O nowym numerze „Odry” (nr 2/2004) warto napisać choćby dlatego, żeby powiadomić wszystkich zainteresowanych losami wrocławskiego miesięcznika: oto zaszła zmiana! „Odra” ma nową szatę graficzną zaprojektowaną przez Piotra Kaweckiego, moim zdaniem zdecydowanie lepszą od poprzedniej. Teraz pismo jest spójniejsze graficznie, bardziej nowoczesne typograficznie i – co chyba najważniejsze – przejrzystsze, „przyjaźniejsze w obsłudze” dla czytelnika. Pogratulować!
Nie samą grafiką jednak człek żyje, więc nie poprzestanę bynajmniej na zaanonsowaniu zmiany i przyjrzę się tekstom – oczywiście, tylko niektórym – zamieszczonym w nowej „Odrze”. Głównym tematem numeru jest Berlin, teraźniejszość i przyszłość tej europejskiej metropolii (na marginesie: zapewne w roku 2004 przy okazji świętowania, przez jednych, albo opłakiwania, przez drugich, naszego wstąpienia do Unii Europejskiej powstanie wiele okolicznościowych numerów czasopism; redaktorzy, życzę pomysłów i cierpliwości w staraniach o mniej lub bardziej mityczne pieniądze unijne). Stolica Niemiec jest miastem fascynującym, mocno naznaczonym przez historię, szczególnie XX wieku, podlegającym licznym metamorfozom; miastem, które od pamiętnego „upadku muru” pozostaje w ciągłej przebudowie/odbudowie. Redaktorzy wrocławskiego miesięcznika postarali się, aby ten wciąż zmieniający się Berlin pokazać czytelnikom z rozmaitych perspektyw.
Przebudowywana jest nie tylko realna przestrzeń Berlina, w którym, jak pisze Joanna Mieszko-Wiórkiewicz, „dokonał się (…) prawdziwy cud architektoniczno-finansowy. Zbudowano miasto praktycznie od podstaw”; zmieniał się i wciąż się zmienia symboliczny wizerunek miasta. Ten temat porusza Andrzej Więckowski w otwierającym numer tekście Berlin, Berlin!, skupiając uwagę przede wszystkim na dwóch, bardzo „znaczących”, budowlach, czyli Bramie Brandenburskiej i Reichstagu. Więckowski stwierdza nawet, że „ciągłe metamorfozy symbolicznych sensów elementów architektury miasta są właśnie tożsamością Berlina”. Monika Piotrowska (Staje się metropolia) i Mieszko-Wiórkiewicz (Kartki z Berlina) mają już jednak problemy z wyrazistym określeniem cech „berlińskiej tożsamości”. W swoich reportażach pokazują miasto z bliska, przemierzają zmieniające się nieomal na ich oczach ulice, poznają jego mieszkańców, próbują odpowiedzieć na pytanie: co zmieniło się w Berlinie po „upadku muru”. Opisywane przez autorki Berlin to miasto-tygiel, w którym miesza się Zachód ze Wschodem, nowoczesność z historią, w którym obok siebie żyją Niemcy z byłej NRD i Niemcy z byłej RFN, Turcy, Polacy, Rosjanie i przedstawiciele wielu innych nacji. W tekstach obu autorek widoczna jest wyraźna fascynacja niemiecką metropolią.
Z nieco większego dystansu, mniej emocjonalnie, ocenia współczesny Berlin prof. David C. Large, z którym rozmawia Mieszko-Wiórkiewicz. Amerykański historyk, autor monumentalnej (650 stron) „biografii” Berlina, zatytułowanej Berlin – Biographie einer Stadt (2000), stwierdza, że stolica Niemiec to „miasto ciekawe (…) ale zdecydowanie nie jest to miasto do kochania”. Dodaje również: „jest to najbardziej podniecające i żywotne miasto w Niemczech, co może w porównaniu z niektórymi innymi miastami w Europie i na świecie niewiele znaczy”. Za to wyrażanych wprost emocji nie brakuje w tekście Niemca Uwe Rada, redaktora berlińskiego pisma „taz” (Berlin. Miedzy starą a nową Europą). Rada skupia uwagę przede wszystkim na nierozwiązanych wciąż problemach Berlina, jego mieszkańców, ale też – całej przeobrażającej się Europy. Rada pisze: „Dopiero po upadku Muru okazało się, że owe lata mają swoją cenę. Nagle dotarło do świadomości ludzi, że Berlin z tamtych czasów już nie istnieje, że koniec z subwencjonowaniem miasta przez oba państwa niemieckie, które widziały w nim – każde własne – okno wystawowe. Berlin nagle został pozostawiony sam sobie; musiał odnaleźć swe miejsce wśród innych miast, określić nową tożsamość”. I znowu powraca kwestia tożsamości i – dodam – wizji przyszłości miasta. Autor wskazuje wprawdzie takie problemy Berlina, jak kryzys finansowy czy kontrowersje wokół przebudowy/odbudowy, ale najwięcej miejsca poświęca sprawie samookreślenia się stolicy zjednoczonych Niemiec. Rada uważa, że Berlinowi brakuje „koncepcji, czym właściwie ma być”. Miał być w zamierzeniach niemieckich decydentów „bramą na Wschód”, najdalej wysuniętym ekonomicznym i kulturowym przyczółkiem Zachodniej Europy. I miał z tego czerpać profity. A stał się „bramą na Zachód”, przez którą ludzie ze Wschodu przenikają do UE. Różnica znaczącą. Rada przypomina czytelnikom, że wbrew pozorom nie są tylko i wyłącznie problemy samych Niemców, pisze: „Są to zapasy o Europę, o jej znaczenie, a dla niektórych wręcz walka cywilizacji z barbarzyństwem”, i – do pewnego stopnia – ma chyba rację.
Przywołałem tylko niektóre teksty z berlińsko-niemieckiego bloku w „Odrze”. Warto także zapoznać się ze szkicem Marii Malatyńskiej Planeta Berlin, w którym autorka prezentuje filmowe wizerunki stolicy Niemiec. Interesujący jest także wywiad (Słowa wiedzą lepiej, z pisarką rozmawia Justyna Sobolewska) z mieszkającą – a jakże – w Berlinie niemiecką pisarką Hertą Müller, autorką między innymi powieści, docenionej i u nas, Sercątko. Na dokładkę mamy w „Odrze” tłumaczenie fragmentu kolejnej powieści tej pisarki, zatytułowanej Dzisiaj wolałabym siebie nie spotkać.
Niektórych czytelników „Odry” zapewne problemy Berlina ani ziębią, ani grzeją. Tym proponuję lekturę eseju Mieczysława Orskiego Nowy stary świat polskiej prozy. Krytyk stawia tezę, że wielu pisarzy próbujących opisywać rzeczywistość III RP – czy, wedle określenia Orskiego, NPR: „Nową Polską Rzeczywistość” – posługuje się nagminnie schematami i kliszami znanymi z książek powstałych jeszcze w latach 70. Czyżby rzeczywiście miał miejsce w prozie nawrót „starego”? Czy Orski ma rację? Kto ciekawy, niech czyta i polemizuje…
wersja do wydrukowania
- zobacz w najnowszym wydaniu:
- Może się zacznie robić ciekawie…
- Ukąszenie popowe
- Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
- „Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
- Rokendrol w państwie pop
- KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
- POTOP POP-PAPKI
- WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
- Czas kanibalów
- Przystanek „Paryż”
- Spodziewane niespodzianki
- Złudny i niebezpieczny
- Faszyzm czai się wszędzie
- OD KOŃCA DO POCZĄTKU
- O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
- Dreptanie wokół czerwonej zmory
- Rozkoszne życie chełbi
- Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
- Zielono mi
- Roczniki siedemdziesiąte?
- Od rytuału do boiska piłkarskiego
- O potrzebie rastryzmu
- Sen o Gombrowiczu
- Pozytywnie
- Manewry z dźwiękami
- Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
- Co tam, panie, na Litwie?
- Literatura – duch fartowny czy hartowny?
- Nostalgiczne klimaty
- Wyostrzony apetyt
- Szanujmy wspomnienia
- Papier kontra ekran
- Nie zagłaskać poety
- Papier czy sieć?
- Rutynowe działania pism fotograficznych
- Papiery wartościowe
- Kolesiowatość
- MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
- Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
- Zimowa trzynastka
- Popkultura, ta chimeryczna pani
- Patron – mistrz – nauczyciel?
- Rita kontra Diana
- Słodko-gorzkie „Kino”
- O produkcji mód
- Gorące problemy
- GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
- Bigos „Kresowy”
- W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
- KRAJOBRAZ MIEJSKI
- Z DOLNEJ PÓŁKI
- KINO POFESTIWALOWE
- MATERIALNOŚĆ MEBLI
- ŹLE JEST…
- NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
- MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
- WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
- JAZZ NIE ZNA GRANIC
- WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
- KINO I NOWE MEDIA
- PO STRONIE WYOBRAŹNI
- AMERYKAŃSKIE PSYCHO
- CZEKAJĄC NA PAPKINA
- MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
- SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
- IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
- MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
- CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
- MAŁA, UNIWERSALNA
- Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
- ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
- TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
- NASZE ULICE
- Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
- KRAJOBRAZ PO GDYNI
- O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
- KOMPUTER DO PODUSZKI?
- NA USŁUGACH CIAŁA
- WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
- PARADA STAROŚCI
- INKOWIE A SPRAWA POLSKA
- CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
- POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
- 2002 W KINIE
- GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
- Widoki z pokoju Morettiego
- NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
- CZAR BOLLYWOODU
- ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
- NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
- W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
- GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
- WYRODNE DZIECI BACONA
- CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
- BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
- MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
- O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
- JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
- ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
- DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
- PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
- ANTENOWE SZUMY NOWE
- BOOM NA ALBUM
- O BŁAZNACH I PAJACACH
- EKSPRESJA W OPRESJI
- BARIERY DO POKONANIA
- UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
- NATURA WYNATURZEŃ
- ZABAWNA PRZEMOC
- DLATEGO RPG
- WIEKI ALTERNATYWNE
- CZARODZIEJ MIYAZAKI
- DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
- WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
- MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
- BO INACZEJ NIE UMI…
- PORTRET BEZ TWARZY
- BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
- MODLITWA O KASKE
- ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
- CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
- OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
- TORUŃSCY IMIGRANCI
- OFFOWA SIEĆ FILMOWA
- BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
- Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
- KONFERANSJERKA
- CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
- BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
- GRY WOJENNE
- WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
- ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
- MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
- DEMONTAŻ ATRAKCJI
- POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
- W CIENIU ZŁOTYCH PALM
- 3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
- WSZYSCY Z HRABALA
- NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
- FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
- MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
- ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
- ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
- CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
- DALEKO OD NORMALNOŚCI
- NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
- ŁYDKA ACHILLESA
- DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
- LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
- PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
- KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
- KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
- PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
- CZAS GROZY
- KOMU CYFRA?
- APIAT’ KRYTYKA
- NASZA MM
- UWIERZCIE W LITERATURĘ!
- W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
- ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
- FRAZY Z „FRAZY”
- TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
- UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
- WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
- IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
- NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
- I FOTOGRAFIA LECZY
- STANY W PASKI
- MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
- POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
- CZACHA DYMI...
- DYSKRETNY UROK AZJI
- PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
- FORUM CZESKIEGO JAZZU
- NADAL BARDZO POTRZEBNE!
- KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
- PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
- DEKALOG NA BIS
- SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
- WYBIJA PÓŁNOC?
- A PO KAWIE SADDAM
- TRZECIE OKO
- ANGLIA JEST WYSPĄ!
- CO W ZDROWYM CIELE
- CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
- PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
- SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
- PASJA
- KOGO MASUJĄ MEDIA?
- DWAJ PANOWIE A.
- NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
- ULEGANIE NA WEZWANIE
- I WCZORAJ, I DZIŚ
- MOJE MIASTO, A W NIM...
- WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
- TYLKO DLA PAŃ?
- TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
- NIE TAKIE POPULARNE?
- FOTOGRAF I FILOZOF
- MODNIE SEKSUALNA RITA
- KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
- MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
- POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
- NARODZINY SZPIEGOSTWA
- ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
- NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
- „KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
- MADE IN CHINA
- Proza pedagogicznych powikłań
- „NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
- MY, KOLABORANCI
- zobacz w poprzednich wydaniach:
- ZABAWNA PRZEMOC
- ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
- WYRODNE DZIECI BACONA
|
|