|
|
Od pewnego czasu używa się chętnie skrótu „soc”, odmieniając wdzięcznie „socem”, „socu” „w socu”. Chodzi tu o kierunek w sztuce i okres szczęśliwie należący do historii, zwany socrealizmem. Muszę wyznać, że razi mnie ten skrót, chociaż rozumiem, że ma oswajać minioną grozę i użytkować dowcipnie oraz lekko komunistyczną nowomowę. Mam taką skazę: lubię mówić pełnymi zdaniami, nie bierze mnie nonszalancja, chyba że sąsiadująca ze szczególnym wyrafinowaniem. Ale dzisiaj, kiedy postanowiłam napisać o socjobiologii, wyraz ten sam mi się podzielił na „soc” i „biologię”, co - wyznam od razu - wynika z mojego rozdrażnienia.
|
 |
|