Witryna Czasopism.pl

nr 22 (200)
z dnia 20 listopada 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

BUTENKO PINXIT, QUART DESCRIPSIT

Dostałam kiedyś w szkole sprawdzone wypracowanie z tzw. wiedzy o kulturze z adnotacją, że ładne, ale jako przyszły historyk sztuki powinnam używać bardziej „barokowych” zdań. Moje zdumienie tą dość, trzeba przyznać, zręcznie sformułowaną opinią zniknęło, gdy poszłam na wymarzone studia i tym samym, zdaniem niektórych, skazałam siebie i swoje otoczenie na postępującą niezrozumiałość wypowiedzi. W wyobrażeniu wielu historyk (a już, nie daj, Boże, krytyk) sztuki potrafi jedno proste słowo zastąpić dziesięcioma bardziej wyrafinowanymi, w obrazie nie widzi piękna ciał i przyrody, jedynie diagonale, linie perspektywiczne i punkty zbiegu, a zamiast podziwiać barokowy ołtarz, wzdycha na widok ornamentu chrząstkowo-małżowinowego i z dziecięcą radością datuje go do dziesięciolecia na podstawie zawartości „chrząstki” w „małżowinie”. Może więc lepiej pozostać zwykłym pasjonatem sztuki, zdolnym zawrzeć swoją opinię o obrazie w krótkim stwierdzeniu „ładne”.

Taki podział na tych, co lubią, ale nie wiedzą i tych, co wiedzą za dużo, znajduje odzwierciedlenie w dostępnych na polskim rynku czasopismach poświęconych sztukom pięknym. Zdecydowana większość to publikacje dla zwykłego czytelnika – „popatrz,” mówią, „mój drogi, pokażę ci ładne obrazki, nie zanudzę tekstem, a prosto wytłumaczę to, do czego inni używają słów wyłącznie wielosylabowych”. Zdecydowana mniejszość to czasopisma stricte naukowe, które czytelnika spoza kręgu wtajemniczenia zniechęcają artykułami o kilku centymetrach malowidła w nieznanej nikomu miejscowości. Na tym, oczywiście karykaturalnie zarysowanym, tle pozytywnie wyróżnia się Kwartalnik Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego „Quart”, którego piąty numer [nr 3 (5) 2007] niedawno ukazał się w sprzedaży.

Na sztucznie przeze mnie spolaryzowanej mapie polskich czasopism miejsce „Quartu” znajduje się na biegunie naukowym – nie tylko ze względu na wydawcę i osoby autorów, ale również z powodu sposobu, w jaki pismo traktuje podejmowane tematy. Tematyka tekstów odpowiada naukowym zainteresowaniom pracowników Uniwersytetu Wrocławskiego – jest to nie tylko sztuka nowoczesna i współczesna, jak mogłoby się wydawać po lekturze bieżącego wydania, ale również nowożytna – na niej koncentrują się publikacje z numeru 2 (4) 2007. Naukowemu podejściu towarzyszy widoczna dbałość o atrakcyjność wypowiedzi, wyrażająca się w starannie formułowanych tytułach. Obrazuje to zwłaszcza zmiana tytułu tekstu Piotra Stasiowskiego, w którym – w numerze 3 (5) 2007 – omówiona została działalność grupy Luxus: z zapowiedzianego w poprzednim wydaniu Luxus wobec subwersji artystycznej lat 80. tytuł został przeformułowany na bardziej intrygujący: Luxus niezależności w potransformacyjnej Polsce. Tym, co jednak najbardziej przyciąga uwagę czytelników w przedstawionym już na okładce spisie treści, jest cykl artykułów Anity Wincencjusz-Patyny na temat grafiki książkowej, sprowadzający się na razie do dwóch publikacji: Uśmiech Kota z Cheshire, czyli o ilustracji angielskiej w numerze 1 (3) 2007 i Pod rządami ilustracji. O twórczości Bohdana Butenki w numerze bieżącym.

„Artysta jest grafikiem wszędobylskim”, pisze autorka o Butence i daje się to zauważyć w aktualnym wydaniu „Quartu”, w którym prace grafika towarzyszą nam już od okładki, a żegnają na ostatniej stronie. Miły to akcent w akademickim kwartalniku, pokazujący, że spektrum zainteresowań historyka sztuki może być o wiele szersze od kanonu dzieł malarstwa, rzeźby i architektury.

Powszechnie rozpoznawalna kreska Butenki przywodzi na myśl głównie lektury dzieciństwa, dlatego sporo miejsca poświęca autorka tekstu odniesieniom do psychiki najmłodszych i ich niewprawnych rysunków, głównego źródła inspiracji artysty. Proste kreski zamiast rąk, kółko głowy i kropeczki sygnalizujące węgielki oczu pozostawiają miejsce dla dziecięcej wyobraźni, w której linia „prosta z paroma kreskami staje się łąką, falująca zamienia się w bezmiar morza”. Taki sposób rysowania to nie tylko swoisty pakt zawarty z młodym czytelnikiem, który siłą wyobraźni współtworzyć będzie ilustracje, ale również niewyczerpane źródło komizmu. Przerysowanie min i gestów, fontanny łez i uszy rosnące do niebotycznych rozmiarów przy wytężonym nasłuchiwaniu, dymki, ramki i niby przypadkowe kadrowanie – w tych cechach twórczości Butenki doszukuje się autorka inspiracji komiksem, filmem animowanym, a przede wszystkim językiem plastycznym dzieci, który u czytelników bez względu na wiek wywołuje niezmiennie pogodny uśmiech.

Anita Wincencjusz-Patyna przedstawia nam Butenkę nie tylko jako ilustratora, ale też – powtarzając sformułowanie wielokrotnie już do jego działalności artystycznej odnoszone – jako „architekta książki”. Butenko-architekt projektuje książkę całościowo, wplatając swoje ilustracje w tkankę tekstu. Tropem tym poszedł Wojciech Głogowski opracowujący szatę graficzną „Quartu”: zachował charakterystyczne dla Butenki kontynuowanie ilustracji na sąsiadujących stronach (dym nad przypalającym się krupnikiem z książki Wiktora Woroszylskiego I ty zostaniesz Indianinem również w kwartalniku wrocławskiego Instytutu Historii Sztuki snuje się przez dwie strony).

Nie uniknęła autorka tak lubianej przez historyków sztuki wpływologii, przywołując przy okazji twórczości Butenki postacie Joana Miró, Paula Klee czy profesorów: Jana Marcina Szancera i Konstantego Marii Sopoćki. Jednak analizując pozornie jednorodny styl Butenki, autorka nie ucieka się wcale do języka, który we wstępie przedstawiałam jako często przydawany historykom sztuki. Zręcznie napisany artykuł „zgrzyta” tylko niekiedy przy wstawianych w ciąg tekstu danych bibliograficznych, jednak, choćby z sentymentu, bliska czytelnikom tematyka sprawi, że na takie drobnostki chętnie przymkniemy oko.

Artykuł Anity Wincencjusz-Patyny pokazuje nam doskonale, że słowo „Uniwersytet” w tytule czasopisma wcale nie musi oznaczać treści niezrozumiałej i nieatrakcyjnej. A jeśli do tego, jak pisze w słowie Od Redakcji profesor Waldemar Okoń, dostępne jest to „za jedyne 15 zł, czyli nieco więcej niż koszt jednego Mc Zestawu Big-Maca”, to myślę, że warto przynajmniej spróbować się z taką lekturą zmierzyć.

Aleksandra Kędziorek

Omawiane pismo: „Quart”

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
OSŁY NIE GĘSI
O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
TEATR Z MISJĄ

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt