Nr 6 (88)
z dnia 22 lutego 2004
powrót do wydania bieżącego
 
  przegląd prasy       
   

I WCZORAJ, I DZIŚ
     
   

     „W tym filmie chciałbym pokazać obraz świata, który istnieje, ale idzie ku nieuchronnej zagładzie. Wyczuwam, że to sprawdza się w moim życiu… Miejscem akcji jest stare opuszczone mieszkanie. Podobne do mojego krakowskiego. Z półek z książkami powychodzili ludzie, którzy zaczynają ze sobą rozmawiać…” Szkoda, że Wojciech Jerzy Has nie zdążył zrobić Osła grającego na lirze, filmu, o którym mówi w zacytowanym wywiadzie, skądinąd dotąd niepublikowanym. W 1996 roku z reżyserem rozmawiał w Łodzi Piotr Jaworski, a tekst prezentuje po raz pierwszy najnowszy – nr 43 – „Kwartalnik Filmowy”. Numer 43. to kolejny – po kilkuletniej przerwie – numer poświęcony wyłącznie kinu polskiemu. Temat – Kino polskie wczoraj i dziś – pozwolił na zamieszczenie w nim zarówno tekstów dotyczących najnowszych zjawisk, jak Pokolenie 2000 (traktują o nim wypowiedzi: Kocham ten kraj. O pewnym „młodym” polskim pokoleniu Kingi Gałuszki i Komu cyfra sprzyja? Katarzyny Taras), jak i tych, które proponują inne odczytanie filmowej klasyki („Ostatni etap” Wandy Jakubowskiej jako pierwszy etap polskiego kina ideologicznego Marty Wróbel, Obrazy czasoprzestrzeni w filmie „Pasażerka” Andrzeja Munka Pauliny Kwiatkowskiej).
     Tym, co mnie najbardziej w numerze zainteresowało i ucieszyło, są eseje związane właśnie z twórczością Wojciecha Hasa. Ciągle – mimo że od jego śmierci minęły ponad trzy lata – brakuje monografii reżysera; mam świadomość jak trudne to zadanie. Paradoksalnie – biorąc pod uwagę temat numeru – Has był chyba jednym z najmniej „polskich” naszych twórców. Trudno wpisywać go w filmowe trendy, dlatego na przykład – jako że tworzył w tym samym czasie – zaklasyfikowano go jako przedstawiciela nurtu kreatywnego szkoły polskiej. Jego wyobraźnia była niezwykła, „rupieciarni Hasa” nie sposób pomylić z niczym innym. Duża w tym zasługa niedawno zmarłego scenografa Jerzego Skarżyńskiego, choć reżyser, niegdyś student ASP, zawsze sam opracowywał scenopis, a ekipa po prostu realizowała jego projekty. „Jeśli chce się dobrze opowiadać w filmie, trzeba dużo czytać” – mówił, a konsekwencją tego jest fakt, że wszystkie 14 fabuł, jakie zrealizował, to adaptacje. I to bardzo różnych książek – od opowiadań Hłaski, Dygata, Brandysa po Czechowa i mało znanego Frédérica Tristana. A pomiędzy nimi coś absolutnie wyjątkowego: tzw. trylogia oniryczna, adaptacje Rękopisu znalezionego w Saragossie Potockiego, Lalki Prusa i Sanatorium pod Klepsydrą Schulza, z których to utworów literackich przynamniej dwa uchodziły za nieprzekładalne na język filmu. Całkiem niedawno jeden z moich znajomych, przygotowujący doktorat właśnie o trylogii onirycznej, przedstawił swój pomysł interpretacji Rękopisu… jako protohipertekstu – teza dosyć trudna do udowodnienia, ale na pewno intrygująca, podkreślająca prekursorstwo Potockiego i Hasa.
     W „Kwartalniku Filmowym” nie ma tekstu ani o adaptacji Prusa, ani Potockiego, za to jest – szkoda, że tylko we fragmencie – esej Piotra Litki Tylko dwie sceny. Wizja galicyjskiego miasteczka w „Sanatorium pod Klepsydrą” Wojciecha Jerzego Hasa. Nawet ów krótki tekst jest interesujący, zwłaszcza że obszerne przypisy – oto zalety pisma naukowego – odsyłają do recenzji i opracowań. I ważny, bo przypomina jeden z najistotniejszych polskich filmów, zresztą niełatwy w odbiorze – nie wiem, czy obszar kulturowy, z jakiego widz pochodzi, ma tutaj decydujące znaczenie, bo słyszałam zarówno o amerykańskich studentach, którzy pytali, czy w tym filmie w ogóle o coś chodzi, jak i małym paryskim kinie, gdzie każdego dnia wyświetlane jest Sanatorium pod Klepsydrą. Z pewnością łatwiej odnajdują się w tym filmowym świecie ci, którzy znają i lubią zarówno twórczość Hasa, jak i Schulza. Film nie jest adaptacją jednego opowiadania, pojawiają się w nim motywy i wątki z innych utworów, aluzje do malarstwa pisarza, słowem: mamy do czynienia z próbą przeniesienia na ekran świata Brunona Schulza, na poły mitycznej krainy, której zaczątkiem był całkiem realny Drohobycz. Drohobycz-galicyjskie miasteczko, którego w latach 70. już nie było, w związku z czym oniryczna przestrzeń, w której porusza się Józef, to raczej konglomerat cech charakterystycznych dla małych miast Królestwa Galicji i Lodomerii. Nie bez znaczenia dla kreacji filmowego świata było krakowskie pochodzenie Hasa – wszak do dziś krakowianie z sentymentem wspominają czasy Franciszka Józefa.
     Dwie tytułowe sceny rozgrywają się w tym samym miejscu – rynku – gdzie się zarówno handlowało, jak i prowadziło teologiczne spory. O ile jednak w pierwszej scenie rynek pełen jest ludzi, o tyle w ostatniej Józef jest sam, opustoszałe miejsce przypomina cmentarz, na którym bohater pojawia się, by odmówić kadisz. I może istotnie jest tak, jak pisze Litka – że film nie będzie tylko opowieścią o galicyjskim miasteczku, utraconej przeszłości, ale i seansem spirytystycznym.
     Na pewno Sanatorium pod Klepsydrą to film, do którego się wraca. Widok ślepego konduktora granego przez Mieczysława Voigta i widok niesamowitych korytarzy sanatorium do dziś wywołują u mnie dreszcze. Kino Hasa, opierające się doraźnej polityce i ideologii, wcale się nie starzeje. Nowi, młodsi widzowie odkrywają w nim coś dla siebie. Dowodem dwa inne teksty z „Kwartalnika Filmowego”, poświęcone Pętli: Osobliwa fotogeniczność Iwony Grodź i Obraz czasu w samotności Waldemara Frąca. Interesujący jest zwłaszcza pierwszy – analiza pokazująca, że każdy element obrazu filmowego podporządkowany został pesymistycznej wymowie opowiadanej historii, w efekcie czego oglądamy dramat egzystencjalny, a nie tylko obyczajowy, jak w pierwowzorze Hłaski.
      Wojciech Has spytany we wspominanym wywiadzie, jak ocenia kondycję współczesnego (połowa lat 90.) kina, odpowiedział: „Tego mi nie wolno robić. Najważniejszą w tym zawodzie sprawą jest to, czy ma się coś do powiedzenia, czy też nie.” I może to właśnie wierność tej zasadzie sprawia, że filmy reżysera ciągle mają swoją widownię – wczoraj, dziś, a zapewne i jutro.
     





wersja do wydrukowania

zobacz w najnowszym wydaniu:
Może się zacznie robić ciekawie…
Ukąszenie popowe
Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
„Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
Rokendrol w państwie pop
KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
POTOP POP-PAPKI
WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
Czas kanibalów
Przystanek „Paryż”
Spodziewane niespodzianki
Złudny i niebezpieczny
Faszyzm czai się wszędzie
OD KOŃCA DO POCZĄTKU
O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
Dreptanie wokół czerwonej zmory
Rozkoszne życie chełbi
Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
Zielono mi
Roczniki siedemdziesiąte?
Od rytuału do boiska piłkarskiego
O potrzebie rastryzmu
Sen o Gombrowiczu
Pozytywnie
Manewry z dźwiękami
Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
Co tam, panie, na Litwie?
Literatura – duch fartowny czy hartowny?
Nostalgiczne klimaty
Wyostrzony apetyt
Szanujmy wspomnienia
Papier kontra ekran
Nie zagłaskać poety
Papier czy sieć?
Rutynowe działania pism fotograficznych
Papiery wartościowe
Kolesiowatość
MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
Zimowa trzynastka
Popkultura, ta chimeryczna pani
Patron – mistrz – nauczyciel?
Rita kontra Diana
Słodko-gorzkie „Kino”
O produkcji mód
Gorące problemy
GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
Bigos „Kresowy”
W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
KRAJOBRAZ MIEJSKI
Z DOLNEJ PÓŁKI
KINO POFESTIWALOWE
MATERIALNOŚĆ MEBLI
ŹLE JEST…
NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
JAZZ NIE ZNA GRANIC
WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
KINO I NOWE MEDIA
PO STRONIE WYOBRAŹNI
AMERYKAŃSKIE PSYCHO
CZEKAJĄC NA PAPKINA
MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
MAŁA, UNIWERSALNA
Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
NASZE ULICE
Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
KRAJOBRAZ PO GDYNI
O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
KOMPUTER DO PODUSZKI?
NA USŁUGACH CIAŁA
WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
PARADA STAROŚCI
INKOWIE A SPRAWA POLSKA
CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
2002 W KINIE
GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
Widoki z pokoju Morettiego
NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
CZAR BOLLYWOODU
ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
WYRODNE DZIECI BACONA
CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
ANTENOWE SZUMY NOWE
BOOM NA ALBUM
O BŁAZNACH I PAJACACH
EKSPRESJA W OPRESJI
BARIERY DO POKONANIA
UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
NATURA WYNATURZEŃ
ZABAWNA PRZEMOC
DLATEGO RPG
WIEKI ALTERNATYWNE
CZARODZIEJ MIYAZAKI
DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
BO INACZEJ NIE UMI…
PORTRET BEZ TWARZY
BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
MODLITWA O KASKE
ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
TORUŃSCY IMIGRANCI
OFFOWA SIEĆ FILMOWA
BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
KONFERANSJERKA
CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
GRY WOJENNE
WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
DEMONTAŻ ATRAKCJI
POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
W CIENIU ZŁOTYCH PALM
3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
WSZYSCY Z HRABALA
NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
DALEKO OD NORMALNOŚCI
NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
ŁYDKA ACHILLESA
DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
CZAS GROZY
KOMU CYFRA?
APIAT’ KRYTYKA
NASZA MM
UWIERZCIE W LITERATURĘ!
W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
FRAZY Z „FRAZY”
TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
I FOTOGRAFIA LECZY
STANY W PASKI
MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
CZACHA DYMI...
DYSKRETNY UROK AZJI
PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
FORUM CZESKIEGO JAZZU
NADAL BARDZO POTRZEBNE!
KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
DEKALOG NA BIS
SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
WYBIJA PÓŁNOC?
A PO KAWIE SADDAM
TRZECIE OKO
ANGLIA JEST WYSPĄ!
CO W ZDROWYM CIELE
CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
PASJA
KOGO MASUJĄ MEDIA?
DWAJ PANOWIE A.
NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
ULEGANIE NA WEZWANIE
BERLIN PO MURZE
MOJE MIASTO, A W NIM...
WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
TYLKO DLA PAŃ?
TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
NIE TAKIE POPULARNE?
FOTOGRAF I FILOZOF
MODNIE SEKSUALNA RITA
KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
NARODZINY SZPIEGOSTWA
ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
„KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
MADE IN CHINA
Proza pedagogicznych powikłań
„NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
MY, KOLABORANCI
zobacz w poprzednich wydaniach:
MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ