Nr 26 (73)
z dnia 22 września 2003
powrót do wydania bieżącego
 
  przegląd prasy       
   

DALEKO OD NORMALNOŚCI
     
   

     Kobietę może zrozumieć tylko inna kobieta. Stereotyp? Zgodnie z nim należałoby przypuszczać, że dobry film o kobiecie może nakręcić wyłącznie kobieta –reżyser. Okazuje się jednak, że liczących się w branży (nie myślę o kinie niezależnym) kobiet jest ciągle mało – Jane Campion czy Agnieszka Holland to te najbardziej znane. Zresztą obie panie poza płcią mało łączy – o ile bowiem reżyserka z Antypodów konsekwentnie w filmach kreśli portrety dam, o tyle Polka odżegnuje się od feministycznych korzeni. Paradoksalnie najwięcej filmów o kobiecych bohaterkach robią mężczyźni, by wspomnieć chociażby Pedro Almodovara, uznawanego za najlepszego ich portrecistę. Takim kobiecym obrazem jest wchodzący na nasze ekrany Daleko od nieba Todda Haynesa, z Julianne Moore w roli głównej. Z tej właśnie okazji we wrześniowym „Kinie”, obok recenzji filmu pióra Ewy Mazierskiej (Pokusa uczucia), zamieszczony jest tekst Karoliny Kosińskiej przybliżający sylwetkę reżysera (Queer cinema i matematyka snu).
      Ów tekst jest okazją do bliższego poznania twórczości Todda Haynesa – według autorki najważniejszego współczesnego reżysera z kręgu queer cinema – w Polsce znanego głównie dzięki filmowi Idol (1998). Karolina Kosińska opowiada o początkach jego kariery, m.in. szkolnej etiudzie z 1985 roku pt. Assassins: a film concerning Rimbaud, w której pojawiają się cechy charakterystyczne dla późniejszej twórczości. Jedną z nich jest zatarcie granicy między przeszłością a teraźniejszością, prawdą – rozumianą jako wierność faktom – a fikcją: Rimbauda i Verlaine’a grają młodzi, współcześni chłopcy, którzy włóczą się po Paryżu wypisując sprayem bluźniercze hasła na murach, a w knajpkach piją absynt słuchając piosenek Iggy Popa. Drugą ważną cechą jest wykorzystywanie ikon popkultury, a do nich należą obaj poeci przeklęci. Kolejnym kontrowersyjnym filmem Haynesa była – powstała dwa lata później – biografia Karen Carpenter, zmarłej w 1983 roku wokalistki popularnego w latach 70. duetu The Carpenters. Niezwykłość filmu polegała na tym, że zagrały w nim lalki Barbie. Pomysł Haynesa polegał na zestawieniu choroby piosenkarki, anoreksji, z lansowanym patologicznym ideałem piękna reprezentowanym przez jasnowłosą lalkę, zestawieniu, które mogło mieć w sobie coś z ironicznego memento i swoistej terapii. Tak się jednak nie stało, gdyż rodzina i wytwórnia płytowa uznały film za obrazę pamięci gwiazdy i w efekcie jego rozpowszechnianie prawnie wstrzymano. W 1991 roku Haynes wygrał festiwal w Sundance nowelowym filmem Poison, inspirowanym tekstami Jeana Geneta. Ten obraz, będący pastiszem różnych gatunków filmowych i telewizyjnych, był reakcją reżysera na AIDS, a konkretnie – na nagonkę polityczno-społeczną, której ofiarami padli geje, postrzegani nie tylko jako grupa największego ryzyka, ale wręcz przyczyna pojawienia się choroby. Reżyser, również gej, sprzeciwia się podobnej argumentacji i wówczas już staje się, zdaniem krytyków, jednym z najważniejszych filmowców nurtu New Queer Cinema.
      Przy okazji Karolina Kosińska precyzuje termin queer cinema, który często traktowany jest jako synonim kina gejowskiego. Queer – w kontekście twórczości Haynesa – to kino robione z punktu widzenia mniejszości, grupy spychanej na margines z racji swojej płci, rasy, orientacji seksualnej. Queerowe jest to, co dalekie od sankcjonowanej społecznie normalności. Początki kariery reżysera przypadają na pierwszą dekadę pełnej paniki reakcji na AIDS i homofobii z nią związanej, stąd choroba jest często pojawiającą się metaforą. Tak dzieje się w pierwszej dużej produkcji Haynesa, filmie Safe, którego bohaterce, młodej Amerykance, życie upływa bezproblemowo do czasu, gdy zapada na dziwną chorobę – alergię na dobrodziejstwa cywilizacji w postaci detergentów, spalin, etc. Na przypadłość nie ma lekarstwa, bohaterka wpada w panikę izolując się od otoczenia. W efekcie trafia do specyficznego ośrodka leczenia, gdzie terapia polega na wmawianiu pacjentom, że sami są winni chorobie.
      Inność przekraczająca normy społeczne – to główny obiekt fascynacji Haynesa. Inność, która intryguje, ale i niepokoi – zarówno otoczenie, jak i tego, kto tę niezwykłość w sobie odkrywa. Jak twierdzi autorka tekstu, transgresja pozwala bohaterom Haynesa na odkrycie własnej tożsamości. Tak było w przypadku znanego i u nas Idola, którego fabuła oparta jest na dziennikarskim śledztwie mającym wyjaśnić tajemnicę zniknięcia glamrockowej gwiazdy, która dziesięć lat wcześniej, będąc u szczytu sławy, upozorowała na scenie własną śmierć. W postaci Briana Slade’a i jego estradowego wcielenia Maxwella Demona widziano Davida Bowie i jego sceniczne alter ego Ziggy’ego Stardusta, ale sam Haynes (uważający zresztą glamrock za jeden z najważniejszych fenomenów popkulturowych), odżegnywał się od robienia jakiejkolwiek biografii. Chodziło mu raczej o próbę oddania atmosfery tamtych czasów, zapis pamięci, a nie rekonstrukcję faktów. Bohater filmu, Brian Slade, tworząc swoje androgyniczne sceniczne wcielenie odnajduje siebie odrzucając purytański świat. Okazuje się jednak, że agresywny, normalny system społeczny jest silniejszy od jednostki, która zostaje ukarana. Tak też dzieje się z bohaterką ostatniego filmu. Ta opowieść o perfekcyjnej pani domu z lat 50. i jej uczuciu do czarnego ogrodnika jest hołdem złożonym Douglasowi Sirkowi, twórcy zaangażowanych melodramatów tamtej dekady i pokazuje, że za przekraczanie granic grozi kara, choć nagrodą jest samoświadomość.
      Kino Todda Haynesa dalekie jest od filmowej normalności, czyli głównego nurtu. Reżyser pełną garścią czerpie z zasobów popkultury mnożąc cytaty, aluzje, eksperymentuje z narracją, zderza efekty. Zaprzecza istnieniu obiektywnej prawdy, bo istnieją tylko fikcje, wizje, stąd też jego filmy są niejednoznaczne, niedopowiedziane. Widzowie zostają sprowokowani do szukania odpowiedzi, co zakłada wiarę reżysera w ich wrażliwość i intelekt – w dobie zalewu filmowym popcornem, gdy proste miesza się z prostackim, takie założenie to komplement. I wyzwanie.
     





wersja do wydrukowania

zobacz w najnowszym wydaniu:
Może się zacznie robić ciekawie…
Ukąszenie popowe
Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
„Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
Rokendrol w państwie pop
KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
POTOP POP-PAPKI
WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
Czas kanibalów
Przystanek „Paryż”
Spodziewane niespodzianki
Złudny i niebezpieczny
Faszyzm czai się wszędzie
OD KOŃCA DO POCZĄTKU
O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
Dreptanie wokół czerwonej zmory
Rozkoszne życie chełbi
Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
Zielono mi
Roczniki siedemdziesiąte?
Od rytuału do boiska piłkarskiego
O potrzebie rastryzmu
Sen o Gombrowiczu
Pozytywnie
Manewry z dźwiękami
Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
Co tam, panie, na Litwie?
Literatura – duch fartowny czy hartowny?
Nostalgiczne klimaty
Wyostrzony apetyt
Szanujmy wspomnienia
Papier kontra ekran
Nie zagłaskać poety
Papier czy sieć?
Rutynowe działania pism fotograficznych
Papiery wartościowe
Kolesiowatość
MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
Zimowa trzynastka
Popkultura, ta chimeryczna pani
Patron – mistrz – nauczyciel?
Rita kontra Diana
Słodko-gorzkie „Kino”
O produkcji mód
Gorące problemy
GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
Bigos „Kresowy”
W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
KRAJOBRAZ MIEJSKI
Z DOLNEJ PÓŁKI
KINO POFESTIWALOWE
MATERIALNOŚĆ MEBLI
ŹLE JEST…
NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
JAZZ NIE ZNA GRANIC
WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
KINO I NOWE MEDIA
PO STRONIE WYOBRAŹNI
AMERYKAŃSKIE PSYCHO
CZEKAJĄC NA PAPKINA
MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
MAŁA, UNIWERSALNA
Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
NASZE ULICE
Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
KRAJOBRAZ PO GDYNI
O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
KOMPUTER DO PODUSZKI?
NA USŁUGACH CIAŁA
WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
PARADA STAROŚCI
INKOWIE A SPRAWA POLSKA
CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
2002 W KINIE
GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
Widoki z pokoju Morettiego
NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
CZAR BOLLYWOODU
ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
WYRODNE DZIECI BACONA
CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
ANTENOWE SZUMY NOWE
BOOM NA ALBUM
O BŁAZNACH I PAJACACH
EKSPRESJA W OPRESJI
BARIERY DO POKONANIA
UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
NATURA WYNATURZEŃ
ZABAWNA PRZEMOC
DLATEGO RPG
WIEKI ALTERNATYWNE
CZARODZIEJ MIYAZAKI
DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
BO INACZEJ NIE UMI…
PORTRET BEZ TWARZY
BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
MODLITWA O KASKE
ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
TORUŃSCY IMIGRANCI
OFFOWA SIEĆ FILMOWA
BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
KONFERANSJERKA
CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
GRY WOJENNE
WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
DEMONTAŻ ATRAKCJI
POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
W CIENIU ZŁOTYCH PALM
3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
WSZYSCY Z HRABALA
NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
ŁYDKA ACHILLESA
DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
CZAS GROZY
KOMU CYFRA?
APIAT’ KRYTYKA
NASZA MM
UWIERZCIE W LITERATURĘ!
W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
FRAZY Z „FRAZY”
TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
I FOTOGRAFIA LECZY
STANY W PASKI
MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
CZACHA DYMI...
DYSKRETNY UROK AZJI
PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
FORUM CZESKIEGO JAZZU
NADAL BARDZO POTRZEBNE!
KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
DEKALOG NA BIS
SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
WYBIJA PÓŁNOC?
A PO KAWIE SADDAM
TRZECIE OKO
ANGLIA JEST WYSPĄ!
CO W ZDROWYM CIELE
CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
PASJA
KOGO MASUJĄ MEDIA?
DWAJ PANOWIE A.
NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
ULEGANIE NA WEZWANIE
BERLIN PO MURZE
I WCZORAJ, I DZIŚ
MOJE MIASTO, A W NIM...
WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
TYLKO DLA PAŃ?
TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
NIE TAKIE POPULARNE?
FOTOGRAF I FILOZOF
MODNIE SEKSUALNA RITA
KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
NARODZINY SZPIEGOSTWA
ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
„KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
MADE IN CHINA
Proza pedagogicznych powikłań
„NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
MY, KOLABORANCI
zobacz w poprzednich wydaniach:
WSZYSCY Z HRABALA
IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ