|
|
Każdy, kto choć trochę zna się na kucharzeniu, wie, że aby delektować się przepysznym bigosem, trzeba go długo gotować. Najnowszy numer „Kresów” powstawał bardzo długo, zawiera wiele rozmaitych ingrediencji, więc efekt końcowy jest bardzo interesujący. Ale na bok retoryka, w końcu kwartalnik literacki nie jest potrawą. Problem tkwi właśnie w owej długości powstawania, bo jeśli pierwszy tegoroczny numer pisma, które przecież sroce spod ogona nie wypadło, ma swoje miejsce i znaczenia w światku literackim, pokazuje się w księgarniach w lipcu, to coś ewidentnie musi być nie tak, jak powinno. Opóźnienie to wyniknęło – jak sądzę – z absurdalnej polityki Ministerstwa Kultury.
|
 |
|