Witryna Czasopism.pl

nr 5 (255)
z dnia 5 marca 2010
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

„LIBERTÉ!”: ILE PLATFORMY W PLATFORMIE?

Ogromnie trudno jest dziś zredagować taki numer politycznego magazynu, który szybko się nie zdezaktualizuje. Kilka tygodni temu pewna gazeta zleciła mi przeprowadzenie rozmowy z politologiem na temat możliwych scenariuszy prezydenckich wyborów. Ze śląskim specem od polityki umówiłem się na kawie w Dąbrowie Górniczej. Z jego wypowiedzi wynikało, że Donald Tusk jest stuprocentowym faworytem nadchodzących wyborów. Minęły zaledwie dwa dni od spotkania, nie zdążyłem jeszcze nawet przesłać wywiadu do redakcji, a tekst już nadawał się do kosza: Donald Tusk niespodziewanie ogłosił, że nie będzie kandydował. Dlatego – w przeciwieństwie do swoich kolegów i koleżanek – mniej złośliwie podchodzę dzisiaj do tekstów, w których wciąż jeszcze znajduję analizy szans wyborczych Tuska. Domyślam się, że mogły powstać mniej więcej w tym samym czasie, co mój wywiad. Co tu ukrywać – podobna historia przydarzyła się redakcji pisma społeczno-politycznego „Liberté!” (nr IV/2010).


W Łodzi (czyli mieście, w którym do struktur SLD wrócił były premier Leszek Miller i gdzie rządził Jerzy Kropiwnicki, znany m.in. z tego, że w Dzień Trzech Króli dał wolne wszystkim swoim urzędnikom) działa grupa próbująca popularyzować idee zachodnioeuropejskiego liberalizmu. „Liberté!”, do niedawna do znalezienia tylko w internecie pod adresami www.liberte.pl oraz www.liberteworld.com, od czterech numerów można czytać w „princie”. Magazyn o podtytule Teczka Tuska poświęcono przede wszystkim analizie rządów obecnego premiera i koalicji PO-PSL. Tytuł i okładka (przypomina ona stare, pożółkłe akta) odsyłają do gry teczek obecnej w debacie publicznej przez ostatnie 20 lat. „Wielu być może oburzy fakt, że nasz bilans rządów Donalda Tuska zdecydowaliśmy się zawrzeć w formie teczki – artefaktu, który przez lata niepodzielnie rządził debatą publiczną w Polsce, wyznaczał granicę politycznych podziałów, skłócał towarzyskie grupy. To zrozumiałe, że wśród rządzących dziś Polską pięćdziesięcio–, sześćdziesięciolatków budzi on ogromne emocje. Młode pokolenie, mówiąc szczerze, to nie rusza. Dlatego nie negując znaczenia historii, postanowiliśmy ten spór wziąć w cudzysłów” – pisze we wstępniaku redaktor naczelny, Leszek Jażdżewski. Najprawdopodobniej redakcja liczyła na niewielki skandal, widząc w nim idealny sposób na wypromowanie pisma. Czy jej plan się ziści? Zobaczmy, bo numer właśnie trafił do sprzedaży.


Mimo że Leszek Jażdżewski w otwierającym wydanie artykule Wiatr zmian snuje rozważania o szansach wyborczych Donalda Tuska na wygraną z Lechem Kaczyńskim, tekst wciąż wydaje się aktualny. „Programy nie mają dziś znaczenia w polityce. Wielostronicowe szczegółowe opisy tego, co się wykona w danej dziedzinie, nie interesują ani mediów, ani wyborców (…). Wybór polityczny dokonuje się w sferze symbolicznej, w sposób bardzo spersonalizowany” – uważa Jażdżewski. Wtóruje mu Sławomir Drelich, który w swym tekście Polityczny supermarket zadaje fundamentalne pytanie: „po co w ogóle rozmyślać o ludzkiej wolności, skoro ostatecznie wolność ta ogranicza się do wyboru jedynie opakowania? Czy w takim razie liberalna refleksja ma dziś w ogóle sens?”. Jażdżewski dokonuje surowego bilansu rządów PO; przekonuje, że król jest nagi. „Czy to zasługa siły PO i Tuska, czy raczej słabość konkurencji? Wydaje się, że raczej to drugie, bo sondażowy spadek poparcia dla premiera i rządu w żaden sposób nie przeniósł się na wzrost notowań czy to PiS-u, czy to SLD”, zauważa. Sukces PO (według naczelnego „Liberté!”) jest możliwy dzięki nieudolności jej konkurencji: „radzi sobie z braku umiejętnie definiującego rzeczywistość przeciwnika”. „PO obecnie triumfuje, ale w tym triumfie jest zalążek późniejszej klęski” – takie poetyckie proroctwo wygłasza Jażdżewski. Tekst Wiatr zmian wieszczy prawdziwą katastrofę. Mimo optymistycznego tytułu raczej żadnych zmian na polskiej scenie politycznej nie należy się spodziewać. Czy pojawi się ktoś trzeci, kto sprawi, że nie będziemy skazani na alternatywę PO-PiS? Niestety, nie. Dlaczego? PO i PiS swoim sporem karmią media, mają pieniądze, a ich przeciwnikom brak wizji – dowodzi Jażdżewski.


Piotr Beniuszys w tekście Ostrożnie! Liberalizm! przekonuje, że Platformie bliżej do europejskiej chadecji niż do partii liberalnej i że uznawanie PO w Polsce za liberałów można nazwać polityczną schizofrenią. PO ma tyle wspólnego z liberałami, co Tata dilera, bohater piosenki Kazika, z narkotykami („czyli nic”). Beniuszys zajmuje się stanowiskiem rządu Tuska/Pawlaka wobec kontrowersyjnych tematów obyczajowych. „Platforma Obywatelska zawiodła w pierwszych dwóch latach rządów liberalną część opinii publicznej, jeśli chodzi o działanie w obszarze społeczno-obyczajowym” – pisze. Autor analizuje stosunek obecnego rządu do in vitro, narkotyków, relacji państwo-kościół, cenzury i kwestii równouprawnienia kobiet. Przytoczę tylko jeden fragment mówiący o pełnomocniku rządu ds. równego traktowania: „nie sposób wręcz nie przyznać racji dosyć sympatycznej poprzedniczce Radziszewskiej na podobnym stanowisku, Joannie Kluzik-Rostkowskiej z PiS-u, gdy mówi, iż ona sama była mniej konserwatywna od działaczki Platformy. W istocie parę palących problemów rynku pracy podjęła, czego efektem są choćby (o wiele za krótkie) urlopy ojcowskie”.


Na łamach „Liberté!” znajdziemy też analizy spraw edukacji, polityki zagranicznej, polityki budżetowej rządów PO-PSL czy wspomnienie Leszka Kołakowskiego o Bronisławie Geremku. Na szczególną uwagę zasługuje rozmowa, którą Marek Korcz i Jan Radomski przeprowadzili z Andrzejem Kuroniem, bratem Jacka Kuronia. Bohaterami wywiadu Jacek Grażyny słuchał zawsze są Jacek Kuroń i jego żona Grażyna „Gaja”. Rozmówca kreśli obraz związku dwóch oddanych sobie osób, które żyją wzajemną miłością i sprawami publicznymi. W opowieści Andrzeja Kuronia związek Jacka i Grażyny przypomina legendarną miłość Vaclava Havla i jego żony Olgi. Wywiad kończy się takimi słowami: „Myśli Pan, że współczesna Polska nie podobałaby się Grażynie Kuroń?”, pytają Andrzeja Kuronia Korcz i Radomski. „Jestem absolutnie pewien, że nie! Oni byli idealistami. Nie o taką Polskę Grażyna i Jacek walczyli”, przekonuje Kuroń. „Dlaczego tak się stało?”. Pada taka odpowiedź: „Zabrakło uczniów. Nie mamy społeczeństwa obywatelskiego. Nie kontrolujemy się wzajemnie, nie pomagamy słabszym. Żyjemy przeszłością. Gdyby Grażyna i Jacek żyli – walczyliby do upadłego. Oni na pewno by się nie poddali”.


„Liberté!” idzie pod prąd utartych medialnych opinii głoszących, że PO jest europejską partią liberalną. Studzi powszechny entuzjazm tych, którzy cieszą się, że dzięki odejściu od władzy środowiska PiS-u żyjemy w „nowym wspaniałym świecie”. Jednocześnie takie krytyczne poglądy wychodzą spod piór osób, których nie sposób podejrzewać o sympatię do PiS-u czy SLD. W piśmie zwraca się uwagę na niebezpieczne dla wolności obywatela decyzje obecnego rządu (cenzura internetu, sprawa in vitro, stosunki państwo-kościół) i rozważa się sens medialnej demokracji bez wartości i wizji, demokracji, w której polityka toczy się na poziomie telewizyjnego studia. Stawia się fundamentalne pytania, jakich nie odnajdziemy w mainstreamie.

Łukasz Grzesiczak

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
POPULARYZOWAĆ, POPULARYZOWAĆ I JESZCZE RAZ POPULARYZOWAĆ!
„HAPPY HORROR” I ZLEŻAŁE RYBY POSTMODERNIZMU
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt