Witryna Czasopism.pl

Nr 9 (126)
z dnia 22 marca 2005
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

PANNA R. NA LODOWYCH NARTACH WODNYCH

Okładka pisma nie od razu kojarzy się z tym, o czym chcę opowiedzieć, chyba żeby nagą postać odjeżdżającą w dal na lodowych nartach wodnych potraktować jako pannę R., która wypina się na nas – widzów/czytelników. Panna R. byłaby Rzeczywistością, a gest wypinania się sygnalizowałby odwracanie dotychczasowych relacji. Taki klucz interpretacyjny przyszedł mi do głowy, kiedy kartkowałam najświeższy numer [1 (61) 2005] pisma „Exit”. Skąd takie skojarzenie? Co takiego przeczytałam?

Zacznę od końca. Większość tekstów „Exitu” to dwukolumnowe wypowiedzi poświęcone artyście, niedawno zaprezentowanej wystawie, zjawisku czy wydarzeniu. Owe dwie kolumny tekstu i znajdujące się na dwóch sąsiednich stronach fotograficzne reprodukcje wybranych prac artystycznych to dobra okazja do tego, by poobcować ze sztuką: poczytać o niej, pooglądać ją i pomyśleć o tym, o czym opowiada, ostatecznie zaś stworzyć własny tekst, będący wypadkową nałożonego na tekst artysty tekstu interpretatora, tekstu samego dzieła oraz naszych sądów. A zatem zaczynam:

Małgorzata Dawidek-Gryglicka, autorka, a zarazem jedna z bohaterek artykułu www.kalucki.freeart.pl przekonuje: „[…] ważną wartością obecną […] podczas tej ekspozycji [wystawa prac młodych artystów skupionych wokół prof. Jerzego Kałuckiego – A.K.] jest zachowanie ciekawości świata, chęć wejścia z nim w interakcję i prawdziwość naszych o nim przekazów”. Wystawa, której poświęcony jest tekst, została zaprezentowana w Galerii Arsenał w Białymstoku i tak się składa, że miałam okazję ją obejrzeć. Istotnie, młodzi twórcy ujawnili ciekawość świata, mogli się nawet przekonać, co znaczy wejść z nim w interakcję. Ekspozycji towarzyszył bowiem przykry incydent dewastacji jednego z dzieł – niezadowolony z wymowy dzieła widz (bodajże miejscowy radny) z wściekłością zaczął po nim mazać długopisem. Artysta powinien być zadowolony – instalacja nie pozostawiła widza obojętnym. Można nawet powiedzieć, że przypadek ten pozwala uświadomić sobie charakter i nastawienie sztuki współczesnej, która nie tyle ma zaspokajać potrzeby estetyczne, co raczej wywoływać żywe reakcje.

Czy jednak zapomniano już o kategorii piękna, czy sztuka współczesna tylko angażuje (się) społecznie? Może odpowiedzią będzie tekst Joanny Turowicz Triumfalny powrót piękna, w którym autorka, zainspirowana wystawą Piękno, czyli efekty malarskie pokazywaną w galerii bielskiego BWA, zastanawia się, „[…] skąd ten dzisiejszy wzrost zainteresowania wieloznaczną kategorią piękna?”. „A może – kontynuuje myśl – to objaw głębszych kulturowych procesów, o których pisał Wolfgang Welsch, takich, jak ekspansja procesów estetyzacji? […]. Rzeczywistość, przekazywana i kształtowana przede wszystkim przez wizualne media, podlega głębokim procesom odrzeczywistnienia i estetyzacji. Dzisiaj realność staje się hipperrealnością, konstruktem estetycznym, który można kadrować, skracać i kondensować tak, by można było doświadczać mocniej, intensywniej, dziwniej, piękniej”. Słowa te są krytycznym odczytaniem wystawy, na której zostały zebrane prace znanych polskich artystek, takich jak Anna Baumgart, Agata Bogacka czy Jadwiga Sawicka. Fotograficzny zapis wybranych dzieł potwierdza, że piękno jest dziś raczej słowem, czy lepiej powiedzieć pojęciem, które wywołuje różnorodne skojarzenia, często niezgodne z pierwotnym znaczeniem piękna jako kategorii estetycznej. To, co nam się wydaje piękne, w innych będzie budziło niesmak i na odwrót. Dla jednych okładkowa piękność będzie kiczowatym obrazkiem, dla innych trafnym (pięknym) ujęciem tematu. Skoro wywołałam wizerunek z okładki, trzeba dodać, że jest to jedna z prac grupy Łódź Kaliska, o której pisze Krzysztof Jurecki (Łódź Kaliska. Prawdziwa historia?). Łatwo się zorientować po reprodukowanych pracach, że Łódź Kaliska częściej się prezentuje rozebrana niż ubrana. Czego ta golizna jest wyrazem, możemy wymyślać sobie sami, pewne jest, że grupa wykorzystuje ją jako jedno z narzędzi w swoich zwariowanych artystycznych zabawach.

Z jednej strony golizna, z drugiej – prawie, bo trzeba przerzucić kilka kartek – strój jako metafora ludzkiej kondycji, czyli relacja z wystawy Ewy Kai Bez oddechu pióra Agnieszki Kulazińskiej (Druga skóra). „Na wystawie w Galerii Manhattan artystka zestawiła obiekty – używane ubrania zatopione w żelu ze zdjęciami przedstawiającymi ją samą, powoli, swobodnie, swobodnie tonącą, zanurzającą się w wodzie. Prace te zatytułowane były »Bez oddechu«. Taki sam tytuł nosiła cała wystawa. Co oznacza to wyrażenie? Z jednej strony, opisuje sytuację ubrań pozbawionych oddechu, człowieka, życia, pustych, niemych. Z drugiej, mówi o współczesnym po-nowoczesnym człowieku. Żyjącym w kurczącym się świecie, pozbawionym tożsamości, autorytetów, pewników, w którym wszystko jest płynne. Jednostka zależna jest w nim procesów globalizacji, uniformizacji, uwikłana w trybiki gospodarki światowej. Zastępuje ją masa zunifikowana, anonimowa” – interpretuje Kulazińska.

Przywołałam tylko wybrane artykuły. Zachęcam do zapoznania się z całym ostatnim numerem „Exitu”, a tym samym do spotkania z panną R., która raczej nie wypina się na nas, tylko podąża w obranym przez siebie kierunku.

Agnieszka Kozłowska

Omawiane pisma: „Exit”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
Rachunek po katastrofie
Literatura – duch fartowny czy hartowny?
NA CO CHORUJE POLSKA KRYTYKA?

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt