– „FA-art” –
Tuż przed samym końcem roku trafił do rąk czytelników numer 4 (46) 2001 „FA-artu”. A tam, o czym przekonujemy się już w trakcie przelotnej lektury spisu treści, proza, poezja (chciałoby się – i się to robi – używając do tego celu niezwykle popularnej wśród recenzentów „FA-artu” metaforyki futbolowej, napisać: 6:4 dla tej pierwszej), „rewolucyjny” projekt Zenona Fajfera, tekst Dariusza Nowackiego tyczący sfery „tzw. codzienności” w polskiej prozie lat dziewięćdziesiątych, szkic Grzegorza Makowskiego o społecznym statusie centrów handlowych oraz ciąg dalszy, rozpisanego na głosy Przemysława Czaplińskiego, Krzysztofa Uniłowskiego, Pawła Dunin-Wąsowicza oraz Kingi Dunin (w kolejności wystąpień), dramatu polskiej krytyki literackiej, którego kanwą stała się książka Oko smoka, autorstwa wspomnianego wyżej szefa „Lampy i Iskry Bożej”.
Plus, oczywista, rubryki stałe.
Zacznijmy zatem od początku, czyli od końca, jako że na wstępie dobrze się jakoś rozgrzać (np. twórczością niezawodnego Alojza Trompki). Przeglądając to i owo w stałym już dziale Przeglądarka, natrafiamy na... Wilcze Oko. No, dzień dobry, co tam, panie, w fotografii – chciałoby się zapytać, gdyż Wilcze Oko fotografii właśnie jest zwykle poświęcone, lecz się tego nie robi, bo zaraz okaże się, że nie o fotografii będzie mowa, a o słowniku.
No i jest, hipertekstowy w wersji internetowej, Słowniczek młodoliteracki autorstwa Wojciecha Wilczyka. Nie ukrywam, że serdecznie się ubawiłem podczas jego lektury, choć podejrzewam, że nie tylko cele rozrywkowe przyświecały jego twórcy. Dość jednoznacznie można z niego wyczytać literackie i krytycznoliterackie antypatie Wilczyka, których przedstawienie momentami zdecydowanie przekracza granice tzw. dobrego smaku. He, gdzież jednak znajdują się owe granice, co? Kto odpowie? Temu po głowie! I tak też Wilczyk obchodzi się z postaciami młodej sceny literackiej, kluczową wśród nich personą czyniąc Karola Maliszewskiego, bogu ducha winnego, zaczytanego do utraty tchu noworudzkiego poetę i krytyka (swoją drogą, ostatnimi czasy chyba kiepsko radzącego sobie z mnogością zalewających go tekstów). Głównym impulsem dla zaistnienia owego słowniczka stała się ostatnia książka Maliszewskiego - Zwierzę na J., której pojawienie się prawdopodobnie wywołało w Wilczyku eksplozję frustracji, doprowadzając, skutkiem zapewne niezwykle skomplikowanej reakcji łańcuchowej, do powstania i odważnego wyeksponowania (opublikowania) czystej perełki polskiej leksykologii.
Po przewróceniu kolejnych kartek „FA-artu” robi się mniej zabawnie, bowiem tekst Kingi Dunin wciąga nas w dyskusję o czymś, co można by nazwać kryzysem dialogu, którego mroczne widmo unosi się od dłuższego czasu nad krytyką literacką naszego pięknego, usytuowanego nad wieloma rzekami kraju. Widmo unosi się i faktu tego nie da się dłużej brać w nawias, a świadczą o tym liczne nieporozumienia wynikające z prowadzonych polemik, które, właściwie zaadresowane, zdają się trafiać pod niewłaściwy adres. Z tego powodu powinna chyba się przydać „szczególna” umiejętności słuchania, postulowana przez Kingę Dunin. Wskazuje ona na pozorność (i tym samym absurdalność) wszelkiego dys-sensu, w sytuacji, gdy „ataki na przeciwnika są przede wszystkim retorycznymi popisami mającymi zabawić publiczność”. W takiej sytuacji jakikolwiek dialog stanowi nie lada wyzwanie, wyzwanie wymagające wysiłku wychylenia się w stronę innego i namysłu nad jego perspektywą myślową. W imię jakiej idei miałby się ten dialog odbywać? Ano, być może w imię niedookreślonej (jeśli w ogóle określonej) idei sprawiedliwości. Odkrywczym nie będę, jeśli stwierdzę, że każda rzeka ma dwa brzegi i z każdego brzegu widać drugą stronę. Wystarczy zadać sobie trud skierowania wzroku w tamtym kierunku, aby otworzyć możliwość przekroczenia jej nurtu. Z czasem taka możliwość może się okazać naglącą potrzebą, a rzek, jak już wspomniałem, w tym naszym pięknym kraju bez liku. Może już czas zacząć przyglądać się drugim stronom?
Kartkując dalej numer „FA-artu”, natykamy się na obszerny szkic autorstwa Grzegorza Makowskiego (znanego skądinąd, np. z zamieszczonego w grudniowym –14/2001 – „Newsweeku” artykułu dotyczącego antyglobalistów), tyczący kwestii fenomenu gigantycznych centrów handlowych, które przywędrowały do nas zza oceanu. Konkluzją z tego szkicu jest to, że stanowią one niezmiernie interesujące zjawisko kształtujące kulturę społeczeństw postindustrialnych, gdyż „dysponują” możliwościami znaczącej modyfikacji przestrzeni wielkich aglomeracji (pojawiają się np. projekty umieszczania w nich ratuszy, bibliotek, czy muzeów). I chociaż kwestia ta jest zajmująca, to przez cały czas lektury owego szkicu zastanawiałem się nad polityką pisma określającego się jako „literackie”. Już w poprzednim (3/2001) numerze „FA-artu”, podczas lektury tekstu Marcina Babko, dotyczącym niezwykle prężnie rozwijającego się ostatnio w Polsce (a dokładniej - na Śląsku) środowiska hiphopowego, usiłowałem dojść, czy takie stopniowe poszerzanie kręgów zainteresowań śląskiego kwartalnika nie jest przypadkiem kolejnym świadectwem pewnego zastoju w samej literaturze. Oczywiście, proszę mnie tutaj nie brać za jakiegoś ortodoksa, który w przyjętych określeniach chciałby się dopatrywać dożywotniej deklaracji - toć sam przed chwilą rozprawiałem, ciut, ciut, ale jednak, o dialogu implikującym zmiany. Jednak ciekawi mnie, czy w najbliższej przyszłości redakcja (wraz z radą) nie zamierza przemianować się na, niejako zaanonsowany w podtytule szkicu Marcina Babko O śląskim hiphopie słów kilka. Takie tytuły daje się chyba w kwartalnikach artystycznych, nie? z poprzedniego numeru, kwartalnik artystyczny, lub, co więcej, społeczno-kulturalny?
W pierwszej połowie numeru, poza szkicem Dariusza Nowackiego Między krzątactwem i partactwem. Polska proza lat dziewięćdziesiątych wobec tzw. codzienności, zwrócił moją uwagę rewolucyjny w swoich założeniach projekt tzw. liberatury, zaproponowany przez Zenona Fajfera w, jak to sam autor określił, Aneksie do „Aneksu do »Słownika terminów literackich« pod red. Janusza Sławińskiego. Cóż to jest liberatura? Autor Aneksu przede wszystkim wskazuje na niezwykle istotny aspekt wizualny dzieła literackiego, jego układ typograficzny, dobór czcionek. Ba, uważa, że nawet „kształt okładki, rodzaj papieru, kształt i kierunek pisma, format, kolor i liczba stron, słów, a nawet liter” powinny być przedmiotem refleksji każdego twórcy, który „niedole postmodernizmu ma już za sobą” i chciałby pójść w kierunku wyznaczonym przez autora aneksu. Mam jednak wrażenie, że po lekturze ostatecznie pozostajemy z niczym, to jest z dość mglistym pojęciem o, zasygnalizowanym nam tak dużą czcionką w tytule, zjawisku. W pamięci pozostaje jedynie pojawiające się trochę na zasadzie deus ex machina pojęcie „emanacjonizm”. Co z tego naprawdę wynika, pozostawiam pod rozwagę czytelnikom.
Marcin Czerkasow
wersja do wydrukowania
- zobacz w najnowszym wydaniu:
- Może się zacznie robić ciekawie…
- Ukąszenie popowe
- Co myśli dziewczyna, która unosi sukienkę?
- „Dlatego” bardziej „Tylko Rock”
- Rokendrol w państwie pop
- KAKTUS NIE Z TEJ CHATKI
- POTOP POP-PAPKI
- WIĘCEJ NIŻ DWA ŚWIATY
- Czas kanibalów
- Przystanek „Paryż”
- Spodziewane niespodzianki
- Złudny i niebezpieczny
- Faszyzm czai się wszędzie
- O muzyce do czytania i gazecie do słuchania
- Dreptanie wokół czerwonej zmory
- Rozkoszne życie chełbi
- Emigranci, krytycy i globalizujące autorytety
- Zielono mi
- Roczniki siedemdziesiąte?
- Od rytuału do boiska piłkarskiego
- O potrzebie rastryzmu
- Sen o Gombrowiczu
- Pozytywnie
- Manewry z dźwiękami
- Kochajmy zabytki (czasopiśmiennictwa) – tak szybko odchodzą
- Co tam, panie, na Litwie?
- Literatura – duch fartowny czy hartowny?
- Nostalgiczne klimaty
- Wyostrzony apetyt
- Szanujmy wspomnienia
- Papier kontra ekran
- Nie zagłaskać poety
- Papier czy sieć?
- Rutynowe działania pism fotograficznych
- Papiery wartościowe
- Kolesiowatość
- MODNA MUZYKA NOSI FUTRO
- Semeniszki w Europie Środkowo-Wschodniej
- Zimowa trzynastka
- Popkultura, ta chimeryczna pani
- Patron – mistrz – nauczyciel?
- Rita kontra Diana
- Słodko-gorzkie „Kino”
- O produkcji mód
- Gorące problemy
- GDY WIELKI NIEMOWA PRZEMÓWIŁ
- Bigos „Kresowy”
- W TONACJI FANTASY Z DOMIESZKĄ REALIZMU
- KRAJOBRAZ MIEJSKI
- Z DOLNEJ PÓŁKI
- KINO POFESTIWALOWE
- MATERIALNOŚĆ MEBLI
- ŹLE JEST…
- NOSTALGIA W DRES CODZIENNOŚCI UBRANA
- MŁODE, PONOĆ GNIEWNE
- WIEDEŃ BEZ TORTU SACHERA
- JAZZ NIE ZNA GRANIC
- WIDOK ŚWIATA Z DZIEWIĄTEJ ALEI
- KINO I NOWE MEDIA
- PO STRONIE WYOBRAŹNI
- AMERYKAŃSKIE PSYCHO
- CZEKAJĄC NA PAPKINA
- MUZYKA, PERWERSJA, ANGIELSKI JĘZYK
- SZTUCZNE CIAŁA, CIAŁA SZTUKI
- IKONY, GWIAZDY, ARTYŚCI
- MÓWIENIE JĘZYKIEM TUBYLCÓW
- CZAS OPUŚCIĆ SZKOŁĘ
- MAŁA, UNIWERSALNA
- Baronowie, młodzi zahukani i samotny szeryf
- ROZBIĆ CODZIENNOŚĆ, ALE NAJPIERW JĄ WYTRZYMAĆ
- TECHNO, KLABING, REKLAM CZAR
- NASZE ULICE
- Z SOPOTU I Z WIĘCBORKA
- KRAJOBRAZ PO GDYNI
- O TZW. WSZYSTKIM – W „POZYTYWNYM” ŚWIETLE
- KOMPUTER DO PODUSZKI?
- NA USŁUGACH CIAŁA
- WALLENROD Z KOMPLEKSAMI
- PARADA STAROŚCI
- INKOWIE A SPRAWA POLSKA
- CZAROWNYCH CZAROWNIC CZAR
- POSZUKIWACZE ARCHITEKTURY OBIEKTYWNEJ
- 2002 W KINIE
- GADKI KONIECZNIE MAGICZNE
- Widoki z pokoju Morettiego
- NIE REWOLUCJA, CHOĆ EWOLUCJA
- CZAR BOLLYWOODU
- ALMODOVAR ŚWINTUSZEK, ALMODOVAR MORALISTA
- NIEJAKI PIRELLII I TAJEMNICA INICJACJI
- W BEZNADZIEJNIE ZAANGAŻOWANEJ SPRAWIE
- GANGSTERZY I „PÓŁKOWNICY”
- WYRODNE DZIECI BACONA
- CO TY WIESZ O KINIE ISLANDZKIM?
- BYĆ JAK IWASZKIEWICZ
- MŁODY INTELIGENT W OKOPIE
- O PRAWDZIWYCH ZWIERZĘTACH FILMOWYCH
- JEDNI SOBIE RZEPKĘ SKROBIĄ, DRUDZY KALAREPKĘ
- ZJEŚĆ SERCE I MIEĆ SERCE
- DON SCORSESE – JEGO GANGI, JEGO FILMY, JEGO NOWY JORK
- PONIŻEJ PEWNEGO POZIOMU… ODNOSZĄ SUKCES
- ANTENOWE SZUMY NOWE
- BOOM NA ALBUM
- O BŁAZNACH I PAJACACH
- EKSPRESJA W OPRESJI
- BARIERY DO POKONANIA
- UWAŻAJ – ZNÓW JESTEŚ W MATRIKSIE
- NATURA WYNATURZEŃ
- ZABAWNA PRZEMOC
- DLATEGO RPG
- WIEKI ALTERNATYWNE
- CZARODZIEJ MIYAZAKI
- DYLEMATY SZTUKI I MORALNOŚCI
- WYMARSZ ZE ŚWIĄTYNI DOBROBYTU
- MUZA UKRYTA I JAWNE PRETENSJE
- BO INACZEJ NIE UMI…
- PORTRET BEZ TWARZY
- BYĆ ALBO NIE BYĆ (KRYTYKIEM)
- MODLITWA O KASKE
- ZA KAMERĄ? PRZED KAMERĄ?
- CZY PAN KOWALSKI POJEDZIE DO WARSZAWY?
- OSTALGIA, NOSTALGIA, SOCNOSTALGIA
- TORUŃSCY IMIGRANCI
- OFFOWA SIEĆ FILMOWA
- BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA...
O femme fatale i innych mitach
- Z GAŁCZYŃSKIM JAK BEZ GAŁCZYŃSKIEGO
- KONFERANSJERKA
- CZYTANIE JAKO SZTUKA (odpowiedź)
- BERLIŃSKIE PRZECHADZKI
- GRY WOJENNE
- WYDZIELINY NADWRAŻLIWOŚCI
- ŚMIERĆ ADAMA WIEDEMANNA (polemika)
- MIĘDZY MŁOTEM A KILOFEM
- DEMONTAŻ ATRAKCJI
- POPATRZEĆ PRZEZ FLUID
- W CIENIU ZŁOTYCH PALM
- 3 X L – LIBERATURA, LESBIJKI, LITERNET ALBO LOS, LARUM, LITOŚĆ
(a do tego: pracy precz!)
- WSZYSCY Z HRABALA
- NA CZYM GRASZ, CZŁOWIEKU?
- FILM W SZKOLE, SZKOŁA W FILMIE
- MARTWA NATURA Z DŹWIGIEM
- ROGI BYKA, NERWICE I ZIELONY PARKER
- ZMIERZCH MIESIĘCZNIKÓW
- CZARNOWIDZTWO – CZYTELNICTWO
- DALEKO OD NORMALNOŚCI
- NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
- ŁYDKA ACHILLESA
- DLACZEGO KOBIETY WIĘCEJ…?
- LIBERACKI SPOSÓB NA ŻYCIE
- PRORADIOWO, Z CHARAKTEREM
- KOSZMAR TEGOROCZNEGO LATA
- KRAKOWSKIE FOTOSPRAWY
- PROBLEMY Z ZAGŁADĄ
- CZAS GROZY
- KOMU CYFRA?
- APIAT’ KRYTYKA
- NASZA MM
- UWIERZCIE W LITERATURĘ!
- W POSZUKIWANIU UTRACONEJ TOŻSAMOŚCI
- ZA GÓRAMI, ZA DECHAMI…
- FRAZY Z „FRAZY”
- TARANTINO – KLASYK I FEMINISTA?
- UTRACIĆ I ODZYSKAĆ MATKĘ
- WIELE TWARZY EUROCENTRYZMU
- IRAK: POWTÓRKA Z LIBANU?
- NIEPOKOJE WYCHOWANKA KOMIKSU
- I FOTOGRAFIA LECZY
- STANY W PASKI
- MIĘDZY MŁOTEM RYNKU A KOWADŁEM SENSU
- POŻYTKI Z ZAMKNIĘTEJ KOPALNI
- CZACHA DYMI...
- DYSKRETNY UROK AZJI
- PODZIELAĆ WŁASNE ZDANIE
- FORUM CZESKIEGO JAZZU
- NADAL BARDZO POTRZEBNE!
- KONTESTACJA, KONTRKULTURA, KINO
- PIĘKNE, BO PRZEZROCZYSTE
- DEKALOG NA BIS
- SPAL ŻÓŁTE KALENDARZE
- WYBIJA PÓŁNOC?
- A PO KAWIE SADDAM
- TRZECIE OKO
- ANGLIA JEST WYSPĄ!
- CO W ZDROWYM CIELE
- CHASYDZKI MCDONALD JUDAIZMU?
- PEJZAŻE SOCJOLOGICZNE
- SZTUKA CODZIENNOŚCI SZUKA
- PASJA
- KOGO MASUJĄ MEDIA?
- DWAJ PANOWIE A.
- NOWA FALA Z ZIARENEK PIASKU
- ULEGANIE NA WEZWANIE
- BERLIN PO MURZE
- I WCZORAJ, I DZIŚ
- MOJE MIASTO, A W NIM...
- WYNURZAJĄCY SIĘ Z MORZA
- TYLKO DLA PAŃ?
- TAPECIARZE, TAPECIARKI! DO TAPET!
- NIE TAKIE POPULARNE?
- FOTOGRAF I FILOZOF
- MODNIE SEKSUALNA RITA
- KONTAKT Z NATURĄ KOLORU
- MATKI-POLKI, PATRIOCI I FUTBOLIŚCI
- POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI PO HUCULSKU
- NARODZINY SZPIEGOSTWA
- ZJEDNOCZENIE KU RÓŻNORODNOŚCI
- NIEPEWNI GRACZE GIEŁDOWI
- „KOCHAĆ” – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
- MADE IN CHINA
- Proza pedagogicznych powikłań
- „NIE MA JUŻ PEDAŁÓW, SĄ GEJE”
- MY, KOLABORANCI
- zobacz w poprzednich wydaniach:
- NIE-BAJKA O ODCHODACH DINOZAURA
- Rozkoszne życie chełbi
- CZARODZIEJ MIYAZAKI
|
|