|
|
Wszystko, co mam do powiedzenia na temat najmłodszej prozy polskiej, albo zostało już powiedziane (niekoniecznie przeze mnie, raczej nie przeze mnie), albo nie nadaje się do powtórzenia z dwu powodów: z przyczyn humanitarnych i intelektualnych. Okoliczność „humanitarną” objaśniam tak: młodzi prozaicy znajdują się dziś (koniec roku 2001) w niezwykle trudnym położeniu; ich sytuacja jest na tyle nieprzyjemna, iż doprawdy byłoby dużym nietaktem posyłać w ich kierunku pomruki niezadowolenia, kąśliwe uwagi czy dyscyplinujące upomnienia. Przesłankę intelektualną wyłożyć prościej – należy unikać oczywistości, mnożenia „prawd” znanych „od zawsze”, konstatacji z pogranicza zdrowego rozsądku i banału (że na przykład każdy normalny czytelnik ignoruje cyferki widniejące w nocie o autorze, że metryka pisarza się nie liczy, a na pewno o niczym nie przesądza itd.).
|
 |
|