Witryna Czasopism.pl

nr 5 (231)
z dnia 5 marca 2009
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

SŁAWOMIR BRZOZOWSKI?

Odnoszę wrażenie, że do wyboru tematyki goszczącej w numerze 4 (230) 2008 „Dekady Literackiej” przyłożył rękę Sławomir Sierakowski. W zeszłym roku w Wydawnictwie Krytyki Politycznej ukazały się dwie książki Stanisława Brzozowskiego, patrona REDakcji: Głosy wśród nocy. Studia nad przesileniem romantycznym kultury europejskiej oraz powieść Płomienie, otwierająca serię o znamiennej nazwie „Kanon”. W wielu gazetach, czasopismach oraz w klubach „Krytyki Politycznej” trwały ostatnio liczne dyskusje na temat autora i jego świeżo wydanych dzieł. Płomienie czytano w radiu, a kwartalnik z Chmielnej rozpisał konkurs dla młodzieży na esej. Wszystko to miało miejsce w niemalże setną rocznicę „sądu obywatelskiego”, który niechybnie przyczynił się do przedwczesnego odejścia jednego z najciekawszych polskich myślicieli przełomu XIX i XX wieku. Echo wyżej wymienionych wydarzeń odnajdujemy przede wszystkim w rozpoczynającej „Dekadę Literacką” rozmowie redakcyjnej zatytułowanej Głos Brzozowskiego, w której dodano znak zapytania do zdania ogłoszonego urbi et orbi przez Sierakowskiego („Brzozowski jest naszym współczesnym”).

Zdaniem Sierakowskiego Brzozowski sprzeciwił się dwóm tendencjom dominującym na początku XX wieku, łudząco przypominającym czasy obecne: historycyzmowi, którego współczesnym odpowiednikiem jest relatywizm, oraz modernistycznemu eklektyzmowi, zastąpionemu przez postmodernistyczny pluralizm. Zamiast tego zaproponował on „filozofię pracy”, to jest ideę czynu zbiorowego, co koresponduje z przekonaniem, iż świat współczesny nie jest zrobiony, lecz trzeba go wręcz permanentnie stwarzać. W opinii Brzozowskiego warstwy wykształcone nie mogą jedynie biernie akceptować zastanego status quo, lecz powinny zaangażować się w sprawy społeczne. Podobnie uważa Sierakowski. Kolejnym wątkiem charakterystycznym dla redaktora „Krytyki Politycznej” jest nawiązanie do postsekularyzmu, pod którym podpisują się intelektualni liderzy nowej lewicy: Alan Badiou i Slavoj Žižek (ich pisma tłumaczone na język polski ukazywały się dotąd najczęściej w przywołanym już wydawnictwie z Chmielnej), polegającego między innymi na rehabilitacji aktu wiary, co niewątpliwie wywołuje skojarzenia z domniemanym nawróceniem Brzozowskiego-krytyka literackiego.

W dwudziestoleciu międzywojennym o Brzozowskiego spierali się faszyści i socjaliści (stąd określenie „polski Sorel”), a po drugiej wojnie światowej pisali o nim wybitni polscy intelektualiści, między innymi: Gustaw Herling-Grudziński, Czesław Miłosz, Andrzej Walicki. Brzozowski doczekał się również licznych kontynuatorów i naśladowców, o których informuje Maciej Urbanowski w tekście Brzozowski i powojenna krytyka literacka (uwagi wstępne). Popularność autora Krytyki i życia wynika z następujących walorów jego pism: emocjonalności i żarliwości („autor filozoficznych wzruszeń” to godne powtórzenia określenie Karola Irzykowskiego), zdumiewającej erudycji, „absolutyzmu moralnego” oraz wrogiego stosunku do samozadowolenia. Wreszcie Brzozowski jest mistrzem polemiki (jego spory z Miriamem i Sienkiewiczem przeszły do historii polskiej literatury), reprezentującym idealistyczną młodość w starciu ze statecznymi i uznanymi autorami.

Czy można byłoby go uznać również za antidotum na postmodernizm? Czy zaproponowane przez redaktora „KP” schematy interpretacyjne nie grzeszą powierzchownością? Zwróćmy uwagę na dyskusję polskiego Sorela z postacią nietraktowaną obecnie zbyt poważnie, a mianowicie z Miriamem, który z perspektywy czasu okazał się o wiele wnikliwszym obserwatorem relacji zachodzącej pomiędzy kulturą wysoką a demokracją, wyzbytym złudzeń o kulturotwórczej mocy wyzwolonych proletariuszy. Polemika ta uzmysławia różnicę pomiędzy współczesną, wesołkowatą „kulturą wyczerpania” a modernistycznym, pełnym powagi i patosu eklektyzmem założyciela „Chimery” (Teresa Walas, Dwie diatryby Brzozowskiego – po stu latach).

Z zainteresowaniem przeczytałem tekst Adama Puchejdy (Kłopot z Brzozowskim. Na marginesie lektury Pamiętnika Stanisława Brzozowskiego), pytającego o aktualność niektórych recept autora Legendy Młodej Polski. Anachroniczne wydają się zdaniem Puchejdy wypowiedzi na temat roli inteligencji, gdyż w demokratycznym i niepodległym państwie funkcję tak zwanej „głowy społeczeństwa” powinny przyjąć powołane do tego instytucje, a nie pospolite ruszenie intelektualistów. Puchejda krytycznie patrzy na jeszcze jedną idée fixe Brzozowskiego, czyli na pomysł zorganizowania „strajku generalnego”, który zakłada najpełniejszą realizację jednostkowej wolności poprzez całkowite zespolenie się ze zbiorowością; takie ujęcie wyraźnie kłóci się ze współczesnymi wyobrażeniami na temat praw jednostki.

Redaktorzy krakowskiego periodyku nie prześcigali się w układaniu peanów ku czci szacownego autora. Nie oznacza to jednak, że nie dostrzegli w jego pisarstwie nowych, dotąd niedocenionych walorów. Tak przynajmniej rozumiem szkic Wojciecha Gruchały na temat niedokończonej Książki o starej kobiecie, która nie tylko pozwoliła przekroczyć możliwości polifonicznej powieści wzorowanej na Dostojewskim, lecz również pokazała bardziej kobiece oblicze tego wręcz wojowniczo nastawionego do świata pisarza. Brzozowski kobiecy? Raczej księżycowy, świecący światłem odbitym, potrzebującym do myślenia autorytetów i przeciwników – permanentny heretyk. Nic więc dziwnego, że Gombrowicz napisał o nim w Dzienniku, iż mimo zapisania wielu stron nie pozostawił po sobie żadnego dzieła.

Na zakończenie pozwolę sobie na małą uwagę teologiczną. Podobno pytanie, zapytywanie, czyli czynność, którą w języku łacińskim określa się słowem questio, jest lepszą formą mówienia o tajemnicach wiary niż kategoryczne twierdzenie. To ostatnie przeważnie wskazuje na doktrynerstwo. Nie twierdzę, że zrozumienie Brzozowskiego wymaga jakiegoś aktu wiary. Twierdzę jedynie, że omawiana przeze mnie publikacja o wiele lepiej przysłuży się pamięci o Brzozowskim niż niejedno płomienne przedsięwzięcie „KP”.

Michał Wróblewski

Omawiane pisma: „Dekada Literacka”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
POWOLI DO PRZODU
BYĆ JAK RZYMSKI ŻOŁDAK (A IMIĘ MOJE LEGION)
RUINY PEERELU

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt