Nr 10 (57)
z dnia 12 kwietnia 2003
powrót do wydania bieżącego
 
  przegląd prasy       
   

O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
     
   

      Gdyby na Camerimage Złotą Żabę otrzymywał film najdłużej oklaskiwany, to ostatni festiwal bezapelacyjnie wygrałby, pokazywany poza konkursem, Makrokosmos – brawa towarzyszyły ostatnim napisom. A napisy były długie, bo obraz powstawał 3,5 roku, przy udziale 400 osób – 6 ekip nakręciło około 300 godzin materiału, odwiedzając 40 krajów na wszystkim kontynentach. O rozmiarach przedsięwzięcia i ogromie włożonej pracy świadczy chociażby fakt, iż filmowcy np. na Biegunie Południowym wśród pingwinów spędzili 5 miesięcy, a poświęcona im sekwencja trwa 2 minuty. Ale było warto, efekt jest odlotowy, dosłownie i w przenośni – nigdy świat ptaków nie był tak fascynujący jak w Makrokosmosie i przekonać się o tym mogą nawet ci, którzy w telewizji omijają kanały tematyczne typu National Geographic.
      W grudniu w Łodzi wypełniona po brzegi widownia Teatru Wielkiego śledziła z zachwytem sunący po niebie sznur gęsi czy taniec żurawi i cieszyła się widząc, jak sprytna ara ucieka z klatki amazońskich kłusowników. Teraz wszyscy mogą spojrzeć na świat z ptasiej perspektywy, bo Makrokosmos (tytuł oryginalny, czyli Migrujące ptaki jest jednak lepszy) wszedł w tym miesiącu na nasze ekrany, a z kwietniowego „Filmu” dowiedzieć się czegoś bliższego na temat jego realizacji.
      W udzielonym pismu wywiadzie reżyser, Jacques Perrin (bardziej znany jako producent, m.in. Mikrokosmosu, pokazującego 1 dzień z życia łąki) pytany o inspirację, przyznaje, że, prezentując niegdyś w swoim programie telewizyjnym dokument o Kanadyjczyku, Billu Lichtmannie, który jako pierwszy latał z ptakami – postanowił nakręcić film będący ukoronowaniem mitu Ikara. Założenie było proste: ekipa śledzi losy ptaków od wiosny do wiosny. Bohaterowie to w jednej połowie absolutni naturszczycy, a w drugiej – aktorzy po uprzednim przygotowaniu. Ekipa dysponowała około tysiącem jaj – ok. 60 ornitologów dbało o nie, a potem zajmowało się pisklętami (dla lepszego kontaktu nawet z nimi spali). Ptaki oswoiły się z ludźmi, więc możliwe był wspólne latanie – kamera też leci w szyku (używano lotni z zamontowanym silnikiem). Zwierzęta do tego stopnia zżyły się z filmowcami, że część z nich mieszka u Perrina, w Normandii.
      Makrokosmos pokazuje wiele niezwykłych gatunków ptaków (niektóre np. przypominają psy) i ich rytuały. Jednocześnie – mimo iż sporo tu akcentów humorystycznych – są też sceny dramatyczne, pokazujące niebezpieczeństwa, na jakie ptaki są narażone, zarówno ze strony samej natury, jak i, niestety, cywilizacji. Widzowie, którzy widzieli film, mogą jednak odetchnąć (ale czy naprawdę?), bo kraby na plaży konsumowały podrzucony kawałek mięsa, a nie rybitwę ze złamanym skrzydłem, zaś topiący się w ropie ptak teraz pewnie lata gdzieś nad normandzkimi plażami. W Makrokosmosie, poza napisami informującymi o miejscach i gatunkach ptaków, nie ma żadnego komentarza. Twórcy dążyli raczej do stworzenia poetyckiej ptasiej baśni niż realistycznego filmu przyrodniczego, niemniej jednak ekologiczny morał jest bardzo czytelny.
      Perrin i jego ekipa stosowali metodę imprintingu, polegającą na tym, że ptaki, po wykluciu, traktują jak matkę osobę, która się nimi opiekuje. Nie wszystkich jednak zwierzęcych aktorów można wyhodować w domu – o problemach wynikających z realizacji filmów przyrodniczych pisze Agnieszka Gortatowicz w tekście Reżyser na tropie. Na planie takiego filmu bywa nieprzyjemnie, np. gdy trzeba znosić ocierające się o stopy szczury albo przelatujące blisko twarzy nietoperze i to w jaskini, gdy wokół jest zupełnie ciemno...Nie do takich wyrzeczeń jest jednak zdolny słynny filmowiec David Attenborough, chcący tym razem uwiecznić tłuszczaki, żyjące w wenezuelskich jaskiniach ptaki, aktywne tylko nocą. Bywa też niebezpiecznie, bo nie sposób przewidzieć reakcji obserwowanych zwierząt – lwy zajęte zebrą mogą zainteresować się dwunogami z kamerą. Ekipa musi być stosunkowo mała, często reżyser jest jednocześnie operatorem – dopiero po zdjęciach później wkracza montażysta, kompozytor, biolog piszący komentarz i odczytujący go lektor. W realizacji filmu przyrodniczego momentem kluczowym i najtrudniejszym jest jednak casting – albo szuka się odpowiednich aktorów, albo czeka w strategicznym miejscu jak wodopój na pojawienie się gwiazdy. I trzeba wykazać się cierpliwością – autorka podaje przykład małżeństwa Beverly i Derecka Joubertów, które spędziło 20 lat w Botswanie, by filmować drapieżne koty. Istotny jest sprzęt – lekka kamera, długie obiektywy, bo na wózki i krany stosowane przy fabułach nie ma tu miejsca. Attenborough używa też minikamer – maleńkich urządzeń, które można umieścić w gniazdach albo wśród gałęzi. Jeszcze bardziej skomplikowane pod względem technicznym są sceny pod wodą, gdzie bierze się kilka kamer ze względu na brak możliwości wymiany taśmy.
      Ponoć widzowie kanałów przyrodniczych najchętniej oglądają filmy pokazujące podwodny świat, zwłaszcza z delfinami w roli głównej. Lubią też – jak w fabule – miłość i przemoc. Makrokosmos też to pokazuje, choć oczywiście wolelibyśmy raczej oglądać same sceny zalotów, bo widząc agresję silniejszych wobec słabszych mamy świadomość tego, że to nie jest zwykły film i mały nie da nauczki dużemu. I musimy się z tym pogodzić, bo takie jest ptasie życie.
      W Makrokosmosie nie ma żadnych trików komputerowych (to zresztą zasada filmów przyrodniczych w ogóle), poza widokami globu z lotu ptaka, które miały umocnić jego bajkowy aspekt. Magia tego filmu polega na tym, że czujemy się jak bohater Cudownej podróży przemierzający podniebne szlaki, o jakich nie śniło się naszym globtroterom. A przecież ptaki są obecne w naszym życiu od zawsze – widać czasami musimy coś zobaczyć na ekranie, by potem odkryć to w rzeczywistości. Zatem „kochajcie wróbelka dziewczęta”…





wersja do wydrukowania

zobacz w najnowszym wydaniu:
Może się zacznie robić ciekawie…
Ukąszenie popowe
Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
„Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
Rokendrol w państwie pop
KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
POTOP POP-PAPKI
WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
Czas kanibalów
Przystanek „Paryż”
Spodziewane niespodzianki
Złudny i niebezpieczny
Faszyzm czai się wszędzie
OD KOŃCA DO POCZĄTKU
O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
Dreptanie wokół czerwonej zmory
Rozkoszne życie chełbi
Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
Zielono mi
Roczniki siedemdziesiąte?
Od rytuału do boiska piłkarskiego
O potrzebie rastryzmu
Sen o Gombrowiczu
Pozytywnie
Manewry z dźwiękami
Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
Co tam, panie, na Litwie?
Literatura – duch fartowny czy hartowny?
Nostalgiczne klimaty
Wyostrzony apetyt
Szanujmy wspomnienia
Papier kontra ekran
Nie zagłaskać poety
Papier czy sieć?
Rutynowe działania pism fotograficznych
Papiery wartościowe
Kolesiowatość
MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
Zimowa trzynastka
Popkultura, ta chimeryczna pani
Patron – mistrz – nauczyciel?
Rita kontra Diana
Słodko-gorzkie „Kino”
O produkcji mód
Gorące problemy
GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
Bigos „Kresowy”
W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
KRAJOBRAZ MIEJSKI
Z DOLNEJ PÓŁKI
KINO POFESTIWALOWE
MATERIALNOŚĆ MEBLI
ŹLE JEST…
NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
JAZZ NIE ZNA GRANIC
WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
KINO I NOWE MEDIA
PO STRONIE WYOBRAŹNI
AMERYKAŃSKIE PSYCHO
CZEKAJĄC NA PAPKINA
MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
MAŁA, UNIWERSALNA
Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
NASZE ULICE
Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
KRAJOBRAZ PO GDYNI
O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
KOMPUTER DO PODUSZKI?
NA USŁUGACH CIAŁA
WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
PARADA STAROŚCI
INKOWIE A SPRAWA POLSKA
CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
2002 W KINIE
GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
Widoki z pokoju Morettiego
NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
CZAR BOLLYWOODU
ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
WYRODNE DZIECI BACONA
CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
ANTENOWE SZUMY NOWE
BOOM NA ALBUM
O BŁAZNACH I PAJACACH
EKSPRESJA W OPRESJI
BARIERY DO POKONANIA
UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
NATURA WYNATURZEŃ
ZABAWNA PRZEMOC
DLATEGO RPG
WIEKI ALTERNATYWNE
CZARODZIEJ MIYAZAKI
DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
BO INACZEJ NIE UMI…
PORTRET BEZ TWARZY
BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
MODLITWA O KASKE
ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
TORUŃSCY IMIGRANCI
OFFOWA SIEĆ FILMOWA
BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
KONFERANSJERKA
CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
GRY WOJENNE
WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
DEMONTAŻ ATRAKCJI
POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
W CIENIU ZŁOTYCH PALM
3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
WSZYSCY Z HRABALA
NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
DALEKO OD NORMALNOŚCI
NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
ŁYDKA ACHILLESA
DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
CZAS GROZY
KOMU CYFRA?
APIAT’ KRYTYKA
NASZA MM
UWIERZCIE W LITERATURĘ!
W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
FRAZY Z „FRAZY”
TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
I FOTOGRAFIA LECZY
STANY W PASKI
MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
CZACHA DYMI...
DYSKRETNY UROK AZJI
PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
FORUM CZESKIEGO JAZZU
NADAL BARDZO POTRZEBNE!
KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
DEKALOG NA BIS
SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
WYBIJA PÓŁNOC?
A PO KAWIE SADDAM
TRZECIE OKO
ANGLIA JEST WYSPĄ!
CO W ZDROWYM CIELE
CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
PASJA
KOGO MASUJĄ MEDIA?
DWAJ PANOWIE A.
NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
ULEGANIE NA WEZWANIE
BERLIN PO MURZE
I WCZORAJ, I DZIŚ
MOJE MIASTO, A W NIM...
WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
TYLKO DLA PAŃ?
TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
NIE TAKIE POPULARNE?
FOTOGRAF I FILOZOF
MODNIE SEKSUALNA RITA
KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
NARODZINY SZPIEGOSTWA
ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
„KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
MADE IN CHINA
Proza pedagogicznych powikłań
„NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
MY, KOLABORANCI
zobacz w poprzednich wydaniach:
GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
BO INACZEJ NIE UMI…
BERLIŃSKIE PRZECHADZKI