Witryna Czasopism.pl

nr 3 (156)
z dnia 22 stycznia 2006
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

PAPIESKA „POSŁUGA MYŚLENIA”

Od „papieskiego tygodnia” minęło już dziewięć miesięcy i bliżej nam do rocznicy tego smutnego wydarzenia niż do dnia, kiedy wspólnie gromadziliśmy się na czuwaniu w akcie niezgody na jego śmierć. Po opadnięciu pierwszych emocji zaproponowano nam wielokanałowe rozważanie myśli oraz czynów polskiego papieża, a równolegle uruchomiono popyt na pamiątki jego pontyfikatu. Przesyconych tą tematyką trudno będzie namówić do lektury styczniowego numeru „Znaku” (1/2006) poświęconego zamkniętej już historii Kościoła Jana Pawła II oraz rodzącemu się Kościołowi Benedykta XVI.

Redaktorzy krakowskiego miesięcznika swój wybór motywują pragnieniem kontynuacji papieskiej „posługi myślenia”, rozumianej jako podjęcie dialogu z jego myślą. Zmarły papież nie przestał być nauczycielem i przewodnikiem, ale osierocony przez niego Kościół musi „zacząć żyć bez niego. Albo raczej z nim, lecz inaczej: w tajemnicy obcowania świętych”, jak pisze w artykule Po Papieżu Janusz Poniewierski, który definiuje wraz z księdzem Tomaszem Węcławskim aktualne zadania polskich katolików: mamy wierzyć, pamiętać, wybaczać, przyjmować, dziękować, dawać oraz iść.

Częściowe wytłumaczenie tych pojęć zawiera rozmowa przeprowadzona przez redaktora „Znaku” ze znakomitymi rozmówcami – teologami i historykami Kościoła oraz publicystką Haliną Bortnowską. Na pytanie o czyn, słowo lub gest, które pozwalają mówić o wielkości Jana Pawła II, goście odpowiadają bardzo odmiennie. Wymieniają akty pokutne na czele z prośbą o wybaczenie katolikom grzechów wobec narodu żydowskiego – prośbą włożoną przez papieża w szczelinę jerozolimskiej Ściany Płaczu, oraz papieskie listy, przykładowo Salvifici Doloris poświęcony cierpieniu. Istotnym ich dopełnieniem były gesty Jana Pawła II wyrażające skruchę Kościoła z powodu jego historycznych aktów egocentryzmu i pychy wobec innych wyznań. W epoce obrazu mają one szczególne znaczenie – przekaz telewizyjny tak silnie je zwielokrotnił, że stały się ikonami.

Wartość gestów w rodzaju wizyty w synagodze, wzięcia na ręce małego dziecka lub ucałowania narkomana chorego na AIDS leży jednak w unaocznionym przez nie papieskim antropocentryzmie. Obok pracy, teologii ciała, wolności oraz wiary postrzeganej jako sposób bytowania człowieka stanowi on kolejne zagadnienie dyskutowane w rozmowie Janusza Poniewierskiego z gośćmi „Znaku”. Szczególnie cenne wydają mi się jednak krytyczne uwagi zgłaszane przez rozmówców w odpowiedzi na pytanie o cienie pontyfikatu Jana Pawła II, wśród których znalazły się centralizacja w Kościele, zahamowanie jego wewnętrznego dialogu oraz katolicki autorytaryzm. „Jan Paweł II pozostawił po sobie nasz Kościół bardziej powszechny i ekumeniczny, bardziej ewangeliczny, a więc także bardziej wiarygodny”, zauważa ksiądz Michał Czajkowski. Zgłasza on jednak dalej potrzebę odchodzenia od kościelnej pompy oraz podaje w wątpliwość „wszechwiedzę” i odpowiedzi Kościoła na palące problemy współczesności. „Należy liczyć się z narosłymi tradycjami, ale poprzez nie odważnie sięgać do początków, do ubogiego Jezusa z Nazaretu”, dodaje ksiądz Czajkowski. Trudno niestety zaprzeczyć, że nasz sposób przeżywania „papieskiego kwietnia” świadczył o niezrozumieniu postulatu zgłoszonego tu przez teologa – w tamtym „świętym czasie” tygodnia żałoby po śmierci Jana Pawła II osoba papieża zasłoniła nam postać Chrystusa.

Krytykę przeprowadzoną z pozycji teologa mogą wzbudzić także inne papieskie działania Karola Wojtyły, o czym przekonamy się z rozmowy Janusza Poniewierskiego z księdzem Tomaszem Węcławskim. Po zauważeniu, że ten pontyfikat stanowi źródło inspiracji dla rozważań teologicznych nad całościowym ujęciem wiary człowieka postawionego wobec współczesnych zagadnień społecznych, rozmówca „Znaku” podkreśla znamienne dla teologa papieskie „słabości”. Świadomy znaczenia uczestnictwa bezpośredniego Jan Paweł II nie skupiał się na tworzeniu dokumentów – raczej był, niż wydawał decyzje. Te ostatnie, już udokumentowane, swoją formą często nie przypominały stylu polskiego papieża i zdradzały udział w ich kształtowaniu papieskich doradców. Jan Paweł II „stał się powszechnym pasterzem dzięki sile swojej osobowości i przez sposób wykonywania posługi Piotra, ale niestety nadal nie przez powszechnie akceptowane teologiczne rozwiązanie tego problemu”, podsumowuje ksiądz Węcławski. Trudno mi uciec od refleksji o nieprzystawaniu kryteriów atrakcyjności i skuteczności przekazu, które – wydawałoby się – na dobre zaakceptował współczesny świat. Na szczęście obok tego porządku doczesnego swoje miejsce znalazł też porządek filozoficzny, stając się ucieczką przed otaczającym nas dość powszechnie uproszczeniem, a nawet prostactwem umysłowym.

Krytyczny dialog z myślą papieża proponuje nam także Tadeusz Bartoś OP, autor artykułu Zrozumieć Jana Pawła II. Próba hermeneutyczna. Przywołana w tytule hermeneutyczna interpretacja odbywa się z inspiracji metodą Wirkungsgeschichte Hansa Georga Gadamera, która, jak przypomina dominikanin, „dla zrozumienia tekstu literackiego każe przyglądać się historii jego oddziaływania”. Zdaniem autora, podobną strategię można zastosować przy rozszyfrowywaniu znaczenia czynów, pism oraz oddziaływania polskiego papieża, szybko bowiem zyskały one autonomię, odrywając się na dobre od osoby. Kiedy prześledzimy krok po kroku działalność Jana Pawła II, niechybnie dostrzeżemy jego antropologiczne zainteresowanie człowiekiem oraz indywidualnym ludzkim doświadczeniem. Jego papieska nauka obfituje też w przykłady czerpane z bogactwa tradycji historycznej, w szczególności zaś rodzimej, polskiej. Istniało niebezpieczeństwo, powiedzą krytycy takiego nauczania, że silne przekonania papieża w kwestiach moralnych, etycznych oraz światopoglądowych nie pozwalały mu „wejść w buty” inaczej myślących. Jak pisze dalej Tadeusz Bartoś OP, brak dociekliwego pytania w teologii Jana Pawła II, które zastąpił pouczaniem, odpowiedzią, dążeniem do zamknięcia, zdefiniowaniem nieprzekraczalnych ram, prowadziło do bierności umysłowej wiernych Kościoła katolickiego, przyjmujących słowa i postać papieża za absolutnie doskonały model chrześcijanina. „Szczególna, jakże autentyczna, silna i godna podziwu duchowość papieża z Polski nie może być wzorem uniwersalnym. (…) Nie tyle bowiem w papieżu, lecz w nauce Jezusa życie chrześcijanina powinno szukać swych wzorów i oparcia”, podkreśla autor, zachęcając tym samym do własnego studiowania Ewangelii. Jan Paweł II powinien być inspiracją w tych poszukiwaniach, ale trud studiowania słów zapisanych przez ewangelistów pod wpływem świętego natchnienia pozostaje stale i niezmiennie sensem ludzkiej autonomii.

Autorzy styczniowego „Znaku” nie kwestionują ogromu pracy duchowej i intelektualnej zmarłego papieża. Ich krytycyzm wynika raczej z troski o nasze lekceważenie najważniejszej z jego nauk – zachęty do dialogowania. Zanikająca umiejętność prowadzenia rozmowy o sprawach ważnych ma przykre konsekwencje dla naszego życia społecznego, a im więcej czasu upływa, tym odleglejsza staje się potrzeba fermentu umysłowego. Aby to zmienić, trzeba uaktywnić wolę i zdobyć się na inicjatywę. Bo tak jak miłości nie buduje się na samych uczuciach, a właśnie na woli, o czym mówi profesor Anna Świderkówna w rozmowie o Maryi – matce Chrystusa oraz o roli kobiety w Kościele, tak prawdziwej wiary nie kształtuje się w postawie zdradzającej obojętność wobec świata.

Czytając kolejne numery miesięczników poświęconych dziedzictwu intelektualnemu i duchowemu Jana Pawła II, zawstydzam się i zdumiewam. Zawstydzam się własną niewiedzą, mimo że udaje mi się sukcesywnie nadrabiać braki. Zdumiewam zaś horyzontami myślowymi otwieranymi przede mną przez uczniów polskiego papieża. Śpieszmy się kochać ludzi i ich duchowe zaangażowanie. Tak szybko odchodzą, ale zostawiają nam tak wiele – do przemyślenia.

Beata Pieńkowska

Omawiane pisma: „Znak”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
felieton___Z DEDYKACJĄ DLA MIŁOŚNIKÓW MLEKA SKONDENSOWANEGO (W TUBCE)
OFFOWA SIEĆ FILMOWA
felieton ___WIDZIAŁEM SMUTNĄ WAJDY TWARZ

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt