|
|
Być może literatura współczesna, nawet ta awangardowa czy postmodernistyczna (chodzi mi, naturalnie, o postmodernizm z prawdziwego zdarzenia), wcale nie jest trudniejsza w odbiorze od literatury wcześniejszych epok, tyle że humanistyczne wykształcenie i przygotowanie dzisiejszych czytelników jest dużo płytsze. Dobry pisarz może się zalecać do czytelnika, cytując rockowe szlagiery, nawiązując do konwencji popularnego kina, ale przecież tak czy inaczej pozostaje osadzony w literackiej tradycji, tkwi również we współczesnej episteme i musi nie tylko wyciągnąć wnioski z triumfu kultury masowej, nie tylko odnieść się do doświadczeń historii, narodowych mitów, ale również przyjąć do wiadomości takie drobiazgi, jak wystąpienie Nietzschego, Heideggera, Derridy i kogo tam jeszcze diabli nasłali. W końcu nawet Różewicza nie da się wytłumaczyć samą tylko II wojną światową. Ale o tym pamiętają chyba tylko poloniści…
|
 |
|