Nr 4 (86)
z dnia 2 lutego 2004
powrót do wydania bieżącego
 
  przegląd prasy       
   

ANGLIA JEST WYSPĄ!
     
   

     W nowym „FA-arcie” (3-4/2003) zajęły mnie dwa szkice o ambicjach – tak sobie myślę – krytycznoliterackich. Szkice są o poezji, zresztą – o poezji roczników siedemdziesiątych i pewnie dlatego je przeczytałam. A po lekturze wyszło mi na to, że same w sobie owe teksty nie są interesujące tak bardzo jak wtedy, gdy umieści się je we wspólnej przestrzeni. Bo choć z pozoru nic nie łączy Tomasza Cieślaka-Sokołowskiego i jego Próby porządkowania tekstów z Jakubem Momro i jego Wyobraźnią i rygorem, to jednak pozory mylą i mamią – łączy, i to wiele, choć niekoniecznie chyba obaj panowie by się do tego przyznali. Autorzy, starając się opowiedzieć o poezji, konstruują także – co oczywiste – sposoby jej opisu. W nich właśnie znajduję podobieństwo.
     Tomasz Cieślak-Sokołowski skupia się otóż na takim opisie poezji, który doprowadzić ma do wykazania zwrotu od „naiwności” do „krytyczności”, jaki nastąpił zdaniem autora w poezji ostatnich lat. Ów zwrot ma symbolizować rozstanie się poetów z naiwnym postrzeganiem języka. Po tym rozstaniu, niby-inicjalnym wtajemniczeniu, następuje pisanie krytyczne, to jest dojrzałe i świadome wszelkich językowych pułapek. Cieślak-Sokołowski poświęca sporo uwagi opisowi przejścia od naiwności do „kunsztownego lingwizmu” w poezji Świetlickiego. Pokazuje on ni mniej, ni więcej, tylko to, że językowo naiwny do czasu jakiegoś Świetlicki w końcu wyedukował się i „zrobił” krytyczny. Podobny zwrot obserwuje w poezji Krzysztofa Siwczyka, Marii Cyranowicz i Filipa Zawady.
     Co to w ogóle za zwierz, ta poezja naiwna? Ano poezja naiwna, tak jak ją pojmuje autor, jest teoretycznym konstruktem, który nigdy nie zaistniał w wierszach. Przy okazji jej omawiania wymienia się bowiem: „założenie, iż język jest adekwatny wobec rzeczywistości, wiarę w referencję (nazywające słowo), narzucenie na rzeczywistość swojego obrazu”. Wiele jeszcze innych spraw wymienia tu Cieślak-Sokołowski po to, oczywiście, by w równie ostrym świetle i mocno uproszczonych szablonach pokazać model poezji krytycznej. Ma ona pielęgnować z kolei „niewiarę w adekwatność języka wobec rzeczywistości, niewiarę w referencję, kryzys reprezentacji” itp. No, piękne to! Tylko czy istnieje jakikolwiek poeta, który wierzyłby w reprezentację, adekwatność, odpowiednie dla rzeczy słowo?
     I czy swojej konstrukcji poezji naiwnej nie traktuje autor zbyt naiwnie? Czy rzecz nie polega raczej na sposobach użycia języka, a nie na mniejszej bądź większej świadomości nieprzechodniego, nieprzejrzystego charakteru języka? Czy „owa swoista językowa naiwność” nie jest zbyt daleko idącą supozycją? Naiwność w poezji nie musi być od razu stanem niewiedzy, z którego się po jakimś czasie, dojrzewając, wychodzi. W każdym razie, nie spieszyłabym się z taką opozycją i budowaniem na niej historii poezji. Sądzę raczej, że poeci piszący naiwnie i mniej naiwnie świadomi są natury językowej swojej poezji, tylko w inny sposób wykorzystują tę wiedzę. Czy naiwność wyklucza bowiem podejrzliwość, czy czasami nie pokazuje czegoś więcej niż wyrażona wprost podejrzliwość? Proszę przypomnieć sobie Świat. Poema naiwne Miłosza. Przecież to po prostu strategia: zespół konwencji, użytych w jakimś celu. Skoro się różnią między sobą, to pewnie z jakiegoś powodu. Może jedna do czegoś lepiej się nadaje niż druga? I wcale nie jest powiedziane, że naiwna nie może być krytyczna, a krytyczna naiwna.
     Na koniec pisze Cieślak-Sokołowski: „niebezpieczeństwo więc nadchodzi z dwóch stron: równie bowiem szkodliwa wydaje się być poezja naiwna, fałszująca swą nieświadomością przekaz poetycki (na co zwracał uwagę Koehler), co poezja krytyczna (a w jej łonie poezja lingwistyczna), zapominająca, że na samej (nad)świadomości poprzestać się nie da”. Zgoda! Tylko te uwagi nie pod adresem poetów należałoby pisać.
     A co takiego mi się przeczytało w tekście Jakuba Momro Wyobraźnia i rygor. O jednym z aspektów estetyki poetyckiej? Momro przedstawia, bliski mojemu sercu, projekt poezji, która zasadza się na niejęzykowej wyobraźni i językowym rygorze. Sam oczywiście nie formułuje owej rozdzielności językowego i niejęzykowego elementu, jednak taki hipostatyczny układ musi założyć, by napisać o poezji wyobraźni, w której „wyobraźniowość” jest wyzwalającą, rebeliancką zasadą. Utrzymuje on bowiem, że wyobraźnia musi być czymś przeciwnym rygorowi, a skoro tak, to sama w sobie go nie ma. I to jest dla mnie wątpliwe, bo skąd to wiadomo? Dlaczego niby wyobraźnia ma być tylko i przede wszystkim siłą chaotyczną, którą trzeba okiełznać? Wreszcie, w jaki sposób dotrzeć do wyobraźni „samej w sobie”, jak stwierdzić, że coś w wierszu jest z wyobraźni, a coś innego z języka? Podczas gdy tylko język wyobraźni jest do uchwycenia?
     Założenie tekstu wydaje mi się więc nie do obronienia. I jeszcze jedna sprawa, tycząca wniosków interpretacyjnych. Otóż Jakub Momro podkreśla dosyć mocno w analizowanej poezji Bartłomieja Majzla, Romana Honeta, Tomasza Różyckiego to, że wszyscy ci poeci odmawiają kontaktu z odbiorcami, wskazują na niemożność skonstruowania sensu, rozpad świata, nietrwałość jakiejkolwiek interpretacyjnej przesłanki, a podmiot ich wierszy jest zdecentralizowany i zdepersonalizowany… Nic poza tym. A skoro tak, to ja się czuję jakby ktoś cały czas do mnie mówił, że Anglia jest wyspą. Nie za bardzo to wszystko oczywiste? Przynajmniej od końca XIX wieku? To znaczy ja się dziwię, że Momro zachwyca się tym, że poezja „bez końca poświadcza proces wyzuwania się z sensu”. Chyba już nikt nie sądzi, że poezja skonstruuje jakiś jednolity, niezachwiany sens świata. Innymi słowy, od poezji oczekiwałabym nie tyle poświadczania niemożliwości, czyli tego, że trudno w świecie o sens, ile przekraczania tej niemożliwości.
     Żeby dopowiedzieć do końca: co mają wspólnego oba teksty? Ślepe uwielbienie Teorii. Do znudzenia obydwaj autorzy powtarzają frazy typu: kryzys przedstawienia, kryzys reprezentacji, przepaść między słowem a językiem. Jasne, że to wszystko znamy i trudno tę wiedzę zlekceważyć. Ale też nie całkiem sensowne wydaje mi się robienie z tej wiedzy fetysza. Może więc zamiast powtarzać to, co ustalił Derrida, de Man – by wymienić pierwszych lepszych, najlepszych – dobrze byłoby przyjrzeć się, ile z tego jest w wierszach. Może niektóre wiersze Teorię mają gdzieś? Może nie poddają się jej tak łatwo?
     
     





wersja do wydrukowania

zobacz w najnowszym wydaniu:
Może się zacznie robić ciekawie…
Ukąszenie popowe
Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
„Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
Rokendrol w państwie pop
KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
POTOP POP-PAPKI
WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
Czas kanibalów
Przystanek „Paryż”
Spodziewane niespodzianki
Złudny i niebezpieczny
Faszyzm czai się wszędzie
OD KOŃCA DO POCZĄTKU
O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
Dreptanie wokół czerwonej zmory
Rozkoszne życie chełbi
Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
Zielono mi
Roczniki siedemdziesiąte?
Od rytuału do boiska piłkarskiego
O potrzebie rastryzmu
Sen o Gombrowiczu
Pozytywnie
Manewry z dźwiękami
Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
Co tam, panie, na Litwie?
Literatura – duch fartowny czy hartowny?
Nostalgiczne klimaty
Wyostrzony apetyt
Szanujmy wspomnienia
Papier kontra ekran
Nie zagłaskać poety
Papier czy sieć?
Rutynowe działania pism fotograficznych
Papiery wartościowe
Kolesiowatość
MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
Zimowa trzynastka
Popkultura, ta chimeryczna pani
Patron – mistrz – nauczyciel?
Rita kontra Diana
Słodko-gorzkie „Kino”
O produkcji mód
Gorące problemy
GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
Bigos „Kresowy”
W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
KRAJOBRAZ MIEJSKI
Z DOLNEJ PÓŁKI
KINO POFESTIWALOWE
MATERIALNOŚĆ MEBLI
ŹLE JEST…
NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
JAZZ NIE ZNA GRANIC
WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
KINO I NOWE MEDIA
PO STRONIE WYOBRAŹNI
AMERYKAŃSKIE PSYCHO
CZEKAJĄC NA PAPKINA
MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
MAŁA, UNIWERSALNA
Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
NASZE ULICE
Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
KRAJOBRAZ PO GDYNI
O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
KOMPUTER DO PODUSZKI?
NA USŁUGACH CIAŁA
WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
PARADA STAROŚCI
INKOWIE A SPRAWA POLSKA
CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
2002 W KINIE
GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
Widoki z pokoju Morettiego
NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
CZAR BOLLYWOODU
ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
WYRODNE DZIECI BACONA
CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
ANTENOWE SZUMY NOWE
BOOM NA ALBUM
O BŁAZNACH I PAJACACH
EKSPRESJA W OPRESJI
BARIERY DO POKONANIA
UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
NATURA WYNATURZEŃ
ZABAWNA PRZEMOC
DLATEGO RPG
WIEKI ALTERNATYWNE
CZARODZIEJ MIYAZAKI
DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
BO INACZEJ NIE UMI…
PORTRET BEZ TWARZY
BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
MODLITWA O KASKE
ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
TORUŃSCY IMIGRANCI
OFFOWA SIEĆ FILMOWA
BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
KONFERANSJERKA
CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
GRY WOJENNE
WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
DEMONTAŻ ATRAKCJI
POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
W CIENIU ZŁOTYCH PALM
3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
WSZYSCY Z HRABALA
NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
DALEKO OD NORMALNOŚCI
NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
ŁYDKA ACHILLESA
DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
CZAS GROZY
KOMU CYFRA?
APIAT’ KRYTYKA
NASZA MM
UWIERZCIE W LITERATURĘ!
W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
FRAZY Z „FRAZY”
TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
I FOTOGRAFIA LECZY
STANY W PASKI
MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
CZACHA DYMI...
DYSKRETNY UROK AZJI
PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
FORUM CZESKIEGO JAZZU
NADAL BARDZO POTRZEBNE!
KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
DEKALOG NA BIS
SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
WYBIJA PÓŁNOC?
A PO KAWIE SADDAM
TRZECIE OKO
CO W ZDROWYM CIELE
CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
PASJA
KOGO MASUJĄ MEDIA?
DWAJ PANOWIE A.
NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
ULEGANIE NA WEZWANIE
BERLIN PO MURZE
I WCZORAJ, I DZIŚ
MOJE MIASTO, A W NIM...
WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
TYLKO DLA PAŃ?
TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
NIE TAKIE POPULARNE?
FOTOGRAF I FILOZOF
MODNIE SEKSUALNA RITA
KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
NARODZINY SZPIEGOSTWA
ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
„KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
MADE IN CHINA
Proza pedagogicznych powikłań
„NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
MY, KOLABORANCI
zobacz w poprzednich wydaniach:
BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
„Dlatego” bardziej „Tylko Rock”