może zrezygnowanie z drukowania felietonów na ostatniej stronie (wielka szkoda!!!), felietony zostały przeniesione na dwie przedostanie strony, a stronę ostatnią odstąpiono reklamom (wielka szkoda!). Zrezygnowano z felietonów Marcina Króla (bardzo wielka szkoda), zastąpiono je felietonami Wojciecha Bonowicza (trudno). Żywa (i kolorowa) pagina znajduje się na górze strony, wolałbym ją widzieć na dole, ale wtedy nie mogłaby być pewnie taka barwna. Pojawiły się nowe rubryki, m.in. Zmysły, Telewizja (mnie ona na nic, nie mam telewizora), Esej (brawo!), a w Kulturze objawiła się Poezja, którą poprzednio drukowano w „Tygodniku” okazjonalnie; teraz prawdopodobnie wiersze zaczną się pojawiać co tydzień, tak można przypuszczać, ponieważ ukazały się w dwóch numerach po zmianie szaty graficznej. Mam jednak drobną uwagę dotyczącą czcionki, jeśli nie ma takiej konieczności, jeśli poeta tak nie zaznaczył, to wiersz nie powinien być drukowany kursywą, gdyż jest to zupełnie zbędnym ozdobnikiem. Zmieniło się także logo gazety. Wszystkie te modyfikacje mają przysłużyć się zwiększeniu sprzedaży. Zresztą wraz ze zmianą formatu zwiększono też nakład: z 40 tysięcy do 70 tysięcy.

5. W ciągu 15 lat mojego czytania „Tygodnika Powszechnego” wszelkie zmiany były ledwie widoczne, a teraz za sprawą formatu i szaty graficznej (makietę zaprojektowało „Studio Q”) widać je jak na dłoni. Chciałbym wierzyć, że nie tylko nowym czytelnikom próbowano zrobić prezent, że starano się także „sprawić przyjemność cieniowi” (że zacytuję słowa Brodskiego o Audenie), gdyż 10 grudnia 2007 Jerzy Turowicz ukończyłby 95 lat.

Maciej Gierszewski

Omawiane pisma: „Tygodnik Powszechny”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
„RZEŹBIENIE” RILKEGO
OFF NASZ WIDZĘ OGROMNY
LIST TRZECI

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt