Witryna Czasopism.pl

nr 13 (191)
z dnia 5 lipca 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | teraz o… | autorzy | archiwum

OFF – SKALA I MIEJSCE DZIAŁANIA

Ale czy faktycznie znamy twórczość offową w kinie? I co ona naprawdę oznacza?

Czy jest to każda produkcja, w której TVP nie maczała swoich łap?

I czy TVP może wyprodukować film offowy?

Tylko pozornie kategoria offu określa nam podziały. Zwłaszcza w Polsce, gdzie off zrobił swoistą karierę i gdzie kariery robią offowi artyści.

A wydaje mi się, że off jest poza karierą, jest z boku, poza linią autu.

To, co nazywamy offem w filmie, wcale nie jest offem, to raczej po prostu rozwijające się młode kino, bardziej pomysłowe i odmienne od tego, czym od kilkudziesięciu lat karmiła nas telewizja; dlatego chcemy je oddzielić, odgrodzić jakąś nazwą. Młodzi twórcy filmowi – jak bracia Matwiejczykowie, czy Bodo Kox – stali się rozpoznawalni w sztuce filmu, potrafią odnaleźć swój język, sposób przekazywania i wszystko wskazuje na to, że będą coraz mocniejsi. Na pewno nie są offowi. Może byli tacy dobrych kilka lat temu, ale teraz są po prostu reżyserami filmów fabularnych, podobnie jak Zanussi czy Wajda; są pełnoprawnymi graczami na filmowym boisku.

Być może jedną z przyczyn histerii offu w Polsce można dostrzec w czymś, co nazwałbym „skalą naszego widzenia”. Przyzwyczailiśmy się określać ojczysty horyzont sztuki i kultury przy pomocy kilku znaczących nazwisk, np. aktorzy: Pazura, Peszek, Linda, Zamachowski; pisarze: Pilch, Kapuściński, Tokarczuk itd. Przyzwyczailiśmy się do ogarniania horyzontów, tymczasem nie wyobrażam sobie podobnego myślenia np. we Francji czy w Niemczech, gdzie ilość sportowców zdobywających medale podczas zimowej olimpiady jest znacznie większa niż jeden (Adam Małysz), wybitnych filozofów mają przynajmniej kilkudziesięciu, a do tego gros noblistów.

Skala ich widzenia jest znakomicie szersza, nie wyliczają punktów odniesienia, ponieważ jest ich nazbyt wiele, jest też o wiele więcej miejsca na punkty odniesienia i o równorzędnym charakterze. Ilość, różnorodność i równorzędność nie pozwalają na toporny podział: offowy – nie offowy. Tam najzwyczajniej w świecie nie miałoby to sensu.

Off – jego kariera jest zatem, jak sądzę, wynikiem narodowego kompleksu, pułapką małej skali widzenia.

Off – jak już wspominałem – powinien rozgrywać się poza linią autu, a być może w ogóle bardzo daleko od boiska, zupełnie gdzie indziej i całkowicie po cichu.


Zygmunt Bauman w Spółdzielni spożywców kreśli bardzo ładną metaforę sztuki awangardowej w ponowoczesnym świecie: przywołuje obraz przedniej straży armii, zawsze idącej z przodu, oswajającej nowe tereny, na które niebawem wejdzie reszta wojska. Sztuka awangardowa pełniła niegdyś funkcję takiej przedniej straży, dziś jednak dystans między przednią strażą a resztą armii skrócił się, a być może właściwie zanikł, ponieważ nowe stało się modne i popularne. Nowe stało się natychmiastowe, nowe stało się wartością autoteliczną. Pożądamy nowego.

Ta perspektywa oświetla i komplikuje (a więc również zaciemnia!) kwestie podziału na to, co offowe i na to, co nowe. Off niesie ze sobą nowość, dlatego to, co wartościujemy miarą offu, jest pożądane i popularne. Off, tak jak chcę go widzieć, nie jest sprawą popularności i kariery, jest sprawą nowości i skali, jest nowością schowaną, jeszcze niezadeptaną przez armię.


Zastanawiając się nad offem i podejmując jego kwestię we współczesnej literaturze, muszę na początku określić perspektywę oglądu.

Jeśli będę chciał patrzeć na literaturę jako element szerszego zbioru sztuki i kultury, okaże się, iż faktycznie jest ona poza grą, z racji bardzo wątpliwego zainteresowania. Wąskość i nikłość odbioru czyni np. polską poezję współczesną (poza drobnymi wyjątkami: Marcina Świetlickiego, Jacka Podsiadły i zapewne jeszcze kilku nazwisk) czymś, co mógłbym nazwać sztuką offową.

Nawet studenci filologii polskiej nie potrafią na ogół wymienić pięciu nazwisk współczesnych poetów, choć dostępność poezji i jej dystrybucja jest zupełnie przyzwoicie rozwinięta. Liczba pism literackich dostępnych w EMPiK-ach wcale nie jest znikoma. Jednak trafiają one do bardzo hermetycznego środowiska osób zajmujących się mniej lub bardziej tworzeniem w języku. Reszta nie czyta.

Z tej perspektywy poezja wydaje się być offowa, ale czy faktycznie taka jest? Nie wiem. Na pewno ma na sobie znamiona offu, jest gdzieś sobie z boku; to „z boku” to jej naturalna pozycja i sytuacja cichej egzystencji.


A kiedy zmieniam horyzont oglądu i skupiam się na samej literaturze współczesnej, szybko zauważam, że i tam struktury są rozwinięte i że literatura współczesna działa w różnych skalach i w zróżnicowanym zasięgu. Trzymając się przykładu pism literackich, trafię na „Lampę”, „Topos”, „Twórczość”, „Odrę”, „Zabudowę Trawnika”, „Cegłę” a potem jeszcze „Dreszcz”.

I „Dreszcz” pozostał offowy.

A „Cegła” była offowa.

Lecz „Odra” nigdy z offem nie miała nic wspólnego.


Uzależniam off od skali i zasięgu oddziaływania i miejsca działania (obok, z boku), być może popełniając karkołomny błąd i szybko okaże się, że z offem jest zupełnie inaczej. Jednak to uzależnienie daje możliwość odczarowania terminu sztuki offowej, pozwala ją umiejscowić i do pewnego stopnia ogarnąć, ratując termin z bagna bełkotu.

Karol Pęcherz

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
E-PAPIER
LUDZIE Z FARBY JAK LUSTRO
ZNAK ZAPYTANIA

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt