Witryna Czasopism.pl

nr 2 (180)
z dnia 20 stycznia 2007
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | wybrane artykuły | autorzy | archiwum

BLOGI, NEKROLOGI. SZALEŃSTWO W SIECI

Zdobyliśmy PIN do świata. Internet wchłonął inne media i stworzył nam niespotykane dotąd możliwości komunikacyjne. Dzięki niemu piszę te słowa. Dzięki niemu istnieją feministyczne strony. Powstało nieskrępowane forum wypowiedzi i publikacji. Raj dla kobiet?

Blog to strona domowa zjawiska, właściwie sieć od kuchni. Jego prowadzenie to zajęcie typowo kobiece. Wśród zarejestrowanych użytkowników strony blog.pl 60% stanowią kobiety. Codzienność blogersa to odsłanianie prywatnej strony życia, która staje się znana i komentowana przez innych. Wokół blogów krążą zatem obcy, intruzi, gapie i podglądacze.

Tworzenie bloga to tkanie sieci pełnej znaczeń, powiązanie linkami i oczekiwanie na odwiedziny. Księga Gości to najsmutniejszy odcinek blogowej powierzchni, prośba o rewizytkę, wpis, który powinien sprowokować. Powinien.

Jakiś czas temu w świetlicy dydaktycznej Bunkra Sztuki odbył się wykład poświęcony blogom i ich nie-wartości literackiej. Jakby chodziło o literaturę.

Wiadomo, że blogi to przede wszystkim getto podobnych. Wystarczy prześledzić pasmo olinkowania, żeby się o tym przekonać. Ludzie podobni trzymają się razem.

Sieć – biorąc pod uwagę jej wszystkie cechy i blog – biorąc pod uwagę to samo, powinny być miejscem typowo kobiecego krzątania. Wiąże się to z potrzebą intymności, kontaktu, zwierzeń, rozmowy i spotkań. Każdy użytkownik pielęgnuje tutaj swój kawałek ogródka, krząta się po ziemi własnej i działce sąsiada. Taka wygospodarowana przestrzeń ni to osobista, ni to towarzyska, powstała po raz pierwszy w sieci około 1997 roku. Przede wszystkim z potrzeby szybkiego zapisywania myśli, uwag i kierunku sieciowej nawigacji. Był to pierwszy podręczny notesik sieciowy. Hybryda gatunkowa. Blog właśnie.

Dzisiaj blogi to przede wszystkim wizytówki właścicieli, na której każdy określa swój idealny profil. Bywają narzędziem prawdziwej strategii marketingowej i politycznej. Przekonali się o tym niedawno Chińczycy, którym państwo zablokowało dostęp do prywatnych dzienników, uzasadniając, że za dużo jest w nich treści pornograficznych, kapitalistycznych i wywrotowych. W tej chwili nad siecią czuwa dział pekińskiej policji, złożony z 40 tysięcy administratorów.

W Polsce dostęp do blogów jest nieograniczony. Wystarczy zapłacić niecałe 8 zł i można zacząć się klonować i mnożyć historie na swój temat. Tak powstają nowe mity i gwiazdy kultury masowej. Rzeczywiście blogi stanowią nowe zjawisko w sztuce technologicznej. W codziennej sztuce uprawianej w sieci. Patronuje im nowa symbolika, która nie dotyka żadnych głębokich pokładów naszej wyobraźni ani historii świata w ogóle, ale przybiera charakter rozpoznawalnego od razu emblematu. W tym leży ich siła. Blogi to kawałki prywatnych historii, które nawiązują jakoś tam do współczesnych obrazków, idoli, toposów kultury popularnej. Na pierwszym planie leży człowiek i jego uczucia. Poza tym oczywiście codzienne krzątanie, praca, trudy pożycia z bliskimi, szkoła, mieszkanie w spopularyzowanych ostatnio blokach. Takie robótki ręczne, taka gra resztkami.

Blogi jako zjawisko codziennej egzystencji w sieci pożytkują się pięknem entropii. Pozornie zniekształcony obraz, pełen poszatkowanych emocji i impresji z metra, przykuwa naszą uwagę. Oto moc wrażeń, ostemplowanie przeżyć, karta obecności, dokładnie zapisane godziny naszego czuwania. Przestrzeń niemal pozbawiona kontroli. Kanapa dla gości.

Tak, w sieci wszystko się może zdarzyć.

Blogi w intuicyjny sposób bywają kojarzone z tym, co kobiece w sztuce. Być może wiąże się to z kontrolą nad naszą codziennością, domowym pasmem kuchenno-sypialnianych spraw. A może chodzi jedynie o zjawisko konserwowania pamięci. Pamiętamy przecież medialny pojedynek Zofii Turek i Grzegorza Opałki o zwycięstwo nad szczegółem, w lepszym zapisaniu upływu czasu. A zatem nieskończona liczba cyfr i nieskończona ilość czynności. Dwa wcielenia czasu, dystans zerojedynkowy i reality show. Dwa oblicza lęku przed śmiercią i lęku przed życiem.

Lista zakupów, osiągnięć i znajomości. Blog jawi się jako sprawdzian społecznej akceptacji. W tym sensie może być utożsamiany z diarystyką nastolatek. Nieprzypadkowo. Jednym z pierwszych ogniw blogowych w Polsce była przecież strona Filipinek. Dzienniki nastolatek przepełnione są goryczą i alfabetem małych świństw. Brak w nich dystansu do świata i własnych spraw. Groźny jest w nich język i poczucie osamotnienia. To jest świat zwykłych, ciekawych według Lejeune'a ludzi, którzy zasługują na własne towarzystwo. Euforia Lejeune'a, od momentu odkrycia dziennika swojego przodka i stworzenia kategorii zwyczajności w sztuce, utrzymuje się na wysokim poziomie. W tej chwili autor paktu autobiograficznego wziął na warsztat blogi francuskich nastolatków.

Stosunek wolności i samotności osiąga na blogach doskonałą proporcję. Projekt zawiera propozycję układu interaktywnego, w rzeczywistości jednak stanowi złudzenie realnego kontaktu. Jest to inteligentne oszustwo uczestnictwa, zastygła forma „ja”. W modelu Baudrillarda pewne fenomeny medialne charakteryzują się takim właśnie układem, wymiany i jednoczesnego kulturowego zamknięcia.

W serializacji własnych przygód i przeżyć zawarta jest symulacja i ogromne pragnienie podtrzymania uwagi. To strategia show-biznesu. Blog jest przecież modnym zjawiskiem.

Codziennie zjawiamy się w umówionym miejscu. Dla większości czytelników blogi stanowią namiastkę bycia w centrum jakichś wydarzeń. I czyjegoś życia. Czytanie blogów to przeżycie intensywne, któremu towarzyszy poczucie bycia na szczycie, na scenie widowiska. W miejscu uniwersum intymności pojawia się uniwersum komunikacji. O tym doświadczeniu medialnym Baudrillard napisał wprost: ekstaza komunikacji. A zatem blogostan.

Miniaturowe obiegi uwagi, sprawdzenie liczby odwiedzających, rachunek wpisów, licznik połączeń. Blogi to strony widma, które krążą swobodnie po sieci. To zdalnie sterowane obiekty, których karmienie odbywa się codziennie przez zafałszowany obraz własnego ja albo wyizolowaną cechę. Ten sztuczny świat doświadczamy w sposób nieciągły, momentalny i fleszowy. Coś gdzieś rozbłyska i gaśnie. Blog to izolowana cząstka, nigdy struktura. To pęknięcie w siatce maili i stron. Sztuczny świat podnieca, mimo to, to, co podnieca nas jeszcze bardziej to atrakcja reality, coś rzeczywistego, z czym możemy się utożsamić. Kreacja rzeczywistości zależy oczywiście od talentu i pomysłowości blogowiczów. Niektóre blogi dają nieodparte wrażenie czegoś prawdziwego, prowokują ujęciem, zarysem, możliwością kontaktu w realu. Te blogi stają się hitami i przyciągają największą liczbę odwiedzających. Spragnionych detali.

Kategoria reality w blogach wydaje się najważniejsza. Czytelnicy czują się ogromnie zawiedzeni, kiedy okazuje się, że prawda o autorach leży zupełnie gdzie indziej. Blog to odnaleziona korespondencja, przechwycenie czyjegoś listu i oczywiście triumf spostrzegawczości. Każdy czytelnik czuje się odkrywcą i w tym sensie można go porównać z kimś, kto ogląda Fotografie. Również tu obraz rzeczywistości zastąpiono doświadczeniem z rzeczywistości. Czy raczej z jej przeżycia.

Blogi to cykle. Nie komponują nigdy nowych wcieleń, nowych obrazów, nowych światów i rzeczywistości, ale tworzą kombinacje ożywiających, czytelnych i skądś nam znanych postaci. Przyświeca temu zdanie; to nie człowiek, to maska.

Wykorzystanie znanych motywów, tematów, intryg i obrazów, połączenie ich z możliwościami, jakie niesie sieć, daje ogromne pole nowej mitologii. Mitologii naszej małej codzienności.

Kiedy pojawiają się blogi? Na styku jakichś miłosnych historii, rozczarowania, klęski i zmian. Zmęczeni czekaniem na własną historię w mediach, autorzy blogów podejmują samodzielne starania. Zaczynają tworzyć mit w oparciu o własne przeżycia. Zapisują go na najtwardszym z materiałów. Może to kolejna odpowiedź na kryzys śmierci w ujęciu Barthes’a? Nagrobki lekkie, eleganckie, pełne humoru, kawaii.

Jeszcze nigdy dotąd ludzie tak masowo nie korzystali i współtworzyli żadnego z mediów. Czwarta władza oddana w ręce mas. W tym znaczeniu blogi to antologia banału i grafomanii.

Blog to sztuka gry. Przewodzą jej mali mistrzowie przemiany, pastiszu i postmoderny. Okresy błękitne, różowe, salony jednej notki, galerie komiksu, zakazanych zdjęć, diabelskich zaklęć, nowoczesnego dizajnu. Większość z tych informacji nie dociera do żadnego nadawcy. Być może jednak, jak twierdzi Dziamski, niepełność i rozproszenie informacji jest wyznacznikiem jakiegoś gatunku nowej sztuki.

Każdy autor liczy na odrobinę tolerancji. Blogi stanowią bogate źródło literatury autobiograficznej w sieci, na podstawie której powstają poważne rozprawy magisterskie. W myśl badaczy, odbiorcy blogów powinni porzucić staromodne przyzwyczajenia czytelnicze, w których doznania estetyczne biorą górę nad zasadą porozumienia i chęci poznania nadawcy. Blogi zostały zwolnione z odpowiedzialności literackiej. Zastąpiono ją autentyzmem przeżycia. Trudno powiedzieć jednak, która z opcji może podlegać drastyczniejszej ocenie.

Bohaterami blogów są ludzie z krwi i kości. Większość blogów przynajmniej w ten sposób kreuje swoją rzeczywistość. Podczas lektury narażeni jesteśmy na „bezpośredniość wzruszenia”, narratorom przysługuje natomiast przywilej przedłużania i utrwalania kreowanej tożsamości. To ważne w czasach zachłannej dekonstrukcji, w których każdy z nas wystawiony jest na próbę posiadania wielu osobowości jednocześnie.

Sieć to środowisko idealne dla prowokatorów i twórców nowych znaczeń. Ania Nacher, posiłkowana lekturą Baumana, pisze po prostu: Jeśli gdzieś jest możliwe jednoczesne bycie wieloma rozmaitymi osobami o różnych tożsamościach bez narażania się na oskarżenie o osobowość schizoidalną, to jest to możliwe właśnie w sieci, w komunikacji zapośredniczonej przez komputer (Nacher, 204). Bo blog to wspólnota. Biorąc pod uwagę różnice w sposobach komunikacji mężczyzn i kobiet, blogi spełniają kryteria kobiecego stylu wypowiedzi. Łagodzenie, wspieranie, budowanie płaszczyzny porozumienia, wychodzenie rozmówcy naprzeciw. Wydawać by się mogło, że otrzymałyśmy swoją przestrzeń. Raj dla kobiet.

W przestrzeni blogowej, podobnie jak w całej sieci, tożsamość podróżników wpisana jest w określony kod, rolę, maskę czy tekst. Cielesność jako kategoria egzystencjalna nie istnieje, poddana jest obróbce cyfrowej w konwencji queer. To właśnie w sieci rozwinęło się naturalne środowisko dla zboczeńców, odmieńców i wywrotowców różnej maści, którzy kryją się pod pseudonimami, dającymi im powierzchowne poczucie bezpieczeństwa. Siatka blogów spina społeczności, które na co dzień funkcjonują w obszarach marginalnych i naznaczonych. Oczywiście głównym wyznacznikiem ich lokacji w strukturze jest wspólne zainteresowanie. Obok lokalnych społeczności, na blogach istnieją sezonowe fankluby, które spaja fascynacja jakąś wąską dziedziną. W niemal każdym opracowaniu dotyczącym cyberprzestrzeni pojawia się sakramentalne stwierdzenie: Społeczeństwa wirtualne to idealne miejsce dla ludzi, którzy z różnych powodów nie mogą znaleźć sobie miejsca w „realnym świecie” (Godzic, 92). Gdzie jednak przebiega tak wyraźna granica między światem realnym i wirtualnym w codziennym życiu? Obie przestrzenie wydają się podlegać takim samym prawom. Wykluczenie z jednej z nich nie oznacza natychmiastowej konstytucji w drugiej. Być może ulegamy staremu zachwytowi nad nowym medium?

Blogi spełniają mimo wszystko najważniejszy postulat współczesnej kultury, łącząc swój program z fenomenem interaktywności. Komunikacja, która została podniesiona do rangi wyznacznika gatunkowego, nabiera w sieci szczególnego znaczenia. Odbywa się w czasie rzeczywistym, pomiędzy mimo wszystko jakimiś ludźmi, na jakiś określony temat. Finalnym tworem jest zapis blogowy, który może spełniać w równym stopniu funkcję terapeutyczną co artystyczną.

Czy blogi to ekspozycja narratora i przyznanie mu roli wiodącej? Czy raczej pożegnanie perspektywy modernistycznej i pójście w projekt kontekstu, po którym wędruje sobie czytelnik. W perspektywie dekonstruktywistycznej Derridy blog nabiera znaczenia losowej gry, pozbawionej zależności i rygorystycznego kontekstu. W tym sensie staje się procesem, wiecznym dialogiem, re-konstrukcją, roz-mową, roz-mienianiem, roz-drabnianiem znaczeń. Tak jak nasza codzienność i wszystkie myśli.

W tej chwili sztuka współczesna zastąpiła kategorią autorstwa dawnego autora. Określony projekt wymaga twórczego zaangażowania większej ilości autorów, w tym także widzów i uczestników. Blogi należą do pasma twórczego odbioru sztuki. Funkcja poznawcza jest jednocześnie funkcją autopoznawczą, porozumienie – współuczestniczeniem w pisaniu. W cybersferze konstruować sztukę, to konstruować realność – przyznaje Roy Ascott – konstruować systemy komunikacyjne cyberprzestrzeni, wspierające nasze pragnienie wzmocnienia ludzkiej współpracy i interakcji w niekończącym się nigdy procesie konstruowania świata (Ascott, 1993). Gdzie na tej mapie leży feminizm?

Kultura popularna to różnorodność. Niektórym kojarzy się z odbiorem przesłanek niskich, ludycznych, nawet plebejskich. Wiadomo, że feminizm dopuszcza nie tylko to, co popularne, ale również cielesne w sztuce. Obie kategorie znajdują swoje spełnienie na blogach. To pełna konstrukcja kobiecości w sieci, która dopuszcza to, co dotąd pozostawało ukryte w podziemiu. Kobiecy dyskurs, kobieca przestrzeń – jakkolwiek pojmowana ze względu na płeć użytkowników – pozwala na niezwykłe przekształcenie figury włóczęgi w sztuce. Blogi zrodziły jej nową odmianę – włóczęgą jest kobieta – czytelniczka – flaneurka - dandyska – obca. Paradygmat modernistyczny uległ załamaniu.

Niektórym z nas blogi starczają za magazyny. Ich lektura połączona jest z niesłabnącą przyjemnością, poczuciem reklamowej świeżości, nasycenia, erotyki, cielesnej pełni. Między wyzwaniem, hedonizmem a uwiedzeniem, gdzieś tutaj przebiega linia ich odbioru. Publiczność lubi blogi, tak jak lubi historie na swój temat. Perspektywa kultury masowej prowokuje i podporządkowuje sobie publiczność, feminizuje ją i utrzymuje w stanie erotycznej zależności. Bo blogi to znikanie, rozpraszanie i korzystanie z przywileju cyklu. Te narcystyczne, wyrafinowane i cyniczne magazyny romansują z masami. W ujęciu Kopcewicz zaś czytelnicy, odbiorcy, wędrowcy, masy reprezentują całkowicie odmienny wariant monoseksualności – lesbizm (Kopcewicz, 107) A zatem raj dla kobiet?

Blogi komunikują to, co ludzie. Mówią nam o codziennym rozpadzie, rozkładzie, rozmnożeniu i wymarciu. Najczęściej są banalną rozprawą o niemal – życiu, płytkim, szybkim zapisem, pożarciem jakiegoś cytatu i czegoś mądrzejszego lub efektowniejszego z zewnątrz. Parodie, wycinki z gazet, strzępy, telewizyjny bełkot, fragmenty książek, tekstów piosenek, przepisy kulinarne. Choroba bardzo często stanowi w nich idealne podłoże do kreacji, twórczości, wyrażenia tego, co Sontag nazwała pewną formą autoekspresji. Najczęstszym zawołaniem redaktora bloga staje się hasło współczesnej kultury: czujesz to? Blog jest więc pamięcią zewnętrzną, listą codziennych obowiązków i postanowień wobec bliskich. W swojej praktycznej formie przypomina kuchenne urządzenie, lodówkę, w której zawsze można znaleźć coś zostawionego na potem, niedojedzonego, zmrożonego. Blog jest obietnicą świeżości, jest przywołaniem czegoś jak Fotografia.

Przywrócić do życia codzienność. Wędrówka po blogach to ciągłe zaczynanie od nowa, potwierdzanie własnej tożsamości, która opiera się na mistyfikacji i pragnieniach. Jest kreacją w każdym calu. Projektami na dziś. Rolę poznawczą pełni w nich ciało, które w naszych czasach odgrywa jeszcze większą rolę niż przedtem. Ciało i jego atrybuty na blogach, zdjęcia, szablony, księga gości, wpisy, liczba notek na stronie, to wszystko stanowi ponowoczesne wcielenie naszego ja. Przestrzeń sprywatyzowaną, premutowaną, poszatkowaną, poddaną naświetlaniu.

Codzienność na blogach przeżywana jest z coraz większym blaskiem (jak w serialach), każdy może stać się tu bohaterem (jak w kwizach), nic nie dzieje się z trudem, wszystkim rządzi przypadek percepcji (jak w TV). W każdej chwili można tu również popełnić samobójstwo, czyli skasować bloga i zacząć wszystko od nowa. Nowe wcielenie, nowy wygląd.

Blog to zwykłe marzenie o nieśmiertelności i sławie. Upiększanie, dekorowanie własnych nagrobków nabiera tutaj szczególnej mocy. Wynika z apoteozy indywidualizmu i przekonania do własnych racji. Szczególna przestrzeń, w jakiej sytuują się blogi, wpływ publiczności i interakcja, odbierają im prawo do zachowania seksualności. Jest ona raczej wariantem wypowiedzi, stylem, wypadkową, spełnieniem marzeń i oczekiwań. Jest w tym wiele z seksualnej utopii Lascha, otwarcie dla każdego w geście absolutnej wymiany. Blog to widok, brak hamulców i zasłon. Przekaz wyraźny, przeźroczysty i szczegółowy. Pewną namiastkę tego wszystkiego odnajdziemy dziś tylko w Japonii. Kultura Otaku, Idoru, kawaii. Teflonowych idolek i agresywnych mścicielek.

Agnieszka Kłos

Bibliografia:

R. Ascott, From Appearance to Apparition: Communication and Culture in the Cybersphere, w: “Leonardo Electronic Almanac” nr 10, 1993

R. Barthes, Światło obrazu, Warszawa 1995

J. Baudrillard, L`echange symbolique et la mort, Paris 1976

J. Baudrillard, Postmodern Culture, London and Sydney 1985

J. Derrida, L`ecriture et la difference, Paris 1967

G. Dziamski, Awangarda po awangardzie, Poznań 1995

W. Godzic, Humanista w cyberprzestrzeni, Kraków 1999

L. Kopcewicz, Polityka interpretacji rzeczywistości w: „Kultura Współczesna”, nr 2-3, 2001

Ch. Lasch, The Culture of Narcissism, American Life in an Age of Diminishing Expectations, New York 1978

P. Lejeune, Wariacje na temat pewnego paktu, Kraków 2001

A. Nacher, Cyfrowa tożsamość Gender w (polskiej) cyberprzestrzeni w: Gender – Kultura – Społeczeństwo, Kraków 2002

S. Sontag, Choroba jako metafora, Warszawa 1987 W. Godzic, Humanista w cyberprzestrzeni, Kraków 1999

Artykuł pochodzi z kwartalnika „Rita Baum” nr 10 (2006)

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
EPISTEMOLOGIA PLOTKI
WWW.CODZIENNOŚĆ.PL
CZARODZIEJ MIYAZAKI

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt