– „Dialog” –
Wirtualną wędrówkę przez pisma teatralne wydawane w Polsce rozpoczynam od „Dialogu” (nr 10/2001). Jest to miesięcznik, który ukazuje się praktycznie bez przerwy od 1956 roku. W artykule programowym pisma czytamy: „Będziemy drukowali sztuki współczesne - polskie i obce - nowele filmowe, słuchowiska radiowe, libretta operowe, utwory różnego kalibru ideowego i artystycznego - i będziemy je krytykowali, opierając się na konkretach. W krytyce będziemy rozwijali szeroki wachlarz opinii”. I tak też się stało. Po blisko 50 latach „Dialog” ani na chwilę nie podaje się presji, gwałtowności współczesnego rynku medialnego. Redakcja z godną podziwu solidnością co miesiąc przygotowuje obszerny zeszyt. Kiedy przed rokiem ukazała się książka Richarda Schechnera Przyszłość rytuału wydawało mi się, że przeszła prawie bez echa. Celebrowali ją w wąskim gronie jedynie koneserzy. A tu niepostrzeżenie Paweł Goźliński pisze artykuł Schechner - rytuał czy moralność?. Tytuł sugeruje polemikę. Schechner w swej książce jednym zdaniem niszczy trwającą dwa tysiące lat tradycję metafory theatrum mundi, stwierdzając że banalizuje sztukę i życie codzienne. Co oferuje w zamian? Oczywiście rytuał, który widzi w każdej dziedzinie ludzkiej aktywności: w przedstawieniach teatralnych, w rozbieraniu muru berlińskiego, w święcie młodzieży na placu Tian'anmen w 1989 roku, w ramlili ramagarskiej oraz w meczach Pucharu Świata. Goźliński stara się udowodnić, że pogańskie widzenie świata jako sceny jest prostym i szczerym określeniem miejsca człowieka we wszechświecie. Przy czym wytacza przeciwko Schechnerowi działa dużego kalibru, zaczynając od cytatu z Listu świętego Pawła do Koryntian, a kończąc na Imago Dei w człowieku. Jasność i precyzja wywodu zgubiła się w przywoływanych odniesieniach. Goźliński jest autorem o dużym doświadczeniu i jego teksty nie raz błyszczały od erudycyjnych zakrętasów. Ale zawsze charakteryzował go umiar i precyzja. Pojęcie rytuału u amerykańskiego teatrologa jest nie do końca jasne. Dlatego wydaje mi się, że ostrze krytyki należało wymierzyć prosto i celnie w mgławicę znaczeniową, w której Schechner lekko sam się zagubił.
Ale z pomocą Goźlińskiemu i Schechnerowi przyszedł autor sąsiadującego tekstu: Jacek Jan Pawlik SVD Lalka: scedowane człowieczeństwo. Punktem startowym prowadzonych rozważań, jest piłka do siatkówki o imieniu Wilson, która stała się jednym z bohaterów filmu Roberta Zameckisa Poza światem. Główną postacią obrazu jest rozbitek na bezludnej wyspie - Chuck Noland, który z resztek niepotrzebnych w takiej sytuacji rzeczy stwarza sobie towarzysza niedoli. Pawlik rozpoczyna grę z teoriami teatru i rytuału. Pokazuje prosto i zwięźle podstawową różnicę, o jakiej powinniśmy mówić. W obrzędzie mamy do czynienia z przenikaniem się sacrum i profanum. Publiczność jest aktywnym uczestnikiem zdarzeń, których wiarygodności nie podważa. W teatrze jest duża sfera umowności. Istnieje kurtyna, która oddziela widzów od świata fikcji. Nawet jeżeli mamy do czynienia z teatrem awangardowym, to jednak podział na dwie strefy nie zostaje zatracony. I najważniejsze: jest aktor, który nigdy nie pozwoli zawładnąć sobą przez jakieś tajemne moce, rozumie co robi i może kontrolować swoją grę.
Po jasno określonym polu rozważań Pawlik wprowadza lalkę jako element widowiska kulturowego. Kim ona jest? Może to jest tylko manekin, uczestnik obrzędów i teatralnych widowisk, byt pośredni? Przenikliwie opisuje lalkę Unil, która dla ludu Basari jest znakiem człowieka umarłego. Jej wędrówka utożsamiana jest z duszą zmarłego, a ona sama staje się jego własnym wizerunkiem zamkniętym w umownym znaku. I znowu pojawia się piłka Wilson. Dla Pawlika jest to po prostu: „wykorzystanie antropomorficznych przedmiotów w celu przezwyciężenia śmierci i odnowy życia”. To bardzo trafna konkluzja. Zabrakło mi w tych rozważaniach podjęcia problemu kreacji żywego fantomu ludzkiego, który w widowiskach współczesnych twórców teatralnych jest bytem odmiennym od lalki i odmiennym od istnienia aktora na scenie. No, ale może to początek zupełnie innych dociekań…
W październikowym „Dialogu” pojawia się jeszcze jedna piłka - lejtmotyw całego numeru. Jeżeli tyle mówiliśmy o rytuale, to nie mogło oczywiście zabraknąć piłki nożnej. Pojawia się ona w dwóch odsłonach. W drukowanej sztuce Stanisława Bieniasza Transfer oraz w felietonie Wojciecha Majchereka Wyznania nieuleczalnego kibica piłkarskiego. Pamiętam przypadkowo spotkanego parę lat temu gdzieś w świecie Włocha, który ucieszył się, że poznał Polaka. Krzyczał: „Zibi Boniek”, a dopiero potem dodał: „Papa”. Możemy przyjąć, że amok piłkarski zaczął się w roku 1863 w Anglii, kiedy to powstał pierwszy związek piłkarski. Wiek XX to okres narastającej fali szaleństwa. Dla bohaterów Bieniasza futbol to sposób na życie, ale też sposób na ucieczkę od realnego życia. Dla Majcherka piłka jest pociągającym narkotykiem. Autor rozpoczyna swój zgrabny tekst od przywołania wyjazdów krytyków-jurorów konkursu na najlepszą inscenizację polskiej sztuki współczesnej. W gronie tuzów analizowano oglądane mecze, formę poszczególnych piłkarzy etc. Widać piłka spowodowała trwałe odurzenie, bowiem krytycy zapomnieli, że w ich towarzystwie była kobieta, która stała się widzem omawianych rozgrywek na trasach pociągowo-samochodowych całej Polski. Narkotyki jak wiadomo bywają niebezpieczne…
wersja do wydrukowania
- zobacz w najnowszym wydaniu:
- Może się zacznie robić ciekawie…
- Ukąszenie popowe
- Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
- „Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
- Rokendrol w państwie pop
- KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
- POTOP POP-PAPKI
- WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
- Czas kanibalów
- Przystanek „Paryż”
- Spodziewane niespodzianki
- Złudny i niebezpieczny
- Faszyzm czai się wszędzie
- OD KOŃCA DO POCZĄTKU
- O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
- Dreptanie wokół czerwonej zmory
- Rozkoszne życie chełbi
- Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
- Zielono mi
- Roczniki siedemdziesiąte?
- O potrzebie rastryzmu
- Sen o Gombrowiczu
- Pozytywnie
- Manewry z dźwiękami
- Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
- Co tam, panie, na Litwie?
- Literatura – duch fartowny czy hartowny?
- Nostalgiczne klimaty
- Wyostrzony apetyt
- Szanujmy wspomnienia
- Papier kontra ekran
- Nie zagłaskać poety
- Papier czy sieć?
- Rutynowe działania pism fotograficznych
- Papiery wartościowe
- Kolesiowatość
- MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
- Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
- Zimowa trzynastka
- Popkultura, ta chimeryczna pani
- Patron – mistrz – nauczyciel?
- Rita kontra Diana
- Słodko-gorzkie „Kino”
- O produkcji mód
- Gorące problemy
- GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
- Bigos „Kresowy”
- W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
- KRAJOBRAZ MIEJSKI
- Z DOLNEJ PÓŁKI
- KINO POFESTIWALOWE
- MATERIALNOŚĆ MEBLI
- ŹLE JEST…
- NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
- MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
- WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
- JAZZ NIE ZNA GRANIC
- WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
- KINO I NOWE MEDIA
- PO STRONIE WYOBRAŹNI
- AMERYKAŃSKIE PSYCHO
- CZEKAJĄC NA PAPKINA
- MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
- SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
- IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
- MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
- CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
- MAŁA, UNIWERSALNA
- Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
- ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
- TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
- NASZE ULICE
- Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
- KRAJOBRAZ PO GDYNI
- O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
- KOMPUTER DO PODUSZKI?
- NA USŁUGACH CIAŁA
- WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
- PARADA STAROŚCI
- INKOWIE A SPRAWA POLSKA
- CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
- POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
- 2002 W KINIE
- GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
- Widoki z pokoju Morettiego
- NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
- CZAR BOLLYWOODU
- ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
- NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
- W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
- GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
- WYRODNE DZIECI BACONA
- CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
- BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
- MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
- O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
- JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
- ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
- DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
- PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
- ANTENOWE SZUMY NOWE
- BOOM NA ALBUM
- O BŁAZNACH I PAJACACH
- EKSPRESJA W OPRESJI
- BARIERY DO POKONANIA
- UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
- NATURA WYNATURZEŃ
- ZABAWNA PRZEMOC
- DLATEGO RPG
- WIEKI ALTERNATYWNE
- CZARODZIEJ MIYAZAKI
- DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
- WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
- MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
- BO INACZEJ NIE UMI…
- PORTRET BEZ TWARZY
- BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
- MODLITWA O KASKE
- ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
- CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
- OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
- TORUŃSCY IMIGRANCI
- OFFOWA SIEĆ FILMOWA
- BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
- Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
- KONFERANSJERKA
- CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
- BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
- GRY WOJENNE
- WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
- ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
- MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
- DEMONTAŻ ATRAKCJI
- POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
- W CIENIU ZŁOTYCH PALM
- 3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
- WSZYSCY Z HRABALA
- NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
- FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
- MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
- ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
- ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
- CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
- DALEKO OD NORMALNOŚCI
- NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
- ŁYDKA ACHILLESA
- DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
- LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
- PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
- KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
- KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
- PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
- CZAS GROZY
- KOMU CYFRA?
- APIAT’ KRYTYKA
- NASZA MM
- UWIERZCIE W LITERATURĘ!
- W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
- ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
- FRAZY Z „FRAZY”
- TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
- UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
- WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
- IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
- NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
- I FOTOGRAFIA LECZY
- STANY W PASKI
- MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
- POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
- CZACHA DYMI...
- DYSKRETNY UROK AZJI
- PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
- FORUM CZESKIEGO JAZZU
- NADAL BARDZO POTRZEBNE!
- KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
- PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
- DEKALOG NA BIS
- SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
- WYBIJA PÓŁNOC?
- A PO KAWIE SADDAM
- TRZECIE OKO
- ANGLIA JEST WYSPĄ!
- CO W ZDROWYM CIELE
- CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
- PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
- SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
- PASJA
- KOGO MASUJĄ MEDIA?
- DWAJ PANOWIE A.
- NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
- ULEGANIE NA WEZWANIE
- BERLIN PO MURZE
- I WCZORAJ, I DZIŚ
- MOJE MIASTO, A W NIM...
- WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
- TYLKO DLA PAŃ?
- TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
- NIE TAKIE POPULARNE?
- FOTOGRAF I FILOZOF
- MODNIE SEKSUALNA RITA
- KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
- MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
- POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
- NARODZINY SZPIEGOSTWA
- ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
- NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
- „KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
- MADE IN CHINA
- Proza pedagogicznych powikłań
- „NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
- MY, KOLABORANCI
- zobacz w poprzednich wydaniach:
- MADE IN CHINA
- BO INACZEJ NIE UMI…
- MATERIALNOŚĆ MEBLI
|
|