Witryna Czasopism.pl

nr 15 (193)
z dnia 5 sierpnia 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

SKARBY W CHATCE

Pomimo jowialnego tytułu skromny wygląd wydawanych przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej „Gadek z Chatki” sugeruje, że nie jest to pismo zawzięcie zabiegające o każdego niewtajemniczonego czytelnika. Można zastanawiać się, czy w lekturze jedynego papierowego pisma folkowego znajdzie przyjemność ktoś, kto słuchając wielu gatunków muzyki, w pierwszym odruchu nie czuje się uczestnikiem środowisk folkowych. A jeśli lubi tylko muzykę Kroke i jest zaintrygowany usłyszanymi w Dwójce „Huculskimi muzykami” Orkiestry św. Mikołaja i Czeremosza? Kwestia granic i pograniczy tych środowisk rysuje się interesująco w świetle tematu przewodniego najnowszego (1/2007) numeru „Gadek”. A jest nim Radiowe Centrum Kultury Ludowej, „jedyny w Polsce producent audycji o kulturze i muzyce tradycyjnej i folkowej – Polski i świata”, w którego obronie – gdy zaistniało niebezpieczeństwo jego likwidacji – zjednoczyły się tysiące osób.

Truizmem jest przypominanie, że pisanie o muzyce – nie tylko przez recenzentów, ale i przez etnomuzykologów – nie ma racji bytu bez możliwości słuchania jej w radiu, które najłatwiej i bezpośrednio propaguje różne style muzyczne. Większość audycji RCKL, wypełnionych muzyką etniczną, ludową, tradycyjną i folkową, nadawana jest na falach radiowej Dwójki. Pogłoski o planach rozwiązania RCKL oraz o projektach zmian w Dwójce wywołały liczne protesty słuchaczy. Przybrały one formę listów otwartych: „w Sprawie Likwidacji Radiowego Centrum Kultury Ludowej” oraz „w Sprawie Polityki Kulturalnej Polskiego Radia”, przy czym oba listy podpisywały nierzadko te same osoby. Wydarzenia te rozgrywały się wiosną, a dziś, na początku sierpnia 2007, wiadomo już, że RCKL przetrwało, a Dwójkę i tak okrojono z częstotliwości, zatem obie sprawy mogłyby wydawać się już przebrzmiałe – lecz wrażenie to niekoniecznie byłoby słuszne.

Świadomi możliwości szybkiej dezaktualizacji „wieści z frontu walk o RCKL” redaktorzy „Gadek z Chatki” skupili się na swoistej dokumentacji dokonań Centrum. Obszerny artykuł jego twórczyni i dotychczasowej szefowej Marii Baliszewskiej (Radiowe Centrum Kultury Ludowej) oraz prezentacja sylwetek dziennikarzy RCKL, tworzą w numerze małą encyklopedię tej organizacji. Informacje o działaniach, poprzez które pracujący tam pasjonaci dążą, by muzyka ludowa polska i mniejszości narodowych oraz etnicznych była w większym stopniu znana i szanowana, mogą mieć charakter porządkujący wiedzę – dla tych, którzy ją posiadają. Dla innych zaś (ludzi znajdujących się na pograniczach „środowiska folkowego” oraz tych spoza niego) tak opisana wielość może stanowić źródło pewnego zaskoczenia. RCKL bowiem zarówno organizuje koncerty folkowe – w szerokim rozumieniu słowa „folk” (zwłaszcza zaś „Nową Tradycję”) – i funduje nagrody dla najlepszych zespołów, które potem osiągają sukces także za granicą (Kapela ze Wsi Warszawa, The Cracow Klezmer Band, Kroke), jak i prowadzi prace dokumentujące polską kulturę ludową, dba o jej popularyzację (wydaje unikatową serię płyt „Muzyka Źródeł”). Czy lektura takiego kompendium wiedzy mogłaby odwieść obecnych i przyszłych decydentów z politycznego nadania od wszelkich myśli o wprowadzeniu w życie destrukcyjnych zmian?

O ile bowiem można odetchnąć z ulgą, przynajmniej częściowo, skoro RCKL ma się nie najgorzej, o tyle sprawa reorganizacji Dwójki wciąż budzi niepokój. Wydarzenia z wiosny tego roku bywają odczytywane jako zamach aroganckich władz na kulturę. Magdalena Środa w ten sposób pisze w swym felietonie w „Gazecie Wyborczej” (w numerze z 1 sierpnia 2007) o prezesie PR: „Wierny tyleż swoim gustom (...) co mocodawcom, pokawałkował częstotliwości tak, że łatwiej pozbawić Leppera immunitetu, niż złapać Program 2” i dalej: „dzięki Czabańskiemu, jadąc przez Polskę samochodem, czuję się jak za młodych lat. W eterze szaleje czarna propaganda, a ja z żarem szukam zakazanej przez reżim stacji.” Ten nieodosobniony głos przedstawia sprawę zmian w Polskim Radiu jako nadal aktualną i pociągającą za sobą uraz, z którym się nie pogodzono.

Zdanie wypowiedziane w wywiadzie (Muzyka musi wyjść z szuflady) przez obecnego kierownika RCKL Piotra Kędziorka, iż: „muzyki folkowej oraz tematyki związanej z tradycją nie będzie mniej, choć być może będzie istniała w innych formach niż dotychczas”, budzi obawy przed zmianami na gorsze. Czy takie obawy są bezpodstawne, zapewne będzie się zastanawiać słuchacz, który zerknie na stronę internetową Polskiego Radia – np. w poszukiwaniu nazwiska usłyszanego na antenie wykonawcy. Danych na ten temat może on jednak w ogóle nie znaleźć w coraz skromniejszych notkach o programach. Ci, „co zmiany szukali”, zaprzepaścili gdzieś ogromny zbiór recenzji płyt, książek, filmów i spektakli, w których pojawiały się np. bardzo interesujące teksty Krzysztofa Siwczyka. Zresztą, słuchacz ów poczuje rozczarowanie, patrząc choćby na stronę główną Radia. Dzień czy dwa wisiał na niej wyróżniony wielką czcionką tekst Totalitarna tolerancja autorstwa Stanisława Żaryna, który przypisywał środowiskom gejowskim plany „stworzenia z gejów rasy panów”. Po władzach Radia, które pozwalają, by na oficjalnej stronie dostępny był tekst traktujący „inność” z niewybredną wrogością, niełatwo spodziewać się zrozumienia dla ludowej niszy i wszelkich odmienności muzycznych.

Pozostawienie we względnym spokoju istnienia i systemu finansowania RCKL buduje przeciwwagę dla postaw przykładających do muzyki jedynie kryteria komercyjne, uznających, że „to, co dobre, utrzyma się na rynku, a to, co słabe i tak zginie” i – że taka selekcja jest czymś właściwym. Wiarę tę wyznają niekiedy ludzie, o których pisze w swym felietonie Rafał „Taclem” Chojnacki: „sami korzystają czasem z imprez okołofolkowych, nie uważają jednak, by imprezy te musiały być finansowane z budżetu państwa” (Larum nie dla każdego). Dyskusji ze zwolennikami takich rozwiązań nie udało się, jak pisze autor, rozstrzygnąć na forach internetowych czy listach dyskusyjnych. Zatem nie wiadomo również, czy lektura całego numeru „Gadek”, który tak rzetelnie wypunktowuje zasługi RCKL dla promocji polskiej muzyki źródeł, mogłaby ich przekonać na przykład do stwierdzenia, że – jak mówi Piotr Kędziorek – zniszczenie festiwalu „Nowa Tradycja” „to byłaby zbrodnia”.

Za to w ostatnim artykule numeru muzycy Orkiestry św. Mikołaja, których wypowiedzi przytacza Ewa Pacławska, mówią, że ich utwory – inspirowane muzyką polską, łemkowską, huculską, bojkowską, słowacką – to „własna opowieść o świecie, który przeminął, ale który jest dla nas niezmiernie ważny”. Głos ten jest – jeszcze czy już – fragmentem opowieści z niezagrożonego świata, podobnie jak relacje z toczącego się folkowego życia (przybliżana przez Małgorzatę Jędruch „Historia Folkowego Fonogramu Roku” albo artykuł o – wtedy jeszcze nieprzyznanej, teraz honorującej płytę „Huculskie muzyki” – nagrodzie internautów „Wirtualne Gęśle”). Uczestnicy sondy „Po co komu RCKL?” wypowiadają się o przyszłości muzyki źródeł, która nie boi się wyzwań: o potrzebie kultywowania tradycji przez Polaków na emigracji, o eksperymentowaniu z tradycją, o jej możliwych inspiracjach np. w muzyce klubowej.

Czytając recenzje niesłyszanych przeze mnie dotychczas, a najwyraźniej intrygujących płyt, słuchając na falach (nadal u mnie słyszalnej) Dwójki niezmiennie trzygodzinnego „Quodlibetu”, próbuję gwizdać na wszystko prócz muzyki. Szkoda tylko, że nie umiem grać na irlandzkim tin whistle.

Paulina Czwordon

Omawiane pisma: „Gadki z Chatki”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
EROGENNE SFERY POPKULTURY
BEZBRZEŻNA ZADYMA
ŹLE JEST…

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt