Witryna Czasopism.pl

nr 20 (246)
z dnia 20 października 2009
powrót do wydania bieżącego

zapraszamy | przeglądy prasy | autorzy | archiwum

DWA LATA DLA SIERAKA, A ILE DLA STOKFISZEWSKIEGO?

Adam Michnik, pytany na spotkaniach autorskich o Rafała A. Ziemkiewicza, dowcipkuje zawsze, że autor Michnikowszczyzny żyje tylko z niego. Gdyby nie Michnik, Ziemkiewicz nie miałby o czym pisać. Jeśli potraktujemy na poważnie żarty z Rafała Ziemkiewicza, to śmiało możemy też zaryzykować tezę, że październikowa „Lampa” żyje z Igora Stokfiszewskiego. W najnowszym numerze (10/2009) znajdziemy dwa długie omówienia (w tym pierwsze pióra redaktora naczelnego, Pawła Dunin-Wąsowicza) książki Zwrot polityczny autorstwa krakowsko-warszawskiego krytyka literackiego, która ukazała się we wrześniu nakładem wydawnictwa Krytyka Polityczna. Do tego dodajmy polemiczny tekst pióra Piotra Pazińskiego Tomaszowi Piątkowi w odpowiedzi o... Krytyce Politycznej. Paziński przekonuje, że nieprawdziwa jest teza twórcy Heroiny, sugerującego w swoim felietonie opublikowanym na portalu Krytyki Politycznej, iż „»Lampa« prowadzi ostry ostrzał KP, który jest wynikiem szeroko zakrojonych działań frontowych redaktora Dunin-Wąsowicza”.


Pozwolą Państwo, że zacznę od tekstu PDW Dwa lata dla Sieraka, czyli policjant prawdy kontra lokaj kapitalizmu. Zwrot polityczny to – jak przekonuje autor recenzji – co prawda, książka „ważna i wyrazista”, ale także „bełkotliwa i w pewnym stopniu fałszywa”. By to wszystko pięknie czytelnikom wytłumaczyć, szef „Lampy” stosuje malowniczą analogię: lektura książki Stokfiszewskiego „jest wrażeniem porównywalnym z jazdą na tzw. kolejce górskiej (ang. roller coaster) – nieporównywalne z niczym wcześniej emocje i uczucie kontaktu z czymś okropnym, do czego nie chce się już więcej powracać. Bo niby zapinamy pasy, ale jazda obiektywnie jest bardzo niebezpieczna”. Paweł Dunin-Wąsowicz zbliżył się do mojego ulubionego porównania, które przedstawił kiedyś na wykładzie znany krakowski filozof, profesor Ryszard Legutko, przekonując, że „czytanie Heideggera jest jak jazda pociągiem – bilety drogie, a widoki za oknem niesatysfakcjonujące”. Skojarzenia te wydają się całkiem do rzeczy, a zarzut hermetyczności języka, jakim posługuje się Stokfiszewski (niczym Heidegger, oczywiście), także pojawi się we wspomnianej recenzji: Zwrot polityczny cechuje „hermetyczny, naukowy żargon”, jak przeczytamy.


To ważny, ale nie jedyny zarzut recenzenta. „Otóż jest to książka, z której dowiadujemy się głównie, co powiedzieli na różne tematy tacy autorzy jak Alain Badiou, Anthony Giddens, Fredric Jameson, Jacques Rancière i Slavoj Žižek. Natomiast kompletnie nie wiadomo, co właściwie napisali czołowi przedstawiciele opiewanej literatury zaangażowanej – Daniel Odija, Mariusz Sieniewicz, Michał Witkowski, Sławomir Shuty czy Dorota Masłowska” – trzeźwo zauważa Dunin-Wąsowicz. „Innymi słowy, jeśli chodzi o prozę, autor przyjmuje, że czytelnik Zwrotu... przeczytał i zna na pamięć cały dorobek beneficjentów jego myśli i sam sobie dopisuje jakieś przykłady do tezy”.


Stąd też biorą się dalsze zarzuty o niekonsekwencję: „w przypadku Lipszyca Stokfiszewski nie waha się dopisać mu do twórczości biografii bojownika o wolność słowa w internecie, choć właśnie biografizm w literaturze jest dlań czynnikiem unieważniającym twórców generacji »brulionu«”. Jednak moim ulubionym fragmentem jest ten, w którym wydawca Masłowskiej dokonuje fenomenalnej analizy twórców angażujących się w działalność rozsianych po Polsce Klubów KP: „Przyjrzyjmy się wspaniałej sieci klubów Krytyki Politycznej – któż je tworzy? Młodzi pracownicy nauki, sfrustrowani brakiem perspektyw – skazani na »być« z braku »mieć« (oraz geje)”. Ten trójpodział rzeczywistości wydaje się nad wyraz ciekawy. Czyżby geje nie byli skazani na dychotomiczny podział „mieć czy być”?


Dunin grozi też sądem – trochę z przymrużeniem oka, ale jednak. Rzecz idzie o okładkę książki, na której widnieje Czerwona Gwiazda. „Otóż dwa tygodnie po wydaniu Zwrotu politycznego, w dniu, w którym zacząłem pisać ten tekst (25 września), Sejm uchwalił tzw. dużą nowelizację kodeksu karnego. W jej ramach karę do dwóch lat więzienia przewidziano za produkcję i sprzedaż, m.in. za pośrednictwem internetu, przedmiotów zawierających treści totalitarne, komunistyczne i faszystowskie – w tym emblematów o symbolice komunistycznej. W takim razie sąd będzie musiał skazać na to więzienie prezesa stowarzyszenia będącego wydawcą książki – Sławomira Sierakowskiego” – ostrzega. Kto wie, czy po wejściu w życie zmian w kodeksie karnym Paweł Dunin-Wąsowicz nie wybierze się do prokuratury, by donieść na Sieraka?


Proponuję wrócić na chwilę do zarzutu Dunin-Wąsowicza o „hermetyczny, naukowy żargon”, którym posługuje się autor Zwrotu politycznego. Powołuje się on także na felieton Krzysztofa Vargi z „Dużego Formatu”, wykpiwający język Stokfiszewskiego. Nie przeszkadza mu to jednak na następnych dwóch stronach w recenzji Michała Kasprzaka (Raz jest tak jasno, a raz tak ciemno wroga nie widzę, wroga przede mną) publikować takie smaczki: „język Stokfiszewskiego: emfatyczny i empatyczny, irracjonalny, niekiedy wręcz proroczy, afirmatywny i performatywny, projektujący, obwieszczający czy wreszcie ustanawiający”. I dalej: „wszystkie powyższe epitety są antonimami cech zdefiniowanego i kwestionowanego języka neoliberalizmu, który obecne status quo kultury każe uznawać a naturalny porządek wszechrzeczy – zgorzkniałego języka (auto)negacji, sceptycyzmu, kpiny i wszechwładnej ironii; są wreszcie owe epitety zaprzeczeniem cech dominującego dyskursu, który stymuluje własną racjonalność”. Warto także wziąć pod uwagę, że „konstytuowanie nowego bytu odbywa się poza dopuszczalnym i przewidywalnym przez ponowoczesny pluralizm amalgamatem równoprawnych głosów, rozsadza modalne ramy kontroli, w których miałoby się dokonywać”. Nie rozumiem z tego zbyt wiele, być może również dlatego, że nie wziąłem sobie do serca rady autora tekstu, który przekonuje, by Zwrot polityczny czytać „od początku i końca jednocześnie”. Oczywiście, język recenzji Kasprzaka zbliżony jest do języka, jakim posługuje się Igor Stokfiszewski, dlaczego jednak redaktor naczelny kpi z naukowego żargonu, by potem udzielić głosu Kasprzakowi, który tym samym żargonem opowiada o książce Stokfiszewskiego?


Na szczęście zdarzają się chwile przy lekturze październikowej „Lampy”, gdy nie ma się wrażenia, że przez przypadek kupiło się „Foreign Affairs”. Na pierwszej stronie okładki wydawca zapowiada – obok rozmowy Agnieszki Drotkiewicz z Martą Syrwid – nowe teksty Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego. Rzeczywiście są, co prawda tylko dwa, ale za to jakie! Oba wiersze pochodzą z zapowiadanej na przyszły rok płyty Strachów Na Lachy Dodekafonia. Po tym, jak wydał dwie płyty coverów, lider legendarnej Pidżamy Porno znów udowadnia, że dzierży palmę największego poety punkrocka, a piosenka Chory na wszystko („jestem chory na wszystko kochana/ i nie wiem, co mnie tu czeka/ jestem chory na wszystko/ chorobę mam w powiekach/ jestem chory na wszystko/ i jak pies kulawy szczekam/ jestem chory na wszystko/ chory na wszystko/ chorobę mam w powiekach”) ma szansę dołączyć do innych największych hitów zespołu. Choć mnie pewnie najbardziej podobają się wspomnienia z podróży po krajach Europy Środkowej i Wschodniej z lat 90. w erotyku Dziewczyna o chłopięcych sutkach: „czasem kiedy dla mnie się rozbierzesz/ co po drugiej stronie masz/ Twe stotinki i halerze/ chroni truskawkowy płaszcz”.


Ciekawe, czy tylko ja w październikowej „Lampie” wolałbym więcej Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego niż Zwrotu politycznego Igora Stokfiszewskiego?

Łukasz Grzesiczak

Omawiane pisma: „Lampa”.

zobacz w najnowszym wydaniu Witryny:
KOMEDIA NIE JEST (POLSKĄ) KOBIETĄ
PASOLINI – REAKTYWACJA
PLANETA PRL
felieton__PiSarz i POeta
...O CZASOPISMACH KULTURALNYCH
O CZASOPISMACH OTWARTYCH I ZAMKNIĘTYCH, CZYLI O TYM, DLACZEGO KAPELUSZ MIAŁBY PRZERAŻAĆ
zobacz w poprzednich wydaniach Witryny:
O (NIE)TRWAŁEJ ARCHITEKTURZE
„LAMPA” – PLUSY I MINUSY
NASZE ULICE

buduj Witrynę | © 2004 Fundacja Otwarty Kod Kultury | pytania? | kontakt