Nr 36 (47)
z dnia 22 grudnia 2002
powrót do wydania bieżącego
 
  przegląd prasy       
   

WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
     
   
– „Kino” –

      Przy okazji omawiania listopadowego numeru „Kina” wspomniałam o felietonie Bożeny Janickiej, którego tematem były kobiety we współczesnym polskim kinie, a raczej – ich brak. Z kolei w grudniowym numerze Mirosław Przylipiak (Kompleks Piszczyka) pisze o ekranowych wcieleniach brzydszej płci i wizja, jaką kreśli – bynajmniej nie cieszy.
      Dla Przylipiaka punktem wyjścia nie jest felieton Janickiej, tylko tekst Grażyny Stachówny Suczka, Cycofon, Faustyna i inne… („Kino” 7-8/2001), w którym autorka przedstawia kobiece bohaterki polskich filmów lat 90. I dochodzi do wniosków dosyć smutnych, gdyż okazuje się, że, z grubsza rzecz biorąc, kobiety są piękne i bezwzględne, albo ładne i głupie, niewierne, albo, ostatecznie, tylko brzydkie. Dla poparcia tej tezy wystarczyłoby przywołać złe kobiety z filmów Pasikowskiego albo gamę kobiecych stereotypów z Taty Ślesickiego z żoną – wariatką, teściową – wiedźmą i feministką – babochłopem z tle. Wydawałoby się, że wobec tak zarysowanego kobiecego drugiego planu (w ilu polskich filmach główną bohaterką jest kobieta?) Oni będą błyszczeć, tymczasem Przylipiak zaraz na wstępie zaprzecza podobnej sugestii: obraz polskiego mężczyzny wcale nie jest lepszy od wizerunku kobiety, ba, może nawet jest gorszy. Jak zatem wygląda, jaki jest, Polak na ekranie?
      Przede wszystkim – jest pozbawiony poczucia własnej tożsamości. Przylipiak źródeł labilnej tożsamości dopatruje się w tradycji romantycznej – wszak już Walter Alf udawał Konrada Wallenroda, Gustaw zmieniał się w Konrada, a krewki Soplica pokutował za grzechy wdziewając habit księdza Robaka. A później, w XX wieku, mieliśmy Gombrowicza jako patrona demaskatorskiego nurtu w sztuce, pokazującego, jak chętnie wkładamy maski i przyprawiamy (albo dajemy sobie przyprawiać) rozmaite „gęby”. W powojennym polskim kinie symbolem bohatera o labilnej tożsamości jest Piszczyk z Zezowatego szczęścia Munka. Bohatera Kobieli postrzega się na ogół jako wzór człowieka zewnątrzsterownego, oportunistę, który dostosowuje się do realiów, głównie politycznych, Polski lat 30., 40. i 50. Przylipiak w swoim tekście swoiście rehabilituje tę postać, przyczyny jego zachowań upatrując nie w oportunizmie, ale, paradoksalnie, w idealizmie, potrzebie wiary w coś, co zapewni poczucie pewności, sensu i akceptację innych. Dochodzi do tego strach przed odrzuceniem i wstyd z powodu własnej powierzchowności, co prowadzi do identyfikowania się z różnymi grupami, nakładania masek, gdyż – jak sądzi bohater – to, jakim się jest naprawdę, nikogo nie obchodzi (czyż nie brzmi to bardzo współcześnie?).
      Innym ciekawym przykładem gry z tożsamością, gdzie udawanie wynika z powodów historyczno-politycznych jest Seksmisja – ciekawe, ilu z nas ogląda film Machulskiego jako metaforę państwa totalitarnego, z którym walczy podziemna opozycja?
      Najsilniejszą jednak grupę wśród bohaterów polskich filmów stanowią mitomani, budujący fałszywe wyobrażenie o sobie, najczęściej przy tym strojąc się w narodowe piórka polskich spraw i obowiązków. Przylipiak jako wyraziste przykłady podobnych postaw podaje Jak być kochaną Hasa i Aktorów prowincjonalnych Holland, których bohaterom, w obu przypadkach aktorom, sztuka miesza się z życiem, stąd też niszczą siebie i swoje partnerki (skądinąd te bohaterki, Felicja i Anka, to jedne z najciekawszych w naszym kinie). Nie zapominajmy też o odmianie mitomana, czyli erotomanie, stałym elemencie filmów chociażby Koterskiego.
      Polak, jak wiadomo, nie ma czasu na miłość, bo jak się zakocha, to wybucha jakaś wojna (względnie powstanie, stan wojenny, etc.) i musi walczyć, a jeśli nie przelewa krwi to robi karierę. A presja sukcesu łamie kręgosłup moralny, czego sztandarowym przykładem Lutek Danielak z Wodzireja Falka. Dla autora tekstu jednak lepszą egzemplifikacją takiej postawy jest Borowiecki z wajdowskiej Ziemi Obiecanej, któremu, jako człowiekowi zdradzającemu po kolei wszystko i wszystkich, bliżej do zmieniającego się Piszczyka niż do idealnego lodzermenscha.
      I na koniec Witek z Przypadku Kieślowskiego oraz Cezary z Przedwiośnia Bajona, czyli bohaterowie bez własnej tożsamości, bezrefleksyjnie grający role narzucone przez okoliczności. Co ciekawe, Baryka to jedyny przywołany tu bohater filmu z ostatniej dekady – Przylipiak poza wzmianką nie poświęca większej uwagi „macho po polsku” czyli bohaterom polskiego kina sensacyjnego. I chyba dobrze, bo po co kopać leżącego, gdy zarysowana wizja i tak jest dosyć przygnębiająca.
      Ani orły, ani sokoły (o herosach szkoda nawet mówić), tylko Wallenrodzi z kompleksami – oto obraz mężczyzny w polskim kinie. Oczywiście Mirosławowi Przylipiakowi można byłoby zarzucić pewną tendencyjność w wyborze przykładów, które miałyby potwierdzać z góry założoną tezę. Tylko po co? Po pierwsze – czemu miałby służyć podobny tekst? Poprawieniu samopoczucia Grażyny Stachówny i innych kobiet oburzonych polską wizją kobiety na ekranie? Wytrąceniu z rąk feministek argumentów na to, że polskie kino jest mizoginiczne, bo wygląda na to, że przy okazji jest też antymęskie? Po drugie, usiłowałam przywołać jakieś pozytywne przykłady męskich bohaterów i okazało się, że nie jest to łatwe, bo w każdym – czy jest to Maciek Chełmicki, Kmicic czy Chopin – jest jakaś rysa. Okazuje się, że nawet na ekranie trudno o ideał. Stachówna winą za haniebny obraz polskiej kobiety obarcza reżyserów - mężczyzn, prezentujących na ekranie swoje lęki i frustracje. W związku z tym Przylipiak zapytuje, dlaczego swoją płeć traktują równie bezwzględnie (twórcami przywoływanych filmów są, poza Agnieszką Holland, sami panowie). Może w imię swoiście pojmowanego równouprawnienia? A gdyby tak w drugą stronę… Cóż, Polkom wypada chyba życzyć, aby kino było raczej sztuką kreacyjną niż mimetyczną.
     





wersja do wydrukowania

zobacz w najnowszym wydaniu:
Może się zacznie robić ciekawie…
Ukąszenie popowe
Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
„Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
Rokendrol w państwie pop
KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
POTOP POP-PAPKI
WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
Czas kanibalów
Przystanek „Paryż”
Spodziewane niespodzianki
Złudny i niebezpieczny
Faszyzm czai się wszędzie
OD KOŃCA DO POCZĄTKU
O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
Dreptanie wokół czerwonej zmory
Rozkoszne życie chełbi
Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
Zielono mi
Roczniki siedemdziesiąte?
Od rytuału do boiska piłkarskiego
O potrzebie rastryzmu
Sen o Gombrowiczu
Pozytywnie
Manewry z dźwiękami
Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
Co tam, panie, na Litwie?
Literatura – duch fartowny czy hartowny?
Nostalgiczne klimaty
Wyostrzony apetyt
Szanujmy wspomnienia
Papier kontra ekran
Nie zagłaskać poety
Papier czy sieć?
Rutynowe działania pism fotograficznych
Papiery wartościowe
Kolesiowatość
MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
Zimowa trzynastka
Popkultura, ta chimeryczna pani
Patron – mistrz – nauczyciel?
Rita kontra Diana
Słodko-gorzkie „Kino”
O produkcji mód
Gorące problemy
GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
Bigos „Kresowy”
W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
KRAJOBRAZ MIEJSKI
Z DOLNEJ PÓŁKI
KINO POFESTIWALOWE
MATERIALNOŚĆ MEBLI
ŹLE JEST…
NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
JAZZ NIE ZNA GRANIC
WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
KINO I NOWE MEDIA
PO STRONIE WYOBRAŹNI
AMERYKAŃSKIE PSYCHO
CZEKAJĄC NA PAPKINA
MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
MAŁA, UNIWERSALNA
Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
NASZE ULICE
Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
KRAJOBRAZ PO GDYNI
O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
KOMPUTER DO PODUSZKI?
NA USŁUGACH CIAŁA
PARADA STAROŚCI
INKOWIE A SPRAWA POLSKA
CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
2002 W KINIE
GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
Widoki z pokoju Morettiego
NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
CZAR BOLLYWOODU
ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
WYRODNE DZIECI BACONA
CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
ANTENOWE SZUMY NOWE
BOOM NA ALBUM
O BŁAZNACH I PAJACACH
EKSPRESJA W OPRESJI
BARIERY DO POKONANIA
UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
NATURA WYNATURZEŃ
ZABAWNA PRZEMOC
DLATEGO RPG
WIEKI ALTERNATYWNE
CZARODZIEJ MIYAZAKI
DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
BO INACZEJ NIE UMI…
PORTRET BEZ TWARZY
BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
MODLITWA O KASKE
ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
TORUŃSCY IMIGRANCI
OFFOWA SIEĆ FILMOWA
BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
KONFERANSJERKA
CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
GRY WOJENNE
WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
DEMONTAŻ ATRAKCJI
POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
W CIENIU ZŁOTYCH PALM
3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
WSZYSCY Z HRABALA
NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
DALEKO OD NORMALNOŚCI
NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
ŁYDKA ACHILLESA
DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
CZAS GROZY
KOMU CYFRA?
APIAT’ KRYTYKA
NASZA MM
UWIERZCIE W LITERATURĘ!
W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
FRAZY Z „FRAZY”
TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
I FOTOGRAFIA LECZY
STANY W PASKI
MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
CZACHA DYMI...
DYSKRETNY UROK AZJI
PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
FORUM CZESKIEGO JAZZU
NADAL BARDZO POTRZEBNE!
KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
DEKALOG NA BIS
SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
WYBIJA PÓŁNOC?
A PO KAWIE SADDAM
TRZECIE OKO
ANGLIA JEST WYSPĄ!
CO W ZDROWYM CIELE
CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
PASJA
KOGO MASUJĄ MEDIA?
DWAJ PANOWIE A.
NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
ULEGANIE NA WEZWANIE
BERLIN PO MURZE
I WCZORAJ, I DZIŚ
MOJE MIASTO, A W NIM...
WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
TYLKO DLA PAŃ?
TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
NIE TAKIE POPULARNE?
FOTOGRAF I FILOZOF
MODNIE SEKSUALNA RITA
KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
NARODZINY SZPIEGOSTWA
ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
„KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
MADE IN CHINA
Proza pedagogicznych powikłań
„NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
MY, KOLABORANCI
zobacz w poprzednich wydaniach:
DWAJ PANOWIE A.
Przystanek „Paryż”
Szanujmy wspomnienia